środa, 31 grudnia 2014

(de)Monter mebli

Kiedy Pietruszka i Zochacz nauczyli się chodzić przy meblach, jedną z ich ulubionych zabaw było otwieranie tychże i wyrzucanie z nich rzeczy.

Jachol podniósł tę umiejętność na nowy poziom. Otwiera szafki i wyrzuca ubrania z półek. A na koniec wyrzuca z szafek same półki. 

wtorek, 30 grudnia 2014

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Filatelista

Mama odmaczała w kuchni znaczki. Odwróciła się na moment i nagle usłyszała leciutkie brzęknięcie. Kiedy spojrzała w kierunku z którego dochodził dźwięk zobaczyła, że Jachol przysunął sobie do szafki taboret, po czym wdrapał się na niego i dobiera się do maminych znaczków.

Każdy kto zna Jachola domyślił się bez trudu, że mając do wyboru miskę w której w ciepłej wodzie moczyły się znaczki z Chin oraz tę z samoprzylepnymi znaczkami z USA, do której Mama dolała zmywacza do paznokci, Jachol wybrał do zabawy oczywiście tę drugą. Każdego dorosłego zapach acetonu by odrzucił. A niespełna 11-miesięcznego Jachola przyciągnął jak miód małego niedźwiadka.

Może chce zostać 1001 listonoszem

sobota, 27 grudnia 2014

Właściwa procedura segregacji

Tata pakował do reklamówki surowce wtórne które zwykle składowane są w szufladzie w kuchni. Ponieważ było dużo kartonów z ostrymi brzegami, reklamówka rozdarła się. Widząc to Zochacz pokiwała głową i stwierdziła "Ta torba nie była wystarczająco wytrzymała". Po czym pogrzebała w szufladzie i wręczyła zaskoczonemu Tacie materiałową siatkę mówiąc "Weź tę, ta jest szyta".

"I właśnie dlatego Wysoki Sądzie wyrzuciłem do śmieci najlepszą torbę na zakupy".

czwartek, 25 grudnia 2014

Nieoczekiwany autorytet

Pietruszka niedawno znowu urósł, wskutek czego sięga Mamie już prawie do ramienia. Rysy twarzy i proporcje ciała też ma już coraz bardziej chłopięce i coraz mniej dziecięce. Efekt jest taki, że o ile biegając po osiedlu z Jacholem, Mama może udawać że ma nadal 30 lat o tyle w towarzystwie Pietruszki jest to już zupełnie niemożliwe.

Zastanawiając się ostatnio nad praktycznym sposobem poradzenia sobie z tym problemem Mama oświadczyła pierworodnemu "Pietruszko, ty mnie postarzasz. Jak jeszcze trochę urośniesz to zacznę ludziom mówić, że jesteś moim młodszym bratem a nie moim synem".

Zaskoczony Pietruszka przemyślał matczyną deklarację i odparł z lekkim zaniepokojeniem w głosie "Ale to byłoby oszukiwanie ludzi. Doktor Dolittle nie pochwala oszukiwania ludzi."

I tak los Mamę pokarał za pomysł z bibliotecznymi poniedziałkami

środa, 24 grudnia 2014

Choinka for Everyone

Zochacz przyniosła w tym roku z przedszkola zaskakująco dużo okołoświątecznych wierszyków i piosenek. Mama postanowiła wykorzystać dziś jeden z nich.

Małym córkom, małym synkom, dużym tatom, mamom bliskim. 
Świeć choinko, świeć nam wszystkim!


Z okazji tegorocznych świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam wszystkim zdrowia, spokoju, wielu powodów do dumy i radości, czasu na wspólne gry i zabawy oraz morza miłości (i cierpliwości). 

P.S. A gdybyście dziś wieczorem nie mieli gdzie się podziać to zawsze możecie zapukać w nasze drzwi. Rozpoznacie je bez trudu. 


wtorek, 23 grudnia 2014

Joasia

Zochacz i Jachol bawili się razem. W pewnym momencie zaległa podejrzana cisza. Po chwili w drzwiach salonu ukazał się Jachol ubrany w opaskę z kwiatkiem. "To moja siostrzyczka. Ma na imię Joasia" oświadczyła Zochacz z figlarnym uśmiechem.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Nie każdy może być beksą

"Mamo a czy ty wiesz co to znaczy fili bez ustanku"? zapytała Zochacz. Kiedy Mama zaprzeczyła, córeczka uprzejmie wyjaśniła, iż oznacza to "płacze cały czas". Mama kiwnęła głową i powiedziała "To jakaś straszna beksa skoro cały czas płacze".

Zochacz z oburzenia prawie się zapowietrzyła "Nie! Wcale nie beksa! Przecież to jest o Jezusku! Leży w żłóbku tu na sianku. Fili bez ustanku.".

niedziela, 21 grudnia 2014

Chodzik (2) czyli blogowy recykling

Mama zabierała się do pisania nowego posta o Jacholu kiedy uświadomiła sobie, że pisanie po raz drugi dokładnie tego samego nie ma sensu. Posiadanie trójki dzieci musi przecież generować jakieś synergie.

Zamiast nowego posta będzie więc link do starego. Kochani Czytelnicy niech tylko zaktualizują sobie imię  ------> KLIKAMY.

sobota, 20 grudnia 2014

Stosowne powitanie

O poranku Jachol wparował do pokoju starszego brata. Widząc go Pietruszka wypalił "Siema młody!". Kiedy chwilę później wszedł Tata, starszy syn miał i dla niego słowo powitania "Uszanowanko".

Pozostaje się cieszyć że póki co rodzice rozumieją jeszcze większość sformułowań używanych przez pierworodnego.

piątek, 19 grudnia 2014

Michol

Jakieś pół roku temu Zochacz oświadczyła że boi się ciemności. Konsekwencją tego faktu były wędrówki do łóżka rodziców, wypadające zwykle idealnie po środku przerw między karmieniami Jachola. Żeby zaradzić problemowi, rodzice kupili w IKEI lampkę nocną w kształcie misia.


Nowa właścicielka szybko się z lampką zaprzyjaźniła i nadała jej imię "Michol". Co wieczór Zochacz i Michol wymieniają całusy na dobranoc a kiedy Mama zamyka drzwi pokoju słyszy przyciszone szepty którymi wymieniają się jakimiś tajemnicami.

Jednakże kiedy wczoraj Michol poprosił ustami Mamy o buziaka na dobranoc, oburzona Zochacz krzyknęła "Mamo, no co ty?!". Zaskoczona Mama zaczęła się szybko zastanawiać jakim sposobem przegapiła chwilę w której jej córka uznała, że całowanie na dobranoc lampki nocnej jest bez sensu. Zochacz szybko jednak wyprowadziła ją z błędu "Nie mogę całować Michola. Przecież jestem chora!".

Dobrze że Zochacz czuwa. Jeszcze by się Michol zaraził. I gdzie by Mama znalazła weterynarza mówiącego po szwedzku?

czwartek, 18 grudnia 2014

Kiełbasiana terapia

W ramach prezentu świątecznego, Zochacz przyniosła z przedszkola zapalenie oskrzeli. Rodzinny pediatra uznał że jest wirusowe a nie bakteryjne i przepisał bańki. Kiedy Pietruszka wrócił do domu i zobaczył plecy siostry stwierdził "Zochacz wyglądasz jakbyś miała na plecach cztery plasterki salami!".

Słysząc ten opis przez telefon, pediatra uznał, że Mama postawiła bańki zgodnie z instrukcją.

wtorek, 16 grudnia 2014

Prawdziwa złośliwość

Kiedy Mama weszła rano do pokoju Pietruszki okazało się, że syn już nie śpi tylko czyta. Widząc Mamę, Pietruszka zezłościł się okropnie, bo jak okazało się zdążył przeczytać raptem pół strony. Ponieważ Mama doskonale rozumiała jego ból, zaproponowała, że wezmą książkę ze sobą i Pietruszka będzie mógł ją poczytać w szatni przedszkola, w trakcie kiedy Zochacz będzie się przebierać.

Pietruszka łaskawie się zgodził, choć propozycja Mamy udobruchała go tylko po części. Widząc to Mama spytała czemu nadal jest niezadowolony. Odpowiedź nieco ją zaskoczyła "Bo ona na pewne będzie złośliwa i akurat dzisiaj będzie się przebierać szybko!".

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Chmara doręczycieli

Grupa przedszkolna Zochacza była na wycieczce na poczcie. Widzieli koperty, znaczki i pocztówki. Weszli nawet na piętro do pokoju listonoszy. Zaintrygowana Mama spytała, czy było tam więcej pań czy panów. "Jedna pani listonoszka i prawie tysiąc listonoszów" odparła rzeczowo Zochacz.

Jeśli faktycznie rejon jednej placówki pocztowej obsługuje prawie tysiąc listonoszy to nie wróży to dobrze wynikom finansowym Poczty Polskiej. No chyba że zaczęli sprzedawać też piwo.

niedziela, 14 grudnia 2014

Młody botanik

Jednym z obowiązków Pietruszki w domu jest podlewanie kwiatków. Kiedy ostatnio wziął konewkę, Mama przypomniała żeby nie nalał kwiatkom za dużo wody bo to im szkodzi. Pietruszka pokiwał głową i odpowiedział "Tak. Jak się je za mało podleje to uschną. A jak za dużo to zgniją".

No i ukradł Mamie puentę.

sobota, 13 grudnia 2014

Władczyni cyfr

Przy okazji ostatniej choroby Zochacza w domu panował mały chaos. Chcąc skończyć obiad, Mama poprosiła córkę, żeby poczytała coś Jacholowi. Wybrała w tym celu książeczkę o cyfrach. Po pierwsze dlatego że ma ładne obrazki ze zwierzątkami. A po drugie dlatego że Zochacz lubi liczyć, więc była szansa że liczenie zwierzątek na poszczególnych stronach zajmie ją na dłuższą chwilę i przedłuży wspólne "czytanie".

Jakież było rozczarowanie Mamy kiedy okazało się, że Zochacz znakomicie rozpoznaje już wszystkie cyfry. W związku z czym nie ma już potrzeby liczenia zwierzątek na obrazkach - wystarczy że Zochacz przeczyta cyfrę napisaną na danej stronie.

Największym plusem zaistniałej sytuacji jest to, że gra w Uno obejmuje teraz czterech pełnoprawnych graczy. Jak tak dalej pójdzie czwórka do brydża uzbiera się zanim Mama się obejrzy.

piątek, 12 grudnia 2014

Doradca ds. logistyki

Zochacz poinformowała Mamę, że Hania i Oliwia chodzą na balet. Po czym spytała czy ona też by mogła chodzić z nimi. Mama obiecała, że dowie się od mam koleżanek kiedy i gdzie mają zajęcia. Dodała jednak, że nie obiecuje że Zochacz będzie mogła do nich dołączyć, gdyż może się okazać, że zajęcia baletowe kolidują z innymi zajęciami i rodzice nie będą mogli jej wozić. Zochacz kiwnęła głową ze zrozumieniem po czym szybko podsunęła rozwiązanie "A może ich mamy mogłyby mnie podwieźć?".

W takich chwilach Mama trochę się rozgrzesza z faktu, że traktuje często Zochacz jakby była siostrą bliźniaczką prawie dwa razy od niej starszego Pietruszki. Ona jest po prostu nadsprytna.

środa, 10 grudnia 2014

Akompaniament

Tata wystawił głowę z pokoju starszego syna i zawołał do Mamy "Kochanie czy możesz przestać śpiewać? Pietruszka nie może się skupić na odrabianiu lekcji". Mama pokręciła głową i odkrzyknęła "Nie mogę. Jachol właśnie je kolację".

Tata westchnął ciężko. On też już wie, że ostatnimi czasy Jachol je ładnie tylko jeśli ktoś mu śpiewa do kotleta. Jakość śpiewu nie ma większego znaczenia - ma być skocznie i głośno. W przeciwnym razie już po trzeciej łyżeczce posiłek ląduje ruchem plująco-rozpryskowym na wszystkich sprzętach i osobach w zasięgu trzech metrów.

wtorek, 9 grudnia 2014

Piękne wybory

Mama uznała, że Tacie przydałaby się nowa koszula do pracy. A może nawet dwie. Przy okazji spaceru z młodszymi dziećmi weszła więc do sklepu z konfekcją męską. Zaczęła oglądać, przekładać, wybierać. Zaaferowana Zochacz biegała między półkami pokazując kolejne modele warte jej zdaniem uwagi. W końcu Mama zwróciła się do córki "Zochacz, wystarczy tego dobrego. Ty wybierasz Tacie jedną koszulę, ja jedną i wychodzimy".

I w ten oto sposób Tata stał się szczęśliwym posiadaczem pięknej różowej koszuli. Cóż, prawdziwi mężczyźni różu się nie boją.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Koło (graniaste) małokanciaste

Zochacz wycinała z kolorowanki figury geometryczne. Mama podniosła pierwszą z nich i spytała jak się nazywa taka figura. "Nie wiem" odparła rzeczowo Zochacz, nie podnosząc nawet oczu znad wycinanego aktualnie kształtu. "Ma trzy kąty. To pewnie koło" stwierdziła Mama z chytrym błyskiem w oku. "Koło nie ma kątów" powiedziała Zochacz, nie przerywając pracy. W tym momencie zainteresował się Tata i spytał córki co to są kąty. "To takie różki tatusiu" wyjaśniła uprzejmie Zochacz.

Kiedy Mama chodziła do szkoły uczyła się z książki "I ty zostaniesz Pitagorasem". Widać obietnica przeskoczyła jedno pokolenie.

sobota, 6 grudnia 2014

Geografia na sportowo

Klasa Pietruszki uczyła się ostatnio o Śląsku. Na początku lekcji pani poprosiła dzieci, żeby powiedziały jakie są miasta na Śląsku i z czego są one znane. Pietruszka nie miał wątpliwości "Górnik Zabrze i Piast Gliwice!".

piątek, 5 grudnia 2014

Epitet zaskakujący

Zochacz wstała rano lewą nogą. Cały dzień marudziła, wszystko jej się nie podobało, każde polecenie wykonywała w żółwim tempie. Kiedy wsiadła do samochodu i oświadczyła, że nie zapnie pasa bo nie umie, Mamie skończyła się cierpliwość. Odwróciła się do córki i powiedział "Zochacz, mam już dość. Od rana zachowujesz się jak ...". "... jak przedszkolak" podsunął usłużnie Tata.

Cóż fakt jest faktem. Zochacz jest tak rezolutna i wygadana, że Mama czasem zapomina że ma dopiero cztery lata. Szczęśliwie czasem ma jednak okazję żeby sobie o tym przypomnieć. Szczęśliwie nie za często.

czwartek, 4 grudnia 2014

Szabas

Od kilku tygodni gromada zuchów do której należy Pietruszka poznaje historię i kulturę państwa Izrael. Po ostatniej zbiórce Pietruszka opowiadał z entuzjazmem "I w Izraelu w sobotę oni nic nie robią. Tylko leżą. Cały dzień! Też bym tak chciał".

Widząc zapał syna Mama odparła "Ale wtedy nie mógłbyś przez cały dzień budować z lego. Tylko musiałbyś leżeć i leżeć." Pietruszka zasępił się na chwilę, jednak szybko znalazł rozwiązanie "Po prostu budowałbym z lego w łóżku".

Doprawdy, Mama jest niezwykle ciekawa czy Talmud ma jakieś zapisy odnośnie budowania lego w szabas.

wtorek, 2 grudnia 2014

Chorobliwe wiwatowanie

Zochacz od dwóch dni ma 38 stopni. Od 10 minut biega z kuchni do przedpokoju. Mamę postawiła po środku trasy z poleceniem "Ty będziesz tutaj stać i mi wiwatować".

No to Mama stała i wiwatowała. Strach się bać co by musiała robić gdyby Zochacz była zdrowa.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Zew gramatyki

Od kilku już lat, wspólne podróże samochodem upływają rodzinie na zabawach. Rytm tych zabaw wyznacza aktualny program nauczania w przedszkolu lub szkole. Podczas ostatniej podróży przyszła pora na zabawę w części zdania. Mama wyjaśniła "Każdy po kolei będzie wymyślał zdanie a następna osoba będzie mówić jakie są w nim czasowniki. Za 10 minut stajemy na stacji benzynowej, jak ruszymy to będziemy potem szukać rzeczowników".

Zabawa szła w najlepsze (Jachol był zwolniony bo spał), kiedy rodzina dojechała do stacji. Po zatankowaniu Tata zaczął rozmawiać z Mamą na jakiś temat, potem za oknem pojawiły się krowy, następnie jechał traktor. Kiedy po kwadransie samochód zbliżał się już do celu podróży Pietruszka wykrzyknął z wyrzutem "Ej, przecież miały być jeszcze rzeczowniki!".

Szczęśliwie została jeszcze droga powrotna, którą udało się zagospodarować rzeczownikami. Przecież rodzicie nie mogliby pozbawić dzieci takiej wspaniałej zabawy.

niedziela, 30 listopada 2014

Kompletność kontra gramatyczność

Zochacz była na urodzinowym przyjęciu organizowanym w sali zabaw. Na koniec dostała dyplom. Rzuciła okiem i przybiegła do animatorki z reklamacją "Tutaj na końcu jeszcze musi być "A" literka". Animatorka się uśmiechnęła i zaczęła wyjaśniać "Jest dobrze. Tutaj jest napisane "dla Zosi" a nie "Zosia" dlatego nie ma na końcu literki A".

Zochacz pokręciła głową i wyjaśniła spokojnie, na wypadek gdyby przyczyną wpadki były jednak braki w edukacji pani animatorki, "Na końcu musi być A. To taki daszek i przekreślony".

Wobec takiej stanowczości zasady rządzące deklinacjami musiały się ugiąć.

piątek, 28 listopada 2014

Bez serc, bez sumienia

Mama spogląda na niezadowoloną minę najmłodszego potomka i nie może się oprzeć wrażeniu, że Jachol układa w głowie listę dowodów na to, że jego matka jest kobietą bez serca.
  1. Nie pozwala lizać ojca butów. Zachowuje się przy tym jak klasyczny pies ogrodnika - sama nie liże a niemowlakowi nie pozwoli. 
  2. Za każdym razem kiedy, z niemałym trudem, w trakcie spaceru uda się niemowlakowi zdjąć skarpetki ona zakłada je ponownie. Po czym kupuje rajstopki. I jeszcze jaka dumna z siebie jest.
  3. Zakłada blokadę na szafkę w której stoi kosz na śmieci. I to w dniu w którym niemowlak wreszcie nauczył się ją otwierać. 
  4. Upiera się że do łazienki chce chodzić SAMA. I to częściej niż raz w tygodniu. Zupełnie nie wiem czemu. Ale się dowiem. 
 
 

czwartek, 27 listopada 2014

Drobiowy makijaż

Tata zabierał się właśnie za obiad kiedy do kuchni wpadła Zochacz i krzyknęła "Tato, czy mogę pudrować kurczaka?". Tata kiwnął głową akceptująco i odparł "Oczywiście że możesz panierować kurczaka".

środa, 26 listopada 2014

Numer dwa

Mama ćwiczyła z Pietruszką angielski. "You are my son. Co to znaczy?". Pietruszka odpowiedział "Ty jesteś moim synem". Mama kiwnęła głową po czym pokazała na Jachola i powiedziała "He is my son too.". Pietruszka uśmiechnął się triumfalnie i odparł "On jest moim synem dwa!".

To wyjaśnia po części, czemu trzech to byłoby za dużo.

wtorek, 25 listopada 2014

Nowe pluszowe osiągnięcia

Zochacz bawiła się misiem. W pewnej chwili oświadczyła "Popatrz Mamo, miś próbuje już chodzić. On jest za mały żeby sam chodzić na własnych nogach!"

Mama ma poczucie że to było ledwie wczoraj, kiedy ten sam miś uczył się raczkować.

niedziela, 23 listopada 2014

Świątobliwy klakier

Rodzice starają się żeby w kościele ich dzieci, na tyle na ile to możliwe, brały aktywny udział w liturgii. Dziś na rozesłanie śpiewana była pieśń która na końcu zwrotek i refrenu wymaga klaskania. Jachol, który od trzech dni umie już bić brawo, z entuzjazmem po raz pierwszy w życiu włączył się do celebracji mszy świętej. Rodzice, podobnie jak wierni wokół patrzyli na niego z zachwytem.

sobota, 22 listopada 2014

Gadzie zmysły

Pietruszka, Zochacz i Jachol byli dziś w Centrum Nauki Kopernik. Kiedy rodzice spytali co im się najbardziej podobało, Zochacz nie bardzo potrafiła wybrać tylko jedną rzecz. Za to Pietruszka nie miał wątpliwości "Najbardziej mi się podobało to miejsce gdzie można zobaczyć jak widzi wąż. Węże widzą wszystko na czerwono i żółto. I ja myślę że czerwone to jest jedzenie.".

Mama ma nieodparte wrażenie że wszystkie jej dzieci mają wężowy wzrok. Jedzenie identyfikują zawsze w pierwszej kolejności.

piątek, 21 listopada 2014

Post poprzedzający

Pietruszka, Zochacz i Jachol byli niedawno na rocznicy ślubu swoich pradziadków. Jakieś dwie godziny po rozpoczęciu imprezy Mamie udało się wreszcie na chwilkę usiąść i skubnąć sękacza. Wtedy podbiegła do niej Zochacz i krzyknęła "Mama, nic już nie jedz bo będzie tort!'

Prawdą jest że tort który wjechał po chwili był bardzo zacny. Ale żeby od razu z tego powodu nic już nie jeść?

czwartek, 20 listopada 2014

Geografia dzierżawcza

Rodzice grali z Pietruszką w grę polegającą na identyfikacji flag różnych krajów. W pewnej chwili Mama wzięła jedną z kart do ręki i pokazała Zochaczowi mówiąc "A jaki kraj ma flagę biało-czerwoną?". Zochacz aż podskoczyła z radości i krzyknęła "Nasz!".

Szczęśliwie okazało się, że Zochacz wie jak się nasz kraj nazywa, więc triumfalnie zdobyła swój pierwszy punkt.

wtorek, 18 listopada 2014

Milczenie jest złotem

Podczas wizyty kontrolnej pediatra zapytał Mamę co Jachol już mówi. "Bogu dzięki jeszcze nic" odparła Mama. Lekarz spojrzał na Mamę z wyrzutem. Cóż, kto nie mieszka z Pietruszką i Zochaczem ten nie zrozumie.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Właściwa liczba

Mama rozmawiała z Pietruszką o tym że dobrze mieć rodzinę. W pewnej chwili stwierdziła "I dlatego chciałam mieć trzech synków". Pietruszka spojrzał na nią zaskoczony "Chyba dwóch?"'.

W pierwszym odruchu Mama chciała sprostować że miała na myśli trójkę dzieci, lecz po namyśle uśmiechnęła się podchwytliwie i spytała "A nie chciałbyś mieć jeszcze jednego braciszka?". Pietruszka stanowczo pokręcił głową i odparł "Nie, co za dużo to niezdrowo".

niedziela, 16 listopada 2014

Nauczycielka angielskiego

Mama poprosiła Zochacza żeby chwilę zajęła się młodszym bratem. Widząc niepewność na twarzy córki podpowiedziała "Opowiedz Jacholowi czego się nauczyłaś na angielskim. Żeby on też umiał już trochę mówić po angielsku". Zochacz pokiwała głową z entuzjazmem i już po chwili z kąta pokoju rozległo się "white" i "yellow".

Kiedy Mama skończyła to czym była zajęta, pogłaskała córeczkę po głowie i spytała synka "No Jachol, nauczyłeś się czegoś od siostry?". Zochacz aż podskoczyła z dumy i krzyknęła "Tak, on powiedział "ju!".

No w sumie "you" jest jednym z ważniejszych słów do nauczenia po angielsku. Widać Zochacz ma wrodzony talent pedagogiczny.
 

piątek, 14 listopada 2014

Stolica prawdziwie europejska

Rodzice trenują z Pietruszką nazwy stolic. Kiedy doszli do Belgii, Pietruszka poważnie się zamyślił. Tata zaczął więc podpowiadać, że miasto zaczyna się na literę "B" i kojarzy się z warzywem. "Burak!" wykrzyknął Pietruszka z entuzjazmem.

Ale żeby tak od razu politycznie?

czwartek, 13 listopada 2014

Planowanie wieloetapowe

Kiedy Mama odbierała Zochacz z przedszkola w zeszły czwartek córka spytała w szatni "A co masz dla mnie w domu?". Mama zgodnie z prawdą odpowiedziała że niczego szczególnego dla niej nie ma. Zochacz spuściła nos na kwintę i powiedziała, że miała nadzieję, że Mama ma dla niej ciasteczko. Albo lizaka. Albo chociaż cukierka.

Kolejnego dnia sytuacja się powtórzyła - Zochacz ponownie spytała Mamy czy coś dla niej ma. Mama spojrzała na córkę z wyrzutem i spytała czy ona ma coś dla niej. Zochacz na chwilę się zawahała po czym z entuzjazmem oświadczyła, że choć nie ma to będzie miała - laurkę. Mama uznała temat za zamknięty i wróciły do domu.

Po czterodniowej przerwie spowodowanej długim weekendem Zochacz wróciła wczoraj do przedszkola. Kiedy Mama ją odbierała Zochacz najpierw wyszła do szatni po czym z okrzykiem "Zapomniałam czegoś" pobiegła znów do sali. Wróciła z pięknie pokolorowanym motylem. Wręczyła go Mamie i oświadczyła z czułością w głosie "Mam dla ciebie laurkę kochana mamusiu".

Mama się rozpromieniła i z wielką werwą pochwaliła efekt działań artystycznych córeczki. Zochacz pokraśniała z zadowolenia. Po czym spytała "A co masz dla mnie w domu?".

Fakt że Zochacz, raptem kilka dni po czwartych urodzinach, jest w stanie zaplanować akcję której wykonanie zajmie jej kilka dni napawa Mamę po równi dumą i zgrozą. Strach się bać co będzie dalej. Dzisiaj była mamba.

środa, 12 listopada 2014

Wszystko w rodzinie

Pietruszka wybiegł na chwilę ze swojego pokoju. W pędzie nie domknął drzwi. Jachol zorientował się od razu, Mama dopiero po milisekundzie. Dlatego kiedy wpadła do pokoju starszego syna w ostatniej chwili udało jej się wyjąć z buzi młodszego syna hełm od ludzika lego.

Mama przywołała więc Pietruszkę, po czym wyciągnęła wspomniany hełm na dłoni i oskarżycielskim tonem powiedziała "Jachol prawie połknął hełm Jango Fetta!". Pietruszka rzucił okiem i wzruszając ramionami stwierdził "To hełm Boba Fetta a nie Jango Fetta bo jest zielony".

Mama spojrzała na Pietruszkę surowo i stwierdziła z przekąsem "No faktycznie wielka różnica". Pietruszka już był zajęty nakładaniem hełmu na właściwego ludzika więc przekąsu zapewne nie dosłyszał, jako że odparł w zamyśleniu "No w sumie nie taka wielka, bo Boba Fett był synem Jango Fetta".

No cóż, powiązania rodzinne są ważne. Podobnie jak rodzinne doświadczenia. 

poniedziałek, 10 listopada 2014

Bycza żona

Pietruszka tłumaczył rodzinie co to jest żubr mówiąc, że taki duży owłosiony byk. Żeby się upewnić, że Zochacz na pewno wie co to jest byk, Mama spytała córki jak nazywa się żona byka. "Byczniczka" odparła Zochacz bez cienia zawahania w głosie.

Z taką pewnością siebie Zochacz chyba powinna zostać politykiem.


niedziela, 9 listopada 2014

Świetny szary grób

W trakcie jakiejś gorącej rodzinnej dyskusji Pietruszka wykrzyknął nagle "Grejt!". Ponieważ pasował to znakomicie do kontekstu Mama nabrała podejrzeń i spytała synka czy wie co to znaczy "great". Pietruszka ochoczo potwierdził "To znaczy grób".

Mama pokręciła głową i wyjaśniła, że grób to po angielsku "grave". Pietruszka nie zastanawiał się długo "No to szary". Mama znów pokręciła i powiedziała, że szary to "grey". Pietruszka zamknął oczy i wymamrotał w skupieniu "Grej grejt grejw. Zapamiętałem".

Mamę bardzo ciekawi w jakim kontekście Pietruszka planuje używać tego zestawienia.


piątek, 7 listopada 2014

Sekwencja kuchennej czasoprzestrzeni

W piątkowy wieczór Mama gotowała zupę na weekend. Zochacz była tym zafascynowana i co chwila upewniała się czy będzie zupę jeść jeszcze dziś na kolację. Mama cierpliwie odpowiadała, że nie, bo zupa jest na jutro.

Kiedy po raz pięćdziesiąty piąty Zochacz spytała "A na kiedy gotujesz tę zupę? Na jutro?" Mama już nie zdzierżyła i mruknęła "Nie, na wczoraj".

Zochacz szeroko otworzyła oczy a potem odpowiedziała tonem spokojnym, jakby tłumaczyła coś młodszemu bratu "Na wczoraj to mogłaś przedwczoraj gotować. Dziś musisz gotować na jutro".

czwartek, 6 listopada 2014

Limity

Kiedy w poprzedni poniedziałek  Pietruszka wpadł do biblioteki z miejsca pobiegł do półki gdzie stoi jego nowa ulubiona seria o magicznym domku na drzewie. Mama przypomniała mu tylko, że może pożyczyć pięć książek.

Pietruszka z miejsca wystawił głowę zza regału i powiedział z rozpaczą w głosie "Tylko pięć? To co ja będę w weekend czytał? Przecież następny raz przyjdziemy dopiero za tydzień. Potrzebuję co najmniej siedmiu książek!".

Faktem jest, że ostatnia z pożyczonych książek postała pochłonięta w piątek wieczorem.

środa, 5 listopada 2014

Najwyższy dowód miłości

Jachol bawił się  pokoju Zochacza. W pewnej chwili rozległ się głuchy odgłos, po którym nastąpił rozpaczliwy płacz. Jednak zanim Mama dobiegła, płacz ustał. Kiedy zajrzała przez drzwi zobaczyła młodsze dzieci uśmiechające się do siebie. Zochacz podniosła oczy i wyjaśniła "Jachol wstał przy szafce i się przewrócił. I ja mu przyłożyłam do policzka niebieski kocyk żeby go pocieszyć".

Najwyraźniej miłość zaklęta w niebieskim kocyku ma magiczną moc po obu stronach brzucha.

wtorek, 4 listopada 2014

Nemezis

Pietruszka i Zochacz bawili się. W pewnej chwili Pietruszka zrobił coś niewłaściwego, Mama zwróciła mu uwagę, na co natychmiast Zochacz dorzuciła swoje trzy grosze. "Czy ty musisz wszystko komentować jak twój starszy brat?" sarknął Pietruszka.

Jak widać jest jednak sprawiedliwość na tym świecie.

niedziela, 2 listopada 2014

Domyślność

Po drodze z kościoła do domu jest cukiernia. Jak nie trudno się domyślić, jest ona stałym punktem niedzielnego planu dnia. Jednakże żeby dostać w cukierni upragnionego loda czy ciastko, dzieci muszą na nie "zapracować" w trakcie niedzielnej mszy. Kiedy są małe, muszą być "grzeczne" czyli nie biegać, nie krzyczeć i ogólnie słuchać rodziców. 2-3 latki muszą dodatkowo uczestniczyć w liturgii na miarę własnych możliwości - mówić "Ojcze nasz", klękać i wstawać kiedy rodzice mówią, przekazywać znak pokoju, itp. Koło 4 urodzin włącza się sprawdzian najważniejszy czyli konieczność opowiedzenia o czym była ewangelia i/lub kazanie. Oczywiście również stosownie do wieku i trudności tematu - od Zochacza rodzice oczekują na razie by zapamiętała kilka kluczowych słów lub podstawową myśl wiodącą. Pietruszka żeby "zaliczyć" musi streścić w miarę dokładnie ewangelię oraz podać najważniejszą tezę kazania. Dla ułatwienia zadania, rodzicie zwykle zabierają przychówek na msze dla dzieci. 

Dzisiaj w trakcie mszy Zochacz wierciła się i interesowała wszystkim w koło, Mama miała więc poważne powody do podejrzeń, że z ewangelii nie zapamiętała niczego. Kiedy więc wyszły z kościoła zadała to samo pytanie które zadaje co tydzień - o czym dzisiaj czytał ksiądz. "O Panu Bogu" odparła Zochacz z miną pokerzysty. "A bardziej konkretnie?" indagowała Mama. Zochacz nie dała się zbić z tropu i odparła stanowczo "O Chrystusie".

No w sumie jakby Mama miała w ciemno streścić nie słyszaną przez siebie ewangelię to pewnie poszłaby tym samym tropem.

P.S. Na szczęście Zochaczowe ucho okazało się być bardziej wyczulone w trakcie kazania więc jednak deser był.

sobota, 1 listopada 2014

Czas na wypoczynek

Wracając z przedszkola Zochacz urwała sznurek w rękawiczkach. Po powrocie do domu położyła je na kanapie i grzecznie poprosiła Mamę żeby przyszyła sznurek. Mama obiecała że zrobi to jak tylko będzie miała chwilkę.

Po mniej więcej godzinie Zochacz zauważyła rękawiczki i spytała Mamy z wyrzutem dlaczego jeszcze nie są zszyte. Mama westchnęła ciężko i powiedziała "Córko, przecież odkąd tylko przyszliśmy ciągle zajmuję się wami. Sprawdzałam Pietruszce zeszyty, karmiłam Jachola, szukałam ci kredek. Ani przez chwilę nie odpoczywałam przecież".

Zochacz spojrzała na Mamę poważnie, po czym odparła uspokajającym tonem "Odpoczniesz jak będziesz spała!". Niestety Mama się obawa, że Jachol ma na ten temat inną opinię.

piątek, 31 października 2014

Traktat o zupie dobrej

Mama ugotowała dla Jachola zupę dyniową. Delikatną, pyszniusią. Jachol niestety pluł nią dalej niż widział.

W końcu zrezygnowana Mama dała mu zupę ze swojego talerza. Z porem, czosnkiem i estragonem. Jachol wsuwał aż mu się uszy trzęsły.

Nasz ci on.

środa, 29 października 2014

Pierwsza osoba

Zochacz mówi już pięknie, ma bardzo bogate słownictwo i bujną wyobraźnię. Wymawia wyraźnie wszystkie głoski poza "r". Ma już właściwie tylko jeden malutki problemik - odmienia czasowniki w pierwszej osobie analogicznie do drugiej osoby. Czyli mówi "ja wybierę" albo "ja weźmię. "

Za każdym razem nieodmiennie rozczula to Mamę. I to do tego stopnia że czasem zapomina córkę poprawić.

wtorek, 28 października 2014

Poniedziałek biblioteczny

Od kilku tygodni poniedziałki są dniami bibliotecznymi - Mama i Jachol zabierają Pietruszkę i Zochacza ze szkoły i przedszkola i wspólnie jadą do biblioteki.

Wczoraj Zochacz wpadła do świetlicy po czym krzyknęła "Brat, chodź szybko, zaraz idziemy do biblioteki!". Pietruszka podbiegł do siostry, przybili piątki po czym trzymając się za ręce podskakiwali skandując "Do bi-blio-te-ki!".

Słuchając opowieści rodziców kolegów Pietruszki i Zochacza, Mama ma poczucie że wyhodowali parę ufoludków. Na szczęście z tej samej planety co Mama i Tata.

poniedziałek, 27 października 2014

Prawie jak dla chomika

W ciągu ostatnich kilku lat Mama wielokrotnie rozmawiała z matkami innych dzieci charakteryzujących się niespożytą energią. W rozmowach tych często przewijał się wątek popytu na kółko podobne do tego w którym ćwiczą chomiki. Tylko w rozmiarze na kilkulatka oczywiście.

Ostatnio podczas spaceru na sąsiednim osiedlu Mama w końcu znalazła to czego tak długo szukała. Pozostaje ustalić czy na sezon zimowy produkowane są wersje składane które można rozstawić w przedpokoju.


sobota, 25 października 2014

(całe) Cztery lata

Zaczęło się tydzień temu. Mama i Zochacz poszły na pierwsze wspólne babskie zakupy. Mama pomogła Zochaczowi wybrać nową sukienkę. A Zochacz wybrała nową sukienkę Mamie. Przedwczoraj Tata zamówił tort i kupił różowiutkie świeczki. A dziś rano Pietruszka czytał siostrze nowe książeczki. W końcu Zochacz mogła oświadczyć z dumą "Mam już całe cztery lata. A nie prawie cztery!".

Oj zleciały te cztery lata jakby to była krótka chwilka. Wszystkiego najlepszego księżniczko. Niech świat uśmiecha się do Ciebie tak promiennie jak Ty do niego.


piątek, 24 października 2014

Wsparcie przy pracy domowej

Do kanonu dowcipów szkolnych należą historie o delikwentach którzy próbowali się tłumaczyć z braku pracy domowej tym, że zjadł ją pies. Wczoraj niewiele zabrakło do tego by po raz pierwszy w historii jakiś uczeń mógł się tłumaczyć w szkole z braku pracy domowej tym, że zjadł mu ją młodszy brat.

Mama się tylko zastanawia - a jeśli oni byli w zmowie i wyciągając w ostatniej chwili Jacholową głowę z plecaka Pietruszki Mama wszystko popsuła?


czwartek, 23 października 2014

Władczyni alfabetu

Mama czytała Zochaczowi bajkę "Złotowłoska". Zanim zaczęła, pokazała na pierwszą literę tytułu i spytała córki co to za litera. "To moja litera!" odparła Zochacz z radością, po czym dodała z dumą "Ona nazywa się zet!".

Jakie to szczęście że rodzicom nie przyszło do głowy żeby nazwać synów Zenon i Zbigniew, dzięki czemu każdy członek rodziny ma swoją literę.


środa, 22 października 2014

Rosnące oczekiwania

Mama poprosiła Pietruszkę żeby zajął się na chwilkę Jacholem. Kiedy wróciła zobaczyła starszego syna robiącego małpie miny. Pokręciła głową i powiedziała "Nauczyłbyś lepiej brata czegoś mądrego".

Pietruszka z miejsca spoważniał i z miną profesora powiedział "Oczywiście. Jachol, nauczę cię ile to jest 9 razy 9 razy 2". Zaciekawiona Mama rzuciła Pietruszce znaczące spojrzenie. "9 razy 9 to 81 a jeszcze razy 2 to 162" dodał Pietruszka z miną mówiącą wyraźnie, że to przecież bułka z masłem.

Mama musi pamiętać jaka jest Pietruszkowa definicja mądrości. Inaczej Jachol będzie różniczkował zanim pójdzie do szkoły.



poniedziałek, 20 października 2014

Właściwe miejsce

Mama weszła do łazienki i zobaczyła że ręcznik Zochacza leży na podłodze. Zawołała więc córkę i karcącym tonem spytała "Gdzie powinien być ten ręcznik". Zochacz spojrzała na nią swymi niebieściutkimi oczkami i odparła niewinnym głosikiem "W innym miejscu".


niedziela, 19 października 2014

Wyliczanka

Po kolacji Zochacz poszła do łazienki. Po chwili rodzice usłyszeli jak liczy umyte już palce "Łan, tu, fli, fol, fajf".

Wygląda że Zochacz bardzo chce spotkać Anglowców.

sobota, 18 października 2014

Wywieszka hotelowa

W sobotni poranek na drzwiach do pokoju Pietruszki pojawiła się wywieszka poniższej treści. I tutaj nasuwa się pytanie - ile lat ma Pietruszka? I co będzie jak będzie dwa razy starszy?


czwartek, 16 października 2014

Marzenia urodzinowe

Liście powoli żółkną, Tata zapytał więc Zochacza co chciałaby dostać na urodziny. "Tort!" odparła córka stanowczo. Tata potwierdził, że tort będzie po czym spytał "A coś nie do jedzenia?". Zochacz wypaliła od razu "Sok!". Tata westchnął, po czym zapytał po raz trzeci "A prezent jaki byś chciała dostać córko?". Zochacz nie zastanawiała się długo "Książeczki jakieś".

Czyli jednak postaramy się zrobić konkurencję nie tylko przedszkolu ale i bibliotece.

środa, 15 października 2014

Sępy

Jakieś trzy lata temu Mama opisywała jak Pietruszka oduczył Zochacza grymaszenia przy stole. Ostatnio historia ta powtórzyła się choć z innymi aktorami. Myli się jednak ten, kto myśli, że Zochacz nauczyła teraz Jachola ładnego jedzenia. Otóż kiedy przy kolacji Zochacz zaczęła marudzić, że zamiast kisielu wolałaby mambę, Mama wzruszyła ramionami po czym wzięła od niej miseczkę z kisielem i dała łyżeczkę Jacholowi. Jachol zjadł podaną łyżeczkę, po czym łypnął okiem gdzie reszta.

Zochacz nagle stwierdziła, że kisielek jest jednak pyszny i zaczęła go pochłaniać w tempie ekspresowym. Z jednym sępem krążącym wokół jej jedzenia jakoś by sobie poradziła, ale przy całym stadzie trzeba już naprawdę mieć się na baczności.

wtorek, 14 października 2014

Domowa biblioteka

Po tym jak Czytelniczki ostatnio ją zbeształy, Mama zabrała Zochacza do biblioteki. Założyły dla niej kartę biblioteczną, żeby nie blokowała limitu książek Pietruszce, po czym Zochacz pognała do półek z książkami dla młodszych dzieci. Wybrała sobie dwie książeczki o Franklinie (jedyne których jeszcze nie znała) i książkę o Bolku i Lolku.

W pewnej chwili zakrzyknęła "O! A w przedszkolu mamy książkę która ma ten sam tytuł!". Widząc jej entuzjazm pani bibliotekarka spytała "A dużo macie książeczek w przedszkolu?". Zochacz wzruszyła ramionami i odparła lekceważącym tonem "Mniej niż w domu".

Co prawda to prawda. I dlatego chwała niech będzie bibliotekom.

P.S. W trakcie wizyty Mama uważnie przyglądała się Jasiowi. Nie wyglądał na obrażonego tym, że jemu Mama karty bibliotecznej nie założyła. Całą energię wkładał w obracanie się to za siostrą to za bratem, buszującymi z entuzjazmem w dwóch różnych częściach biblioteki.

niedziela, 12 października 2014

Rosnące potrzeby terytorialne

Pietruszka, Zochacz i Jachol zwiedzali z rodzicami pałac w Wilanowie. Pod koniec wycieczki po komnatach królewskich Pietruszka westchnął "Chciałbym mieć taki duży pokój. Zmieściłoby się tu mnóstwo lego. I trzy wieeeeelgaśne półki na książki".

I pewnie jeszcze służbę do sprzątania.

sobota, 11 października 2014

Chytrusek

Zochacz skończyła się myć. Kiedy wyszła spod prysznica Mama podała jej ręcznik. Zochacz uśmiechnęła się przymilnie i poprosiła z miną niewiniątka "Mamusiu, pomożesz mi się wytrzeć, bo ja nie umiem".

Mama spojrzała na nią z ukosa i powiedziała "Oj chyba zmyślasz moja droga". Zochacz zaczęła chichotać, po czym stwierdziła "To że ktoś ma chytrą minę to nie znaczy że mówi nieprawdę!".


piątek, 10 października 2014

Naprawianie błędów

"Dostałem dzisiaj D z matematyki (*)" oświadczył wczoraj Pietruszka. Rodzice szybko wymienili zdumione spojrzenia - jak dotąd Pietruszka radził sobie z matmą lepiej niż rówieśnicy. Zanim którekolwiek z nich zdążyło otworzyć usta Pietruszka kontynuował "Ale potem pani zmieniła je na A".

Widząc że pierworodny uważa temat za zamknięty, Mama poprosiła żeby jednak opowiedział jak do tego doszło. "Pani zadała zadanie. A potem szła i sprawdzała, i mówiła że wszyscy zrobili dobrze. Aż doszła do naszej ławki. I powiedziała że Lena zrobiła źle. A potem powiedziała że ja też zrobiłem źle. Ale po chwili wstała i powiedziała "Przepraszam dzieci, jednak wszyscy macie źle a tylko Lena i Pietruszka mają dobrze". I dała nam A".

Tata przyznał się potem, że jemu też się kiedyś zdarzyła taka historia. Ale on był już w szóstej klasie. Mamie chodzi po głowie stara piosenka "Kulfon, kulfon, co z ciebie wyrośnie?"...

(*) W klasach I-III dzieci nie dostają ocen określanych cyframi tylko literami, gdzie "A" jest najlepszą a "D" najgorszą

środa, 8 października 2014

Anglowcy

Mama przyniosła do domu nowe paszporty dzieci i powiedziała "No to możemy wreszcie pojechać gdzieś za morze". Pietruszka krzyknął radośnie "Do Grecji!", na co Zochacz zawołała "Do Anglii!".

Tata uśmiechnął się do córci i powiedział "Tak, możemy pojechać do Anglii ale musisz się pilnie uczyć angielskiego w przedszkolu". Zochacz z powagą kiwnęła głową i odparła "Tak, bo tam są Anglowcy".

wtorek, 7 października 2014

Nadawca

Zochacz bawiła się z Mamą lalkami. W pewnej chwili wzięła do ręki figurkę i powiedziała "To jest pan listonosz. On przyniósł list". Zaciekawiona Mama spytała od kogo jest ten list. "Od świętego Pawła" odparła spokojnie Zochacz.

Pozostaje się upewnić, że pan listonosz nie powinien zanieść tego listu raczej Koryntianom albo Efezjanom. 

poniedziałek, 6 października 2014

Szopka

Mama i Zochacz bawiły się w szopy. Nie, nie w sklepy, tylko w takie futrzaste zwierzątka. Zgodnie z instrukcją Zochacza, Zochacz była małym szopkiem. A Mama była szopką. Czyli szopem-mamą,

Nie pierwszy raz możliwości słowotwórcze języka polskiego zwiodły nas na manowce.

sobota, 4 października 2014

Koleżeński college

Pietruszka ubrał się w nowe (sznurowane!) trampki i kurtkę z charakterystycznym ściągaczem przy szyi, jaką noszą amerykańscy bejzboliści. Zaczesał grzywkę na bok i spojrzał zadziornie w lustro.
Mama zerknęła na niego po czym szepnęła do Taty łamiącym się trochę głosem "Wygląda jakby już szedł do koledżu". Tata kiwnął głową ze zrozumieniem.

Kiedy kilka dni później Pietruszka ubrał się podobnie uśmiechnął się do Mamy i oświadczył z satysfakcją "Wyglądam jakbym szedł do kolegi, prawda". Mamie trochę ulżyło.

piątek, 3 października 2014

Na wieki wieków praca

Mama odłożyła telefon i poinformowała dzieci, że Tata będzie musiał zostać dłużej w pracy w związku z czym plany na wieczór ulegają zmianie. Zochacz zasępiła się i spytała "Ale czemu Tata musi zostać w pracy na wieki?".

Szczęśliwie nadgodziny w Taty firmie nie są liczone w stuleciach.

czwartek, 2 października 2014

Pominięta

Mama wróciła z biblioteki. Podała Tacie kolejny tom Komudy, następnie wręczyła Pietruszce dwie kolejne zagadki Biura detektywistycznego Lassego i Mai. Na koniec odłożyła na swoją szafkę nocną porcję romansów historycznych. Zochacz zerknęła na Mamę z wyrzutem i spytała "A kiedy dla mnie przyniesiesz książkę z biblioteki?".

Mama zastanawia się czy odpowiedź "Jak się wreszcie nauczysz sama czytać" nie była zbyt obcesowa.

wtorek, 30 września 2014

Żabojad

W weekendowe poranki dziećmi zajmuje się Tata a Mama odsypia. W ostatnią niedzielę Mamę obudził około 8.20 płacz Jachola. Mama zerwała się z myślą, że synuś malutki zapewne jest głodny i tęskni za mamusią.

Kiedy dotarła do pokoju Zochacza okazało się że Tata gra ze starszakami w Re re kum kum. A Jachol próbował zjeść jedną z żab i potwornie się wściekał bo Tata mu nie pozwalał.

poniedziałek, 29 września 2014

Złodziej skarpetek

Nadszedł ten dzień. Mama stanowczym głosem kazała Pietruszce żeby natychmiast zdjął jej skarpetki. Cóż, on nosi rozmiar 35 a Mama 38. Czyste i poparowane skarpetki w rozmiarze 35-38 są niewątpliwie niezwykle kuszące o poranku.

W sumie jeśli już Pietruszka ma od Mamy pożyczać jakieś ciuchy to granatowe skarpetki są chyba najlepszym rozwiązaniem. Choć Mama nie sądziła, że nastąpi to już krótko po jego siódmych urodzinach.


niedziela, 28 września 2014

Walka wewnętrzna

Zochacz spojrzała na Mamę z ukosa i spytała "A wiesz z kim dzisiaj grała Legia?". Mama pokręciła głową, na co Zochacz wykrzyknęła triumfująco "Nie wiesz! Z Warszawą!".

Znając możliwości kibiców stołecznego klubu to mogła nawet być prawda.

piątek, 26 września 2014

Żołała

Pietruszka wrócił z pierwszych po wakacjach zajęć z matematyki. Z radością poinformował Mamę, że poznał dużo nowych dzieci. Po czym dodał "No i spotkałem żołałę". Widząc zaskoczony wzrok Mamy prychnął "No Mamo, przecież pamiętasz że miałem kolegę co ma na imię Żołała. On jest z Portugalii".

"João" przemknęło Mamie przez myśl. W pierwszej chwili jedyne skojarzenie jakie miała to tekułała.

czwartek, 25 września 2014

Śniadanie alfabetyczne

Zapewne wszystkie dzieci przy dłuższych jazdach samochodem robią się marudne. Żeby zagospodarować Pietruszkę i Zochacza (a przy okazji poćwiczyć z Pietruszką alfabet), Tata zarządził grę w której kolejne osoby miały podawać słowa zaczynające się na kolejne litery alfabetu.

Zochacz radziła sobie dzielnie, choć koncepcja pierwszej litery jest dla niej jeszcze trudna. Czasami więc rodzice trochę jej podpowiadali. Kiedy doszła do "S" zacięła się. Mama spytała więc córci co bardzo lubi mieć na kanapce. "Kiełbasę!" krzyknęła uradowana Zochacz.

W sumie lepsza już kiełbasa niż przysmak na "s".

środa, 24 września 2014

Całe życie ...

Mama widziała wczoraj tzw. mural. Kiedy wróciła do domu pokazała go Tacie i powiedziała "Gdybym kiedyś musiała na szybko wybrać dla siebie herb i zawołanie to chyba znalazłam idealny projekt".

Mama postanowiła się podzielić tą myślą z czytelnikami bo podejrzewa, że to może być częsta puenta wpisów na tym blogu. I to nie tylko dlatego że ma w domu dwóch kibiców Legii.


wtorek, 23 września 2014

niedziela, 21 września 2014

Pietruszka i inne chłopaki

Pietruszka poinformował Mamę, że wraz z chłopakami przydzielali sobie wzajemnie role z książki o Mikołajku. Wojtek został samym Mikołajkiem, Ignacy - Gotfrydem a Konrad - Kleofasem. Mama oczywiście najbardziej zainteresowana była tym jaka rola przypadła Pietruszce. "Ja jestem Maksencjuszo-Euzebiuszo-Annaniaszem. Bo jestem najszybszy, najlepiej się biję i jestem najlepszym uczniem w klasie".

Mama nie jest pewna czy wszechstronność pierworodnego zachwyca ją tak jak może powinna.

P.S. Dziś rano Pietruszka biegł na 400 metrów w ramach akcji Białystok Biega.W grupie 7-9 latków był jednym z najmłodszych, przybiegł w pierwszych 20%. Więc przynajmniej na dziś - jednak Maksencjusz.


sobota, 20 września 2014

Shopping queen

Mama poszła z Zochaczem i Jacholem na zakupy. Kiedy stała w kolejce w sklepie spożywczym Zochacz, jak pewnie każda czterolatka w takiej sytuacji, krążyła po sklepie i co chwilę przybiegała prosząc o kupienie czegoś - a to loda, a to paluszków, a to soczku. Mama w końcu nie zdzierżyła. Wyjęła portfel, przywołała córkę i wręczyła jej 2 złote. Po czym pokazała stragan przed sklepem i powiedziała "Córko przydaj się na coś. Idź kup kilo kartofli".

Zochacz monetę wzięła i wybiegła. Po pięciu minutach wróciła dzierżąc w ręce siatkę z ziemniakami. 

piątek, 19 września 2014

Ambicje pontyfikalne

Mama czytała niedawno dzieciom bajkę o rybaku i złotej rybce. Dla tych którzy dawno jej nie czytali: rybak złowił złotą rybkę. Ponieważ był życzliwy, wypuścił ją. Kiedy dowiedziała się o tym jego żona zażądała żeby poprosił rybkę o spełnienie życzenia. Najpierw poprosiła o piękny dom. Potem stwierdziła że woli zamek. Następnie uznała że chce być królową, a kiedy to się stało doszła do wniosku że chce być papieżem. W końcu zażądała żeby rybka uczyniła ją panią Słońca i Księżyca. Wtedy rybka uznała, że żona rybaka jednak przesadziła i wróciła ich oboje do małej chatki w której mieszkali całe życie. 

Wczoraj Pietruszka spierał się o coś z Mamą. W rozmowie powtarzało się jak mantra "Ja chcę, ja chcę ...". W końcu zirytowana Mama spytała "A papieżem nie chcesz zostać?". Pietruszka z miejsca się opamiętał. Roześmiał się i spokojnie ustalił rozwiązanie które oboje gotowi byli zaakceptować.

Tata opowiedział Mamie wieczorem, że Pietruszka wytłumaczył mu potem "Bo ja wiem, że nie można być chciwym. Mnie by wystarczyło żebym był królem. Wcale bym nie chciał być papieżem".

czwartek, 18 września 2014

Rysopis

Zochaczowe przedszkole ponownie odwiedził Pan Policjant. Pietruszka chciał ustalić czy nie był to przypadkiem tata jednego z jego kolegów, spytał więc siostrę jak wyglądał. "Wyglądał na policjanta" odparła Zochacz wzruszając ramionami.

środa, 17 września 2014

Wąsacz

Przez ostatnie dwa tygodnie Jachol budził się w nocy niemal co godzinę. Żeby nie popadać w rutynę, dziś jadł w nocy tylko raz i to krótko. Dla równowagi, pierwsze poranne karmienie trwało więc prawie godzinę i skończyło się pierwszą poranną drzemką.

Kiedy Jachol się obudził, Mama ze zdumieniem zauważyła że na górnej wardze ma klasyczny wąs od mleka. Przez prawie trzy lata karmienia piersią Mama czegoś takiego nie widziała. I nie sądziła, że może to być tak rozczulający widok.

wtorek, 16 września 2014

Postrach kurierów

Zochacz rano miała gorączkę, więc zamiast iść do przedszkola została z Mamą w domu. Temperatura szybko spadła a Zochaczowi dobry humor i energia dopisywały przez cały dzień. W szczególności, Zochacz postanowiła straszyć wszystkich kurierów, którzy akurat tego dnia tłumnie odwiedzili dom. Witała ich więc jak na obrazku.


Dwóch panów kurierów po czterdziestce zareagowało prawidłowo - stwierdzili stanowczo, że Zochacz przeraziła ich bardzo. Trzeci kurier, wyglądający na zeszłorocznego maturzystę, wydawał się najbardziej przerażony Mamy pytaniem czy Zochacz go przestraszyła.

poniedziałek, 15 września 2014

Zięć


Zochacz poinformowała rodziców, że Igorek jest jej mężem. Kiedy Mama spytała czemu akurat Igorek, Zochacz odparła "Bo ja go sobie wybrałam". Mama spytała więc czy Igorek jest ładny. "Tak jest ładny. Tak jak ja" odparła rzeczowo córka. 

Tata był bardziej zainteresowany co to oznacza i spytał Zochacza co takiego robią mąż i żona. Również tutaj Zochacz miała gotową odpowiedź "Razem gotują i usypiają dzidziusie".

niedziela, 14 września 2014

Poltergeist


Żeby Mamie było wygodniej karmić, używa małego pudełka na którym opiera stopę. Jachola bardzo to pudełko fascynuje. Dlatego odkąd zaczął się przemieszczać Mama zaczęła chować je pod fotel do karmienia.

Ostatnio Jachol trochę więcej imprezuje po nocach, więc Mama jest nieco rozkojarzona. Zdała sobie z tego sprawę kiedy w tym tygodniu już kilkukrotnie znalazła Jachola bawiącego się wspomnianym pudełkiem. Mama była pewna że je schowała, ale jak widać na planach się skończyło.

Dziś Tata zawołał Mamę do pokoju i powiedział "A Ty widziałaś jak on sprytnie wyciąga to pudełko z pod fotela? Wie że tam jest, kładzie więc głowę na dywanie i grzebie łapą pod fotelem tak długo aż je wyciągnie".

No i okazało się, że z Mamy głową wszystko dobrze. A z jacholową dobrze aż za nadto.

piątek, 12 września 2014

Jachol


Jednym z najczęstszych pytań po tym jak Mama urodziła trzecie dziecko było "A czy on też będzie miał, no wiesz, taki swój przydomek?". Mama za każdym razem kiedy je słyszała odpowiadała zmieszana, że pewnie tak. Choć w sumie to trudno powiedzieć.

Prawdą jest, że Mama nigdy przydomków nie szukała ani nie wymyślała. One same zakradają się niepostrzeżenie kiedy nikt nie patrzy. W efekcie niemal od zawsze kiedy Mama zaczynała spędzać z kimś więcej czasu przestawała zwracać się do tej osoby imieniem które miała ona wpisane w akt urodzenia a zaczynała mówić do niej jakoś inaczej. Zwykle jako jedyna.

Kiedy urodził się Jaś, Mama też nie szukała przydomku. Wiedziała za to dobrze jakiego by nie chciała. Cóż jednak robić kiedy przydomek przybył, zobaczył i rozpanoszył się? Mama żaliła się więc Tacie "Ale ja nie chciałam, żeby on miał "ch" w środku bo będzie za bardzo podobny do Zochacza. I wolałabym żeby kończył się na samogłoskę, najlepiej na "a", żeby był podobny do Pietruszki. "Wania" byłby idealny".

Tata szeroko otworzył oczy ze zdumienia po czym pokręcił głową "Wania? Chyba żartujesz, jaki Wania? Przecież to jest Jachol. Po prostu Jachol". No i chyba nic się już w tej kwestii nie da zrobić.

Pietruszka, Zochacz i Jachol. Cóż to za ekipa.

czwartek, 11 września 2014

Powody do chwalenia


Na podwórku Zochacz bawiła się dwoma trochę starszymi chłopcami. Kiedy spytali jej ile ma lat, odparła że cztery. Wtedy jeden z nich powiedział z leciutką nutką wyższości że ma pięć. Drugi dodał nie bez dumy że on ma pięć i pół.

Zochacz wzięła się pod boki i krzyknęła "A mój brat ma siedem lat!".

środa, 10 września 2014

Magik z Rio


Mama spytała Pietruszki o czym rozmawiali wczoraj na lekcji religii. "O ojcu Rio! To był naprawdę niezły magik" odparł z entuzjazmem Pietruszki.

No w sumie dar bilokacji, lewitacji i uzdrawiania nie są czymś co nawet dorosły jest w stanie objąć rozumem.

poniedziałek, 8 września 2014

Księżniczkowe rozrywki


Mama i Zochacz bawiły się figurkami księżniczek Disneya. W pewnej chwili Śnieżka trzymana przez Mamę spytała Kopciuszka co robił popołudniu. Kopciuszek odpowiedział Zochaczowym głosem "Grałam w gałę z Jasminą".

No cóż, gdzie kadra narodowa nie da radę tam księżniczkę pośle.


niedziela, 7 września 2014

Którą z dróg wybrać?


Jaś wypełzł do przedpokoju i zupełnie jak w teleturnieju zobaczył przed sobą trzy pary uchylonych drzwi. Które wybrać? Te do salonu, gdzie przestrzeń jest bezpieczna i przystosowana dla niemowlaków? A może te do pokoju Zochacza gdzie dominują duże plastikowe zabawki nadające się dla maluchów? Czy może wreszcie te do pokoju Pietruszki, gdzie podłoga usiana jest klockami lego i małymi autkami?

Jak myślicie drodzy czytelnicy, co wybrał Jaś?

sobota, 6 września 2014

Nienarodzona


Mama oglądała z dzieciakami zdjęcia z ich niemowlęctwa. Najpierw Pietruszki, potem Zochacza a na końcu te Jasia, z pierwszych tygodni życia. Kiedy skończyli Zochacz poprosiła "Mamo to obejrzyjmy teraz zdjęcia jak ty byłaś dzidziusiem".

Mama pokręciła głową i powiedziała, że nie ma albumu ze zdjęciami kiedy ona była dzidziusiem. Zochacz otworzyła szeroko oczy ze zdumienia i spytała "To ty się nie urodziłaś?". Pietruszka popatrzył na siostrę z wyższością i odparł "Urodziła, urodziła. Po prostu Mamy zdjęcia są u dziadków".

czwartek, 4 września 2014

Peryskop


Zgodna opinia ortopedów i neurologów przekonała Mamę o tym, że dziecko może jeździć w spacerówce kiedy zaczyna samodzielnie siadać. Jaś jeszcze do tego etapu nie doszedł, nadal jeździ więc w gondoli. Oczywiście półroczny mężczyzna nie zaakceptowałby godziny czy dwóch leżenia na wznak. Dlatego jeśli nie śpi to zwykle podróżuje na brzuchu, wystawiając głowę jak peryskop.

Nie zdarzyło się jeszcze żeby w trakcie spaceru ktoś zobaczył jego ciekawską główkę i się nie uśmiechnął.

środa, 3 września 2014

Prawda o sygnalizatorach


Tuż przed wakacjami, u Zochacza w przedszkolu był z wizytą Pan Policjant. Od tego czasu za każdym razem kiedy Zochacz jedzie z Mamą samochodem i zbliżają się do skrzyżowania Zochacz deklamuje "Mamusiu możesz jechać tylko na zielonym. Nie wolno jechać na czerwonym. Ani na pomarańczowym. Ani na żółtym".

Mama kiwała odruchowo głową, aż ostatnio zdała sobie sprawę, że przecież na sygnalizatorze są tylko trzy lampy. Widać policjant dobrze wiedział, że w Warszawie światło może być zielone, żółte, pomarańczowe, ciemnopomarańczowe i czerwone. A czasami bywa nawet wiśniowo zielone.

wtorek, 2 września 2014

Odpowiednie formy grzecznościowe


Mama wydała Pietruszce jakieś polecenie. Syn zasalutował i powiedział "Tak jest, sir". Po czym zanim jeszcze Mama zdążyła otworzyć usta poprawił się "To jest: tak jest, madam".

No to wśród angielskiej socjety Pietruszka powinien się odnaleźć bez trudu.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Wakacyjne niedasie


Ach wakacje! Niezwykły czas wyczekiwany przez cały rok. Odpoczynek, relaks, czas na wszystko na co nie ma czasu przez resztę roku.

A teraz dodajcie do tego trójkę dzieci. W tym kilkumiesięczne niemowlę. Eeeee. Nie da się. Poniżej krótka lista naszych wakacyjnych niedasiów. Ku pokrzepieniu serc.

  1. Pływanie po jeziorze rowerem wodnym. Oczywiście całą piątką.
  2. Przepłynięcie kajakiem dwóch jezior. Co prawda tylko ze starszakami bo na Jasia nie zgodził się ratownik WOPR.
  3. Opalanie na kocyku kiedy najmłodsze śpi a starszaki kopią w piachu.
  4. Wyprawy do spa. Więcej niż jedna
  5. Regularne mecze w nogę i w siatkówkę. Dla Taty oczywiście.
  6. Nauczenie Pietruszki skoków do wody. Przez Mamę która sama skakać nie umie (bo też i ledwie co umie pływać).
  7. Czytanie więcej niż jednej książki tygodniowo.
  8. Koncert organowy. Całą piątką takoż.
  9. Oglądanie finału mistrzostw świata. W męskim towarzystwie.
  10. Śpiewanie karaoke.
  11. Obejście Twierdzy Modlin szlakiem Baśki Murmańskiej.
  12. Zaliczenie pierwszej w życiu gry miejskiej.
  13. Wejście do bunkrów w Wilczym Szańcu. I zagadanie przewodnika PTTK.

To były bardzo udane wakacje. Z niecierpliwością wyglądamy następnych.

sobota, 30 sierpnia 2014

Wyższe oczekiwania


Pietruszka i Zochacz bawili się w chowanego. Za którymś razem Zochacz znalazła brata wyjątkowo szybko, po czym wzięła się pod boki i oświadczyła "To było zbyt banalne!".

piątek, 29 sierpnia 2014

Klątwa


Mama grała z dziećmi w grę planszową "Wyspa skarbów". Pietruszka stanął na polu z czaszką, wyciągnął więc kartę losu i przeczytał "Klątwa szampana zmieniła twoje zapasy żywności w piasek".

W sumie szaman i szampan są Pietruszce równie odlegli. 

środa, 27 sierpnia 2014

Mały huncwot


Jaś już sprawnie pełza. Zwłaszcza jeśli na horyzoncie jest na przykład zasilacz od Taty laptopa albo Mamy kapeć.

Wczoraj Jaś wypatrzył że do kontaktu wpięta jest ładowarka. I to na wysokości ok. 20 cm, czyli w zasięgu jego łapek. Kiedy Mama zobaczyła, że Jaś jej się przygląda pogroziła synkowi palcem i powiedziała, że nie wolno mu tego ruszać bo to nie jest zabawka.

Jaś wysłuchał Mamy, po czym zaczął powolutku zbliżać się do tamtego kąta pokoju. Co 2-3 ruchy odwracał głowę i zerkał przez ramię czy Mama na niego patrzy i widzi że jest nieposłuszny.

Mama przyznaje, że niezwykle trudno było jej zachować powagę i srogi wyraz twarzy. Dopiero co mieszkał u niej pod sercem a już urwisuje.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Dziura ze starości


Pietruszka założył spodnie po czym stwierdził ze zdumieniem, że na kolanie mają dużą dziurę. Mama spojrzała na niego surowo i spytała "Czyżby ona się pojawiła bez twojego udziału? Spodnie tak po prostu same pękły?".

"No wiesz mamo, te spodnie mają już swoje lata" odparł Pietruszka tytułem wyjaśnienia.

Mama może by i przyjęła takie tłumaczenie gdyby nie to, że Pietruszka rośnie w takim tempie że już od dawna nie zdarzyło się żeby w tych samych spodniach chodził dłużej niż rok.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Skojarzenia


W trakcie rodzinnego spaceru Zochacz zwróciła uwagę na czerwoną już jarzębinę. Kiedy spytała Mamy co to jest, Mama odparła "A jak myślisz?". Zochacz uśmiechnęła się i powiedziała z nadzieją w głosie "Takie małe pomidorki?".

Ktoś zna przepis na keczup z jarzębiny?

niedziela, 24 sierpnia 2014

Wrócili!


Pietruszka i Zochacz wrócili z wakacji cali i zdrowi, opaleni i uśmiechnięci. Wyściskali Jasia po czym roznieśli po całym domu piasek z nad morza i radosne piski. Po raz kolejny Mama pomyślała, że gdyby jej rodzina miała obrać hymn byłoby to

 

Jadą, jadą misie, trala tralala

Śmieją im się pysie, trala tralala

Pojechały do lasu, narobiły hałasu

Pojechały do boru, narobiły rumoru!



niedziela, 10 sierpnia 2014

piątek, 8 sierpnia 2014

Odmienność wrażeń


W czasie rodzinnego urlopu Mama wybrała się do spa a Tata zajął się dziećmi. Po powrocie Mama spytała Tatę czy Jaś płakał. Tata odparł, że troszkę.

Chwilę później Mama usiadła koło Jasia na kocyku a pani siedząca na leżaczku obok spontanicznie poinformowała ją konfidencjonalny tonem "Jak Pani nie było to mąż sobie zupełnie nie radził".

Zaintrygowana Mama postanowiła spytać jeszcze o to czy Jaś dużo płakał zwykle bardzo rzetelnego i dokładnego Pietruszkę. "No płakał. Nie za dużo i nie za mało".

Nie no jak tak, to Mama chyba może kiedyś pójść jeszcze raz?

środa, 6 sierpnia 2014

Poważny powód

Zochacz pluskała się w jeziorze. W pewnej chwili Mama zauważyła że córka ma gołą głowę. Spytała więc "Zochacz, czemu nie masz na głowie chustki?". Córka wzruszyła ramionami "Wpadła mi do wody i teraz jest gilgotna".

Mama poczuła, że jej czapka chyba też jest gilgotna. Bo z jakiego innego powodu zaczęła nagle chichotać?

wtorek, 5 sierpnia 2014

Archimedes praktyczny

Ostatnimi dniami upał jest prawie nie do zniesienia. Za oknem 35 stopni, w środku niewiele mniej. Żeby Jaś się nie przegrzał, Mama wkłada go do wanienki z letnią wodą.
Archimedes się mylił. Ośmiokilogramowy człowiek jest w stanie wychlapać z wanny dowolną ilość wody. To nie kwestia masy tylko zapału z jakim wierzga się wszystkimi kończynami.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Nieskuteczna alternatywa

Pietruszka rozbił nogę przy grze w piłkę nożną i jęczał przy dezynfekowaniu rany. Zirytowana już Mama spytała "To może mam ci obciąć tę nogę?".

Zochacz odpowiedziała pewnym tonem "Nie bo wtedy też będzie beczał". Cóż, brzmi wiarygodnie.

sobota, 2 sierpnia 2014

Bajkowy GPS

Rodzina jechała samochodem w obcym mieście. Pietruszka pilotował. W pewnej chwili zaczął się nerwowo rozglądać i wymamrotał "Kościuszki, Kościuszki, gdzie jest Kościuszki?"

"Ja mam Kopciuszki! Spakowałam do mojego plecaczka!" zawołała z radością Zochacz. Faktycznie, w zochaczowym plecaczku jechały dwie figurki Kopciuszka. I Śnieżka. Pietruszka jakoś nie był usatysfakcjonowany tym nieoczekiwanym wsparciem.

piątek, 1 sierpnia 2014

Majtki wielofunkcyjne

Rodzice Pietruszki nieustająco przyuczają go do korzystania z nocnika. Oczywiście nadal czasem zdarzają się małe wpadki, zawłaszcza kiedy Pietruszka jest czymś mocno zajęty i przypomni sobie, że chce siusiu dopiero kiedy poczuje wilgoć na palcach u stóp. Wtedy rodzice cierpliwie tłumaczą, że to nieładnie, że powinien zawołać zanim zacznie, itd. Po czym Pietruszka biegnie w podskokach do swojego pokoju i przynosi czyste majtki.

W trakcie kiedy Mama pisała poprzednią notkę, Pietruszką zajmował się Tata (robiąc przy tym 100 bardzo ważnych rzeczy). W pewnym momencie Pietruszka zawołał "Huhuś!". Rodzice odruchowo odpowiedzieli "To biegnij Pietruszko do łazienki.". Co też i Pietruszka uczynił. Po chwili jednak przyszedł do Mamy z czystymi majtkami, prosząc o pomoc w ich założeniu. Mama spojrzała podejrzliwie i spytała "Czemu zakładamy nowe majtki? Czy poprzednie są mokre?". To pytanie zainspirowało Tatę do wyprawy do łazienki.

Na miejscu okazało się, że Pietruszka i owszem, zrobił siusiu do nocniczka. Jednakże wylewając z nocniczka do sedesu trochę siusiu wychlapał. Po czym skrupulatnie wytarł plamę czystymi majtkami.

Liczmany spożywcze

Przy obiedzie Mama obiecała Zochaczowi, że po zjedzeniu całości drugiego dania dostanie cztery frytki. Ponieważ jadła ładnie, Mama dała jej jedną frytkę awansem. Zochacz uśmiechnęła się i powiedziała "Mama powiedziała że da mi cztery frytki. Dała mi teraz jedną to potem da mi jeszcze trzy".

Mama szepnęła do Taty "Słuchaj, ona odejmuje". Tata pokiwał głową i odparł "Tak, ale na konkretach". No fakt jeśli niespełna czterolatka nie liczy jeszcze w pamięci granic ciągów logarytmicznych to nie ma się czym ekscytować.

czwartek, 31 lipca 2014

Niespodziewane mądrości

Pietruszka opowiadał jakieś niestworzone historie. Zirytowana trochę ciągłym hałasem Mama stwierdziła "Jeśli już musisz tyle gadać to powiedz lepiej coś mądrego".

Pietruszka z miejsca wypalił "Siedem razy dwa równa się czternaście". No niby prawda. Choć jakoś nie do końca o takie mądre gadanie Mamie chodziło.

wtorek, 29 lipca 2014

Chłodna kalkulacja

Nie od dziś wiadomo, że do tego by robić rzeczy wielkie i przekraczać własne ograniczenia ludzie potrzebują motywacji. Zwykle też to, co jest motywacją dla jednego, dla innego będzie śmiechu warte. I vice versa. Zaobserwować to można już u niemowląt, choćby przyglądając się temu co może zachęcić półrocznego berbecia do przemieszczenia się na drugi koniec pokoju i to w jednostce czasu znanej każdej matce ("odwróciłam się przecież tylko na sekundkę!").

Pietruszka pognał na drugi koniec pokoju gdy na horyzoncie pojawiła się pozostawiona przez Tatę książka. Zochacz łowiła Mamy kapcia. A Jaś ... Chyba nikogo nie zdziwi, że właśnie dziś Jaś przepełzł z dużą determinacją cały salon po to by zatrzymać się pięć centymetrów od stojącego w kącie wentylatora.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Ruchliwość wieloznaczna

Podczas obiadu Zochacz wsunęła makaron, po czym z nad talerza z mięsem i kalafiorem zaczęła zerkać na stojący już na stole deser. Mama pogroziła jej palcem i powiedziała "Zapomnij o deserze, jeszcze mięsa nie ruszyłaś".

Stali czytelnicy zapewne domyślili się już co było dalej. Zochacz wzięła do ręki widelec i przesunęła nim najbliższy kawałek mięsa. Po czym oświadczyła "Nieprawda, ruszyłam".

niedziela, 27 lipca 2014

TVN

Po ostatnim mundialu Pietruszka poznał wiele nowych krajów. Przeglądając program telewizyjny zapytał ostatnio "Skoro TVP to telewizja polska to TVN to telewizja nigeryjska?".

piątek, 25 lipca 2014

Wspólna lektura

Są takie dni kiedy człowiek nijak nie może się doprosić żeby Mama poczytała. Są takie dni kiedy człowiek nijak nie może Mamie wytłumaczyć, że powinna rzucić wszystko i przybiec z jakąś grzechotką. Na szczęście w takie dni największym szczęściem jest rodzeństwo.


czwartek, 24 lipca 2014

Deklaracja sumienia

Jaś jeszcze nie raczkuje, potrafi jednak przemieszczać się zaskakująco szybko na zaskakująco duże odległości. Kiedy po raz dziesiąty w ciągu pół godziny uciekł ze swego kocyka i dopadł paczki pieluch ukrytej pod jego łóżeczkiem Mama jęknęła "Jasiek czy ty sumienia nie masz?".

Z pokoju obok rozległ się głos Zochacza "On jest jeszcze za mały żeby mieć sumienie!". Nie zabrzmiało to pocieszająco.

środa, 23 lipca 2014

Wiek kobiety rzecz drażliwa

Na placu zabaw chłopiec spytał Pietruszki ile ma lat. Pietruszka odparł że siedem. Po czym dodał wskazując ma siostrę "A ona ma trzy i pół".

Chyba cały plac zabaw usłyszał rozjuszony krzyk Zochacza "Nieprawda. Mam prawie cztery lata!".

poniedziałek, 21 lipca 2014

Sekwencja nauczania

Pietruszka nauczył się wiązać sznurówki. Od rana siedział więc przy butach i wiązał. Mama musiała wstawić pranie, więc poprosiła Pietruszkę żeby poszedł z butem do Jasia, tak by brat go widział. "I się uczył" dodała Zochacz.

No w sumie by nie zaszkodziło. Choć mógłby się najpierw nauczyć chodzić.

niedziela, 20 lipca 2014

Coś dla prawdziwych mężczyzn

Tydzień temu Pietruszka oglądał z Tatą finał Mistrzostw Świata. W przerwie Pietruszka zaproponował wyprawę do kuchni i powiedział "Choć Tata, weźmiemy sobie teraz coś dla prawdziwych mężczyzn".

Tata zamarł na chwilę, zastanawiając się co siedmioletni prawdziwy mężczyzna chciałby spożywać w trakcie oglądania meczu. Na szczęście chodziło o chipsy.

piątek, 18 lipca 2014

Fashonistka

Zochacz wystroiła się w sukienkę i chusteczkę na głowie. Zaskoczony Pietruszka spytał ją po co jej chustka w domu. "Żeby być modną" odpowiedziała niespełna czterolatka.

środa, 16 lipca 2014

poniedziałek, 14 lipca 2014

Pech

Zochacz poprosiła o jogurt. Mama podała jej ten o najkrótszym terminie przydatności. Wtedy córka zaczęła marudzić że chce inny smak. Zirytowana Mama powiedziała "Nie marudź Zochacz, są dzieci które w ogóle nie mają co jeść".

Zochacz szeroko otworzyła oczy po czym powiedziała "Tak, są dzieci które mają pecha i nie mają co jeść". Mama pokręciła głową i wyjaśniła córci, że to nie dzieci mają pecha tylko ich rodzice nie mają pieniędzy żeby kupić dla nich jedzenie. Zochacz myślała chwilę, po czym bez protestu zjadła zaproponowany przez Mamę jogurt.

sobota, 12 lipca 2014

Król ciszy

Tata wymyślił ostatnio nową grę. Nazywa się "Król ciszy". Wygrywa ją ten zawodnik, kto jako ostatni wyda jakikolwiek odgłos.

Rozbuchana potrzeba rywalizacji Pietruszki i Zochacza sprawia, że po zarządzeniu rozgrywki w "Króla ciszy" potrafią siedzieć cicho nawet 20 minut. Jednocześnie przez większość czasu wzajemnie podpuszczają się, tak by to drugie odezwało się pierwsze.

Mama nie może się doczekać kiedy i Jaś dołączy do zawodów.

czwartek, 10 lipca 2014

Kształtne jedzenie


Tata pyta Zochacza z czym chce kanapkę na kolację. Córka odpowiada z entuzjazmem "Z tą kiełbasą która ma kształt kółka!".

Zochacz ostatnio pokochała salami.

wtorek, 8 lipca 2014

Elastyczna definicja wygranej


Rodzina zbierała się do wyjścia. Ponieważ dzieciom ciężko było oderwać się od zabawy, Tata użył jednego z najpotężniejszych zaklęć "Kto się pierwszy ubierze?".

Po minucie rozległ się głos Pietruszki "Ja pierwszy". Po kolejnej minucie Zochacz krzyknęła "A ja jestem pierwsza z dziewczyn!". Kiedy jednak zobaczyła Tatę zawołała do brata z triumfem w głosie "Jestem pierwsza z dziewczyn! A ty drugi z chłopaków!".

Czyli jak przegrać żeby wygrać.

niedziela, 6 lipca 2014

Jak wygląda feminist(k)a


Pietruszka kłócił się o coś z siostrą. W pewnej chwili padło głośne "Nie, bo ty jesteś dziewczyną!". Zaintrygowana Mama spytała syna czy jego zdaniem są jakieś rzeczy które mogą robić tylko chłopcy a dziewczyny nie. Pietruszka po zastanowieniu odparł, że bić się. Mama wyjaśniła mu więc, że są dziewczyny które biją się nawet lepiej niż chłopcy. Innych przykładów zajęć zarezerwowanych dla mężczyzn Pietruszka nie wymyślił.

Mama poszła więc za ciosem i spytała czy są jakieś rzeczy które mogą robić tylko dziewczyny. Tym razem odpowiedź była natychmiastowa "Karmić dzieci mlekiem". Poza ciążą i karmieniem więcej przykładów też się nie znalazło.

piątek, 4 lipca 2014

Podwójna kontrola


Mama spacerowała z Jasiem i Zochaczem. W pewnej chwili Jaś wsadził kciuk do buzi. Po milisekundzie Zochacz stanowczym ruchem wyciągnęła bratu palec z buzi mówiąc "Daj spokój temu kciukowi chłopaku". Nawet intonację miała taką jak Mama.

Mama ma czasem wrażenie, że jeśli tę machinę odpowiednio nakręcić, to będzie się posuwać do przodu nawet bez naszego udziału.

środa, 2 lipca 2014

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Galarepa


Niedaleko domu stoi stragan z warzywami. Mama nie była pewna czy popołudniu mają tam jeszcze to co chciała kupić, więc wysłała Zochacza przodem, żeby spytała. Zochacz dobiegła do straganu z rozwianym włosem i krzyknęła "Czy jest galarepa?".

Stojąca w kolejce pani rozejrzała się w koło i mruknęła "Galareta?". Sprzedawca spojrzał na nią z wyższością i uśmiechnął się do małej klientki "Tak, mamy kalarepę".

"To poprosimy dwie" powiedziała Mama i pogłaskała córkę po głowie.

sobota, 28 czerwca 2014

Trzecia opcja


Zochacz oglądała z Tatą mecz. W pewnej chwili spytała komu Tata kibicuje. Tata odpowiedział, że czerwonym. Zochacz kiwnęła głową ze zrozumieniem i powiedziała, że ona kibicuje białym. Po czym z radością oświadczyła "A Mama kibicuje zielonemu".

"Zielony to sędzia, córko" westchnął Tata.

czwartek, 26 czerwca 2014

Sposób na zabicie czasu


Koniec roku więc w szkole mało się dzieje. Wczoraj Pietruszka nudził się na lekcji i dla zabicia czasu postanowił sobie pomnożyć. Do dzwonka doszedł do 7. Z podręcznika wynika, że program klasy I nie obejmuje mnożenia.


środa, 25 czerwca 2014

System penitencjarny


Wczoraj w przedszkolu był Pan Policjant. Zochacz zaraportowała, że powiedział maluchom, że "Jeśli dzieci są niegrzeczne to on je zakuwa w kajdany i wrzuca do lochów. Na zawsze".

Rodzice postanowili na razie nie dementować tego stwierdzenia.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Wymarzona bryka


Dzieci w szkole przygotowały prezenty na dzień taty - rysunki wymarzonych samochodów. Niektórzy ojcowie dostali kabriolety, inni hummery albo mercedesy. Od Pietruszki Tata dostał piętrowy londyński autobus, z adnotacją, że do niego uda się bez trudu zmieścić Pietruszkę, Zochacza, Jasia, Mamę, babcie i dziadka a także wujków i resztę rodziny.

Tata prezentem się zachwycił. Mama zachwyciła się tym, że Pietruszka wie, że dla Taty to żeby mieć wokół siebie całą rodzinę ważniejsze jest niż wszystkie konie mechaniczne i alufelgi świata.

niedziela, 22 czerwca 2014

Załatwiacz


Podczas mszy dla dzieci, Pietruszka i Zochacz zwykle aktywnie uczestniczą w modlitwie wiernych. Dziś jednak Zochacz przykleiła się do Mamy nogi i nie chciała iść do przodu. Żeby ją zachęcić, Mama podpowiedziała jej intencję, która powinna być córeczce szczególnie bliska.

Zochacz popędziła w kierunku ołtarza i po minucie w mikrofonie rozległ się Zochaczowy głosik "Módlmy się za wszystkie dzieci żeby nie były głodne". Chwilę później Zochacz wróciła do Mamy i z miną zawodowej lobbystki stwierdziła "Załatwione".

sobota, 21 czerwca 2014

Matematyczne szanse


W opinii Mamy, jednym z najzabawniejszych aspektów kibicowania drużynom piłkarskim są tzw. matematyczne szanse. Mimo najlepszych chęci, Mama nie jest wstanie powstrzymać chichotu za każdym razem kiedy Tata tłumaczy, że nadal mamy szansę na awans o ile tylko Andorra pokona Portugalię, Luksemburg wysoko zremisuje z Wyspami Owczymi a Gruzja wygra z Mołdawią przynajmniej siedmioma bramkami.

Kilka dni temu świat wielowariantowych analiz meczowych odkrył Pietruszka. Codziennie zawzięcie dyskutuje z Tatą o tym jakimi wynikami muszą zakończyć się mecze w poszczególnych grupach żeby określone drużyny miały szanse na awans.

Tata jest zachwycony. Mama czuje się w mniejszości.

czwartek, 19 czerwca 2014

Wizja artystyczna


Dzieci w przedszkolu miały przyklejać do kartki kolorowe figury geometryczne tak aby powstały z nich kwiatki. Zochacz konsekwentnie malowała klejem koła, trójkąty i kwadraty, po czym przyklejała je obok siebie w bliżej nie określonym porządku.

Mama przyjrzała się efektom pracy córki po czym spytała z lekkim przekąsem co jest na obrazku. "Krokus" odpowiedziała Zochacz bez cienia zawahania w głosie. Grunt to pewność siebie.

środa, 18 czerwca 2014

Być jak CR7


Na marginesie mundialowych obserwacji Pietruszka oświadczył "Mamo, masz uda grube jak Cristiano Ronaldo".

Cóż, nie jest jeszcze najgorzej. Mógł porównać Mamy uda do holenderskiego panczenisty.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Pytanie zasadnicze


Tata wykorzystuje mundial jako pretekst do nauki geografii. Codziennie odpytuje Pietruszkę na jakim kontynencie leżą kraje których reprezentacje właśnie grają, opowiada też o arenach mistrzostw.

Wczoraj Tata zrobił dzieciom dłuższy wykład o Amazonce, moście postawionym na niej w Manaus i wyporności statków które mogą dopłynąć aż do peruwiańskiego Iquitos. Kiedy skończył Zochacz zapytała z autentycznym zainteresowaniem "A co to jest Brazylia?".

Cóż, chyba Tata przeskoczył pierwszą lekcję.

niedziela, 15 czerwca 2014

Wiara


Na początku niedzielnej mszy, pan z obsługi liturgicznej podszedł do rodziców i spytał czy Pietruszka i Zochacz mogliby nieść dary. W pierwszym odruchu Mama chciała odmówić, w końcu jej dzieci są jeszcze bardzo małe i nie nadają się do tak odpowiedzialnej funkcji. Zanim jednak Mama zdążyła otworzyć usta, Tata się zgodził.

Przez cały czas kiedy Pietruszka i Zochacz maszerowali przez bardzo, bardzo długą nawę główną kościoła, Mama oczyma duszy widziała jak ampułki i komunikanty lotem balistycznym lecą i rozbijają się z hukiem na marmurowej posadzce.

Oczywiście nic takiego nie nastąpiło. Pietruszka i Zochacz, wyprostowani jak struny, doszli spokojnie do stopni ołtarza i z dumą wręczyli dary księdzu. A Mama po raz kolejny uświadomiła sobie jakim skarbem jest dla dzieci ojciec.

sobota, 14 czerwca 2014

Wiek poufny


Podczas rodzinnego obiadu Babcia mrugnęła do Pietruszki i powiedziała "Pietruszko, ależ ta twoja mama ładnie wygląda. Ile ona ma lat?". Pietruszka wypalił bez zastanowienia "Osiemnaście". Po czym ściszył głos i dodał "To znaczy ja wiem ile Mama ma naprawdę lat. Ale tego się nie mówi. Mogę ci powiedzieć na ucho."

piątek, 13 czerwca 2014

Lodożercy


Po drodze z przedszkola (i ze szkoły) na plac zabaw jest cukiernia. W słoneczne dni Mama zwykle kupuje tam dzieciom lody. To jest lody kupuje Pietruszka, bo cukiernia nie ma podjazdu dla wózków. Wczoraj popołudniu Pietruszki nie było bo miał późno wrócić z klasowej wycieczki. Kiedy więc Zochacz w drodze na plac zabaw spytała czy będą lody, Mama odpowiedziała pytaniem "A kupisz je?".

Zochacz z entuzjazmem potwierdziła "Tak, kupię. Dla ciebie sorbet pomarańczowy. Bo ty nie możesz mleka a wszystkie inne mają mleko. I tylko sorbet nie ma mleka. Dlatego kupię ci sorbet pomarańczowy. A sobie gumę balonową.".

I takoż zrobiła. 

środa, 11 czerwca 2014

Pożyczka mimowolna


Wychodząc z domu Mama spojrzała na termometr. Widząc że jest upał, złapała Zochaczową frotkę i w biegu związała włosy. Kiedy wychodziła z przedszkola usłyszała z tyłu głos córki, podbarwiony lekką nutą sceptycyzmu "Ja ci pożyczyłam gumkę?".

Mama coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu że zmysł obserwacji Zochacza jest ponadnaturalny.

wtorek, 10 czerwca 2014

Skandalistka


Zochacz chciała żeby Mama coś jej dała. Mama kilkukrotnie odmówiła. W końcu rozeźlona córka krzyknęła "Daj mi bo zrobię skandal!".

Mama oczywiście z kamienną twarzą powiedziała "Proszę bardzo, rób skandal". Ku rozczarowaniu i uldze rodziców Zochaczowa groźba okazała się jednak bez pokrycia.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Bezkarkowiec


Pietruszka przygotowywał do szkoły referat o dżdżownicach. Opowiedział o tym jak się poruszają i jak są zbudowane ("mają pierścienie, tak jak Saturn"). Po czym zamyślił się i dodał "Dżdżownice nie mają karku". Tata pokręcił przecząco głową i powiedział "Nie mają kręgosłupa, synu. Bo to są bezkręgowce".

Choć tak po prawdzie to przecież karku też nie mają.

sobota, 7 czerwca 2014

Arytmetyka dentystyczna

Rodzina jadła obiad gdy Jaś zaczął marudzić. Podobnie jak ostatnio Pietruszka, Zochacz zaczęła go pocieszać mówiąc, że już niedługo on też będzie mógł jeść kotleciki. Mama uśmiechnęła się i wyjaśniła, że choć faktycznie już za dwa miesiące Jaś po raz pierwszy dostanie do jedzenia coś innego niż mleko, ale na kotleciki będzie musiał poczekać aż wyrosną mu ząbki. Zochacz zainteresowała się tym bardzo i spytała "Wszystkie ząbki?", po czym wyciągnęła przed siebie otwartą dłoń.

Widząc, że Zochacz nie ogarnia jeszcze znaczenia cyfr Mama pokręciła głową ze śmiechem i powiedziała, że na wszystkie zęby Jaś czekać z kotlecikami nie musi. Po czym dodała, że wszystkich zębów Jaś będzie miał nie 5 tylko 20. Zochacz kiwnęła główką, po czym wyciągnęła przed siebie obie dłonie i obie stópki mówiąc "Czyli tyle?".

To chyba jednak ogarnia.

piątek, 6 czerwca 2014

Wicher


Wczoraj była piękna pogoda, więc Mama zabrała dzieci na plac zabaw. Pietruszka na rowerze wyrwał do przodu. Jaś w wózku dotrzymywał Mamie kroku. Zochacz na hulajnodze została trochę z tyłu. Mama odwróciła się i zawołała "Gdzie jesteś Zochacz?". Na co córka odkrzyknęła "Już za tobą pędzę mamusiu. Jak wicher!".

Dobrze że Mama zapalenia płuc od tego wichru nie dostała.

czwartek, 5 czerwca 2014

Ochrona przed czarami


Po powrocie z przedszkola Zochacz opowiadała z przejęciem "A dzisiaj Oliwka chciała zaczarować mnie i Lilkę w żaby!". Po czym dodała z satysfakcją "Ale my się nie dałyśmy i nadal byłyśmy ludziami!".

Mama odetchnęła z ulgą na myśl, że uniknęła gotowania zupy z much dla córki-żaby.

wtorek, 3 czerwca 2014

Fajnie mieć


Zochacz i Jaś huśtali się na placu zabaw. Mama zanuciła "Fajnie brata mieć ...". Zochacz kiwnęła głową i pociągnęła na tę samą nutę "Fajnie dwóch bratów mieć ...".

Miejmy nadzieję że za 15 i za 50 lat też tak będzie uważać.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Świńskie parytety


Pietruszka pokazywał Zochaczowi swoją gazetkę o Angry Birds i opowiadał jej o poszczególnych postaciach. W pewnej chwili powiedział "A to jest król świń". Zochacz kiwnęła głową i spytała "A gdzie jest królowa?". Pietruszka wzruszył ramionami i powiedział "Nie ma królowej świń". Zochacz tupnęła "Ale jak to?!".

No właśnie, jak to tak?

niedziela, 1 czerwca 2014

Zuchenka


Pietruszka pojechał na biwak z zuchami. Śpiwory, namioty, las. Zochacz i Jaś pojechali z rodzicami żeby go odwiedzić. W pewnej chwili Mama stojąca przy Jasiu zauważyła że Zochacz stoi przy trzech zuchenkach, które coś jej tłumaczą.

Mama domyśliła się, że młode harcerki pewnie pytają Zochacza gdzie są jej rodzice. Podeszła więc do grupki i powiedziała "No chodź już Zochacz, nie przeszkadzaj dziewczynom". Zuchenki spojrzały na Mamę zaskoczone i jedna z nich wyjaśniła "Ona nam nie przeszkadza, ona nam pomaga. Bo my właśnie łapiemy chłopaków".

Gdyby nie brak munduru Zochacz już dziś mogłaby się podawać za zucha. No prawie.

piątek, 30 maja 2014

Wyznaczniki upływającego czasu


Zochacz narysowała obrazek - przedstawia on ślub Mamy i Taty. Ponieważ jakość zdjęcia nie jest idealna, Mama wyjaśnia że Tata jest po prawej a Mama po lewej. Co można poznać po tym, że w lewej dłoni Mama trzyma torebkę. Oraz po czerwonej postaci na środku Mamy sukienki - jest to Jaś który mieszka u Mamy w brzuszku.

W kwestii torebki Mamy wspomnienia są mgliste, w końcu było to kilkanaście lat temu. Ale niewielu rzeczy w życiu Mama jest równie pewna jak tego, że w dniu swego ślubu nie miała w brzuszku żadnego dzidziusia. Widać jednak dla Zochacz "dziś" to czas kiedy rodzina liczy pięć osób. "Dawno temu" to czasy kiedy Jaś był jeszcze w brzuszku. Bardziej odległa historia nie istnieje.




czwartek, 29 maja 2014

Odliczanie do śniadania


Pietruszka i Zochacz wiedzą, że Jaś na razie może jeść tylko mleko Mamy. Jako znane łakomczuchy szczerze mu współczują. Kiedy ostatnio rodzina jadła śniadanie Pietruszka spojrzał na brata i powiedział pocieszająco "Ty na razie nie możesz jeszcze jeść niczego innego niż mleko. Ale już tylko dwa i pół miesiąca".

Mama nie wiedziała, że starszaki prowadzą tak precyzyjny monitoring tego kiedy Jaś dołączy do nich przy śniadaniu.

środa, 28 maja 2014

Podwórkowy myśliwy


Plac zabaw niedaleko domu Pietruszki i Zochacza ma wiele różnych atrakcji - do wspinania, do huśtania i nie tylko. Dla Zochacza najważniejsza jest jednak altanka w kącie placyku. W altance tej siedzą na ławeczkach mamy i babcie. Zochacz bardzo szybko ustaliła, że w takim zgromadzeniu mam i babć zawsze jest przynajmniej jedna która przyniosła coś do jedzenia.

Co ciekawe Zochacz potrafi zdobyć jedzenie nie tylko od matek dzieci z jej przedszkolnej grupy. Wystarczy że dwie minuty wcześniej pozna jakieś dziecko na zjeżdżalni i już szósty zmysł podpowiada jej, że może być ono przepustką do paśnika.

Mama daje słowo honoru że dzieci swoich nie głodzi. Próbuje też tłumaczyć im, że jedzenie na placu zabaw, gdzie mają brudne ręce, jest złym pomysłem. I że w ogóle branie jedzenia od obcych może się skończyć jak w przypadku Królewny Śnieżki. Ale jej niezwykle mądre dzieci w kwestii jedzenia włączają jakiś szczególny tryb Wiecznego Łowcy.

poniedziałek, 26 maja 2014

Dzień Matki


Z okazji Dnia Matki klasa Pietruszki przygotowała spektakl. Jednym z elementów jest inscenizacja wiersza Doroty Gellner "Dwie Mamy". Czytając tekst Mama nie mogła się oprzeć wrażeniu że jest oszałamiająco prawdziwy. Polecam ---------> link.

Więc z okazji Dnia Matki wszystkim mamom życzymy dzieci grających na trąbie. A jeszcze lepiej takich, które potrafią upiec ciasto truskawkowe.


niedziela, 25 maja 2014

Piwonia


Zochacz miała dzień pod znakiem focha i marudzenia. Kiedy Mama przytuliła ją na dobranoc połaskotała córkę po nosie i powiedziała "Ty huncwocie!".

Oburzona Zochacz odpowiedziała "Nie jestem huncwotem. Jestem księżniczką!". Aha, chyba księżniczką Piwonią Nadąsaną.

P.S. Księżniczka Piwonia Nadąsana to Mamy ulubiona bohaterka książki "Księżniczki i smoki". Kiedy smok porwał młodszego brata Piwonii, ta wskoczyła na hulajnogę. Dogoniła smoka w jego jamie po czym złapała hulajnogę i przywaliła nią smokowi w łeb. Po udanym odbiciu brata spokojnie wróciła z nim do domu. Znaczy się do zamku.

sobota, 24 maja 2014

Jajecznica


Tata usmażył na śniadanie omlet. Kiedy zniknął już z talerzy, Pietruszka oświadczył, że on to jednak miał ochotę na jajecznicę. I w sumie to nadal ma. Tata spojrzał na niego pochmurnie i powiedział, że jak chce to może sobie sam zrobić jajecznicę.

Pietruszka wyjął więc z lodówki dwa jajka. Wbił je do miseczki i rozmieszał. Na patelnię dał trochę masła, po czym wylał jajka. Mieszał do ścięcia. Nałożył na talerz i zjadł ze smakiem. Po czym z dumą oświadczył, że jeśli kiedyś będą z Zochaczem głodni a rodzice będą spać albo będą na przykład zajęci Jasiem to on będzie mógł dla siebie i siostry zrobić jajecznicę.

P.S. Mama przyznaje że w połowie pracy lekko spanikowała i sama włączyła gaz, bo Pietruszka nigdy tego przedtem nie robił. Ale po skończonej konsumpcji uspokoiła się, wzięła syna i pokazała mu jak się gaz włącza, jak zmniejsza się płomień i jak wyłącza. Może kiedyś i jej zrobi śniadanko. 

piątek, 23 maja 2014

I miejsce


Zochacz zajęła pierwsze miejsce w przedszkolnym konkursie recytatorskim, deklasując nie tylko rówieśników (a przecież jest jedną z najmłodszych wśród 3-latków) ale i starszaki. Mówiła głośno, wyraźnie i ze swadą. Rodzice pękają z dumy.

Mama podejrzewa, że mała część sukcesu wynikła z rozczulającej dykcji którą aktualnie prezentuje Zochacz, wspaniale pasującej do wiersza wybranego przez wychowawczynie. Poniżej transkrypcja - tylko trzeba czytać na głos, bo inaczej dużo się straci.


To jeszt jeszyk,
Mały jeszyk
Jeszyk sz kolczów ma kołnieszyk
Sz kolczów płaszczyk,
sz kolczów szalik
Tylko noszek jak kolalik
Patrzcie
Jeszyk wlaszł pod kszaczek
I kolczaszty zdjął pleczaczek
A sz pleczaczka rasz dwa czszy
Wyjął czszy kolczaszte szny



czwartek, 22 maja 2014

Weryfikacja warunków


Kiedy Mama odebrała wczoraj Zochacza z przedszkola, córcia spytała czy mogą iść na plac zabaw, w końcu zrobiła się przecież piękna pogoda. Mama powiedziała, że to zależy od tego czy Pietruszka ma bardzo dużo zadane do domu.

Kiedy dotarły do szkoły Zochacz popędziła pierwsza do świetlicy. Po czym stanęła w drzwiach i oświadczyła Mamie "Możemy iść na placyk. Pietruszka ma dziś mało zadane".

No to poszliśmy.

wtorek, 20 maja 2014

Sztafeta huśtawkowa


Mama raptem rok temu opisywała jak Tata przesadzał bujając na huśtawce Pietruszkę i maleńką Zochacz. W tym tygodniu na huśtawce rozłożyli się duża Zochacz i maleńki Jaś. Radości było tyle samo.


poniedziałek, 19 maja 2014

Kanzerki


Mama i Jaś odebrali Zochacza z przedszkola. Kiedy przechodzili koło piekarni Mama spojrzała z niechęcią na schody i wąskie drzwi po czym spytała córki "Zochacz, nie mamy chleba żeby jutro zrobić Pietruszce kanapkę do szkoły. Kupisz pięć kajzerek?"

Zochacz wzruszyła ramionami z miną mówiącą, że dla niej to bułka z masłem. Wzięła od Mamy monetę, wmaszerowała do piekarni i w progu oświadczyła "Dzień dobry. Poproszę pięć kanzerek".

Po minutce wróciła dzierżąc dumnie zakupione bułki. No to chyba Mama ma zapewnione dostawy pieczywa nawet pod nieobecność Pietruszki.

niedziela, 18 maja 2014

Pełnoprawny udział


Kiedy Mama była w ciąży z Pietruszką, rodzice naczytali się mądrych książek o rozwoju dziecka. Wynikało z nich, że do dzieci należy mówić już od pierwszych dni i wszystko im tłumaczyć i wyjaśniać. Bo po pierwsze to buduje wzajemny szacunek a po drugie nigdy nie wiadomo kiedy dokładnie dziecko zacznie rozumieć to co się do niego mówi.

Rodzice konsekwentnie wdrażali tę koncepcję, choć Mama miała czasem poczucie że bliższe i dalsze otoczenie ma z tego niezły ubaw. Im dzieci były większy tym zakres tłumaczenia i włączania ich w zwykłe życie rodziny rósł. No bo skoro dziecko chce mielić mięso albo wiedzieć co to są liczby urojone, to dlaczego mu tej wiedzy odmawiać? Ostatnio Mama zdała sobie sprawę, że koncepcja ta stała się immanentną, można wręcz rzec fundamentalną częścią ich rodziny.

Dziś wieczorem Tata i Pietruszka grali w szachy. Jaś leżał na kocu na podłodze tuż obok a Zochacz kręciła się w koło graczy. Pietruszka długo analizował kolejny ruch, po czym z okrzykiem zadowolenia wziął do ręki gońca. W tym momencie Mama powiedziała "Zochacz, przesuń się proszę trochę, żeby Jaś też widział szachownicę. A Ty Pietruszko wyjaśnij co robisz i dlaczego, żeby się Jaś uczył jak się gra w szachy".

Zochacz przesunęła się w bok bez cienia protestu. A Pietruszka wyjaśnił, że zbija gońcem pionka. I że goniec rusza się po skosie, o tyle pól ile chce. A potem dla pewności wyjaśnił jeszcze zasady na jakich poruszają się wszystkie pozostałe figury.

Żadne ze starszaków nie miało wątpliwości, że 3-miesięczny brat ma pełne prawo interesować się rodzinną grą w szachy. Jaś wyglądał na zachwyconego.

piątek, 16 maja 2014

Lek na lęk


Pietruszka i Zochacz szykowali się do spędzenia weekendu u dziadków. Kiedy Zochacz założyła już buciki, Mama przyszła dać jej buzi. Zaskoczona Zochacz spytała "A to ty mamo nie jedziesz?". Mama wyjaśniła, że rodzice do dziadków nie jadą i że odbiorą dzieci w niedzielę. Po czym dodała, że choć rodziców nie będzie to przecież będą dziadkowie. No i oczywiście Pietruszka.

Zochacz pokiwała głową i stwierdziła "Jak Pietruszka będzie ze mną to ja się nie będę bać". Z tonu jej głosu wynikało jasno, że to samo zdanie mogłaby wygłosić nawet gdyby właśnie jechała na sawannę pełną lwów.

czwartek, 15 maja 2014

Okazja do imprezowania


Po wyjściu z przedszkola Zochacz z roziskrzonym wzrokiem opowiadała Mamie "Dzisiaj były urodziny Kornelki. I śpiewałyśmy jej sto lat i było przyjęcie".

Mama uśmiechnęła się i spytała o rzecz jak wiadomo najważniejszą czyli czy Kornelka rozdawała cukierki. Zochacz zaprzeczyła "Nie. Bo my tylko sobie wyobrażałyśmy że ona ma urodziny".

Mama zawsze uważała że najlepsze okazje do imprez to te wyimaginowane.

wtorek, 13 maja 2014

Czytelnictwo dziedziczne


Na podłodze w pokoju Pietruszki leży koc. Na kocu, w ciszy i skupieniu, leży Jaś. Jaś leży w ciszy i skupieniu ponieważ Pietruszka czyta mu właśnie przygody Mikołajka.

Chyba Mama powinna zacząć już spisywać biblioteczkę Jasia.