niedziela, 28 sierpnia 2016

Zaginiony klucz

Zochacz nawijała intensywnie od dłuższego czasu. W końcu Mama jęknęła "Zochacz, nie mogłabyś dla odmiany być przez chwilę cicho?". Zochacz pokręciła głową i odparła przepraszającym tonem "Nie wzięłam klucza do mojej gadaczki więc nie mogę jej zamknąć i być cicho".

Zna ktoś dobrego ślusarza?

sobota, 27 sierpnia 2016

Gra wysokiego ryzyka

Podczas gry w tysiąca Mama miała musik i niestety słabe karty. Kiedy zaczęła grać,  Tata upewnił się ile gra. "Milion pięćset sto dziewięćset" mruknęła  Mama. "To ryzykowne" skomentowała z pełną powagą Zochacz.

Bez wątpienia.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Uj

Jachol zbiera nowe słowa jak dojrzałe wiśnie w sadzie. Nadal czasem na jednak problemy z wymową. Na przykład kiedy coś mu nie smakuje woła stanowczo "Fuj!". Tylko że jego "f" brzmi zupełnie jak "ch".

I ta mina wszystkich gości na stołówce kiedy dwulatek stanowczo kontestuje zaproponowane mu śniadanie.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Kara straszliwa

Mama opowiadała ostatnio Dzieciom o tym, jakie miewała zachcianki kiedy była z nimi w ciąży - o śledziach których domagał się Pietruszka, o ulubionej czekoladzie Zochacz i oczywiście o winogronach Jachola.

Tata bardzo śmiał się zwłaszcza ze śledzi które jadła w pierwszej ciąży, pomimo tego, że za nimi nie przepada. Mama pokiwała głową, po czym popatrzyła z ukosa na Pietruszkę i powiedziała "Przy najbliższej okazji koniecznie musisz zjeść śledzia. Za karę że ja przez ciebie musiałam jeść".

Pietruszka pomysł ten gwałtownie oprotestował, mówiąc że to niesprawiedliwe że tylko on ma dostać jakąś karę. Zochacz natychmiast poparła brata i powiedziała "Ja się zgadzam z Pietruszką, ja też powinnam mieć karę. Poproszę o tabliczkę czekolady!".

I jak tu nie mówić że rodzeństwo to skarb?

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Lista zakupów

Jachol jest nieduży jak na swój wiek (choć tak naprawdę jest zupełnie w normie, tylko rodzeństwo jest dużo większe niż rówieśnicy), w dodatku nie mówi jeszcze płynnie (choć tak naprawdę to mówi sporo, tylko Zochacz mówiła dużo wcześniej niż książki przewidują). W dodatku jest najmłodszy z trójki rodzeństwa i sam o sobie mówi Jajak. Wszyscy miewają więc czasem tendencję do niedoceniania go, zakładając że jest jeszcze malutki i niewiele rozumie.

Kiedy więc Dziadek chciał dyskretnie ustalić z Babcią, że wybiera się do sklepu żeby kupić Wnukom coś do jedzenia, nie zorientował się nawet że Jachol jest w pobliżu, dopóki nie usłyszał stanowczego "I danio Jajaka!".

No bo swojego interesu pilnować trzeba. Kto wie czy Dziadek nie zapomniałby o danio dla Jachola?

sobota, 20 sierpnia 2016

Rozwiązanie analogowe

Rodzice zadzwonili do Dzieci będących na wakacjach z Babcią. Ponieważ padało, chcieli się upewnić, że nie nudzą się a tym samym nie są zbyt uciążliwi dla Babci. Pietruszka uspokoił ich, że on się nie nudzi bo stara się pobić własne rekordy w pasjansa.

Rodzice spojrzeli po sobie podejrzliwie, po czym Mama spytała "Ale synku, na czym ty grasz w tego pasjansa? Przecież nie masz tam ani komputera ani tabletu ani komórki.". Pietruszka odparł spokojnie "No jak to na czym. Na stole. Kartami normalnymi".

Mama zdążyła już prawie zapomnieć jaka to frajda układać prawdziwego pasjansa w deszczowy wakacyjny dzień.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Protesty wielojęzyczne

Pietruszka, Zochacz i Jachol pojechali z Babcią i Dziadkiem nad morze. Bawili się dobrze, czasem aż za dobrze. Szczególnie Jachola ciężko było wyciągnąć z wody. Kiedy żadne próby tłumaczenia nie pomagały, Dziadek po prostu brał go pod pachę i wynosił. A wtedy nieodmiennie z jacholowej piersi rozlegało się rozpaczliwe "Why? Why? Nein! Nein!".

Niestety za każdym razem okazywało się, że Dziadek, choć niby poliglota, nijak wnuka nie rozumie.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Raport z drogi

Nasza szwajcarska przygoda zakończyła się wysokim C. C jak Zermatt.


Przeprowadzka zakończona sukcesem, choć musimy jeszcze trochę ochłonąć. Bez wątpienia jednak, cytując klasyka, it was a very good year ...

 

P.S. Dziękujemy za wszystkie pozdrowienia i życzenia. Mama ma duże blogowe zaległości ale będzie stopniowo nadrabiać.

piątek, 29 lipca 2016

Wakacyjna przerwa na blogu

Jak co roku, Pietruszka, Zochacz i Jachol pojechali z dziadkami nad morze. Z braku dostarczycieli treści, Mama zawiesza więc blog na kołku. Tym razem ponownie na trochę dłużej niż zwykle, bo kiedy dzieci skończą wakacje przyjdzie czas na przeprowadzkę i powrót do domu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, regularne wpisy zaczną się pojawiać za miesiąc. A na razie - Pitagoras bądźże zdrów, do widzenia wam, canto cantare!

Jachol i jego Muuuuu-Plecak na lotnisku w Zurychu

środa, 27 lipca 2016

Wspólny gust

Kiedy Pietruszka, Zochacz i Jachol jadą z Rodzicami samochodem, często słuchają płyt. Czasem są to słuchowiska czy audiobooki dla dzieci, czasem płyty z muzyką dla doroslych. W przypadku tych ostatnioch, Pietruszka i Zochacz zwykle domagają się najnowszej płyty Adele, po czym z tylnej kanapy rozlega się chóralne "Hello from the other siiiiiiiiiide".

Ostatnio Rodzice jechali tylko z Jacholem, Mama skorzystała więc z okazji i włączyła Michaela Bublé. Po chwili z tylnej kanapy rozległo się zaskoczone Jacholowe "Hallo?". Które po chwili przeszło w zdecydowanie roszczeniowe "Hallo!". Mama skapitulowała.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Szkolenie wegetariańskie

Mama czytała Jacholowi książeczkę o zwierzętach żyjących na Antarktydzie. Uwagę Jachola zwrócił niedźwiedź polarny, który przyglądał się z niecną miną stadku fok. Mama pokiwała głową i powiedziała "Tak, niedźwiedzie polarne jedzą foki".

Jachol popatrzył na Mamę zszokowany i powiedział "Nie!". Mama uśmiechnęła się i powiedziała, że przecież niedźwiedzie też muszą coś jeść. Po czym spytała Jachola co jego zdaniem powinien jeść niedźwiedź polarny, jeśli nie foki. "Tałata!" (sałata) odparł stanowczo Jachol.

Z tego co Mama wie, niedźwiedzia polarnego byłby równie trudno przekonać do sałaty jak lwa Alexa z filmu "Madagaskar".


sobota, 23 lipca 2016

Swojskość

Zochacz opowiadała coś z zapałem. W pewnej chwili rzuciła "No i jak płynęliśmy tam u nas łódką ...". Zaintrygowany Tata zapytał "A tam u nas to gdzie jest". Zochacz zmarszczyła brew, po czym odparła "No tam u nas. Gdzie był ten lew świętego Marka". Tata zrobił wielkie oczy, po czym upewnił się "Masz na myśli w Wenecji". Zochacz energicznie pokiwała głową. Skoro była tam pół dnia to jest to już "u nas".


czwartek, 21 lipca 2016

Hitchcock

Mama wróciła z pracy i szybko zorientowała się, że Jachol jest nie w sosie. Spytała Taty co się stało, a on odparł "Spytaj Jachola". Kiedy Mama spytała synka co się stało, Jachol wziął ją za rękę, zaprowadził do swojego pokoju, po czym podszedł do łóżeczka, wsunął rękę między szczebelki i powiedział "Ptaptak (ptak)". Następnie stuknął się w czoło i powiedział "Ptaptak bam Jajak toło. Jajak ała. (Ptak uderzył Jachola w czoło. Jachola bolało.)".

Zdezorientowana Mama spojrzała na Tatę a ten odparł "Od kilku godzin powtarza, że kiedy spał w ciągu dnia do łóżeczka wleciał ptak i dziobnął do w czoło." Mamie od razu przypomniała się świnia która pogryzła kiedyś w nocy Pietruszkę.

wtorek, 19 lipca 2016

Foczki

Mama i Zochacz bawiły się w basenie. Tym razem zamiast rekina grasował w nim lew morski. W pewnej chwili lew morski postanowił wyłaskotać Zochacz palcami u stóp. Zochacz stanowczo zaprotestowała "Nie możesz. Lwy morskie nie mają stóp. Tylko ogony, jak syreny!".

Cóż, trudno odmówić racji. I podobieństwa.



niedziela, 17 lipca 2016

Moje czyje

Nie pierwszy raz okazało się, że pewne wzorce w rozwoju dzieci lubią się powtarzać. Nie tak dawno Zochacz mówiła, że coś jest "moje Zochacza" albo "moje Mamy". A teraz tę samą konstrukcję stosuje Jachol. Zmienił się tylko język - o swoich zabawkach mówi "My Jajak" (ang. my = "moje").

piątek, 15 lipca 2016

Zakaz

Mama i Tata zabrali dzieci na spacer. W pewnej chwili doszli do fragmentu gdzie był remontowany chodnik. Zochacz stanęła jak wryta i krzyknęła "Tata, nie możesz tam iść. Tutaj nie mogą wchodzić panowie w czapkach".




środa, 13 lipca 2016

Hupa

Jednym z ulubionych zajęć Jachola na plaży jest robienie hupy (czyli zupy). Bierze wiaderko, nalewa do niego wody, wrzuca kamyki, muszelki i inne znaleziska, po czym energicznie miesza patykiem.

Dziś Jachol wszedł do morza aż po pachy, po czym energicznie zaczął mieszać kijkiem, wołając "Hupa!". Widać uczył się od Makłowicza. Ciekawe czy zupa z Włochów jest równie smaczna jak ze Słowaków.


poniedziałek, 11 lipca 2016

Góra do Mahometa

Tata zatrzymał się na stacji beznynowej. Pietruszka wysiadł z auta i zapytał "Gdzie jest toaleta?". Mama machnęła ręką i powiedziała "Idź poszukaj". Zochacz energicznie potwierdziła i dodała "Przecież toaleta do ciebie nie przyjdzie!".

Faktycznie, byłoby to dość zaskakujące.

piątek, 8 lipca 2016

Obrońca macierzy

Podczas zabawy w basenie, jeden z animatorów opryskał Mamę wodą. Jachol aż się zapowietrzył z oburzenia i zaczął wołać "No no no! Pan mama no no bam plum!"

Mama poczuła się od razu bezpieczniej z takim obrońcą. 

środa, 6 lipca 2016

Angielski wszędzie przydatny

Pietruszka, Zochacz i Jachol pojechali na wakacje do północnych Włoch. W miłym hotelu niedaleko plaży pracowali animatorzy, organizujący atrakcje dla dzieci. Szybko zorientowali się, że mają w grupie dwójkę dzieci które nie mówią po włosku, za to mówią nieźle po angielsku. Kiedy Valentino zaczynał objaśniać zasady gry, mówił więc "Listen to me Peter. Allora ..." i dalej kontynuował już po włosku.

Co ciekawe, Pietruszka i Zochacz radzili sobie w grach i zabawach nieźle. A po trzech dniach w czasie gry w piłkę Pietruszka skakał i wołał "Passa, passa" (wł. podaj, podaj!)