piątek, 23 maja 2014

I miejsce

Zochacz zajęła pierwsze miejsce w przedszkolnym konkursie recytatorskim, deklasując nie tylko rówieśników (a przecież jest jedną z najmłodszych wśród 3-latków) ale i starszaki. Mówiła głośno, wyraźnie i ze swadą. Rodzice pękają z dumy.

Mama podejrzewa, że mała część sukcesu wynikła z rozczulającej dykcji którą aktualnie prezentuje Zochacz, wspaniale pasującej do wiersza wybranego przez wychowawczynie. Poniżej transkrypcja - tylko trzeba czytać na głos, bo inaczej dużo się straci.


To jeszt jeszyk,
Mały jeszyk
Jeszyk sz kolczów ma kołnieszyk
Sz kolczów płaszczyk,
sz kolczów szalik
Tylko noszek jak kolalik
Patrzcie
Jeszyk wlaszł pod kszaczek
I kolczaszty zdjął pleczaczek
A sz pleczaczka rasz dwa czszy
Wyjął czszy kolczaszte szny
 

czwartek, 22 maja 2014

Weryfikacja warunków

Kiedy Mama odebrała wczoraj Zochacza z przedszkola, córcia spytała czy mogą iść na plac zabaw, w końcu zrobiła się przecież piękna pogoda. Mama powiedziała, że to zależy od tego czy Pietruszka ma bardzo dużo zadane do domu.

Kiedy dotarły do szkoły Zochacz popędziła pierwsza do świetlicy. Po czym stanęła w drzwiach i oświadczyła Mamie "Możemy iść na placyk. Pietruszka ma dziś mało zadane".

No to poszliśmy.

wtorek, 20 maja 2014

Sztafeta huśtawkowa

Mama raptem rok temu opisywała jak Tata przesadzał bujając na huśtawce Pietruszkę i maleńką Zochacz. W tym tygodniu na huśtawce rozłożyli się duża Zochacz i maleńki Jaś. Radości było tyle samo.


poniedziałek, 19 maja 2014

Kanzerki

Mama i Jaś odebrali Zochacza z przedszkola. Kiedy przechodzili koło piekarni Mama spojrzała z niechęcią na schody i wąskie drzwi po czym spytała córki "Zochacz, nie mamy chleba żeby jutro zrobić Pietruszce kanapkę do szkoły. Kupisz pięć kajzerek?"

Zochacz wzruszyła ramionami z miną mówiącą, że dla niej to bułka z masłem. Wzięła od Mamy monetę, wmaszerowała do piekarni i w progu oświadczyła "Dzień dobry. Poproszę pięć kanzerek".

Po minutce wróciła dzierżąc dumnie zakupione bułki. No to chyba Mama ma zapewnione dostawy pieczywa nawet pod nieobecność Pietruszki.

niedziela, 18 maja 2014

Pełnoprawny udział

Kiedy Mama była w ciąży z Pietruszką, rodzice naczytali się mądrych książek o rozwoju dziecka. Wynikało z nich, że do dzieci należy mówić już od pierwszych dni i wszystko im tłumaczyć i wyjaśniać. Bo po pierwsze to buduje wzajemny szacunek a po drugie nigdy nie wiadomo kiedy dokładnie dziecko zacznie rozumieć to co się do niego mówi.

Rodzice konsekwentnie wdrażali tę koncepcję, choć Mama miała czasem poczucie że bliższe i dalsze otoczenie ma z tego niezły ubaw. Im dzieci były większe tym zakres tłumaczenia i włączania ich w zwykłe życie rodziny rósł. No bo skoro dziecko chce mielić mięso albo wiedzieć co to są liczby urojone, to dlaczego mu tej wiedzy odmawiać? Ostatnio Mama zdała sobie sprawę, że koncepcja ta stała się immanentną, można wręcz rzec fundamentalną częścią ich rodziny.

Dziś wieczorem Tata i Pietruszka grali w szachy. Jaś leżał na kocu na podłodze tuż obok a Zochacz kręciła się w koło graczy. Pietruszka długo analizował kolejny ruch, po czym z okrzykiem zadowolenia wziął do ręki gońca. W tym momencie Mama powiedziała "Zochacz, przesuń się proszę trochę, żeby Jaś też widział szachownicę. A Ty Pietruszko wyjaśnij co robisz i dlaczego, żeby się Jaś uczył jak się gra w szachy".

Zochacz przesunęła się w bok bez cienia protestu. A Pietruszka wyjaśnił, że zbija gońcem pionka. I że goniec rusza się po skosie, o tyle pól ile chce. A potem dla pewności wyjaśnił jeszcze zasady na jakich poruszają się wszystkie pozostałe figury.

Żadne ze starszaków nie miało wątpliwości, że 3-miesięczny brat ma pełne prawo interesować się rodzinną grą w szachy. Jaś wyglądał na zachwyconego.

piątek, 16 maja 2014

Lek na lęk

Pietruszka i Zochacz szykowali się do spędzenia weekendu u dziadków. Kiedy Zochacz założyła już buciki, Mama przyszła dać jej buzi. Zaskoczona Zochacz spytała "A to ty mamo nie jedziesz?". Mama wyjaśniła, że rodzice do dziadków nie jadą i że odbiorą dzieci w niedzielę. Po czym dodała, że choć rodziców nie będzie to przecież będą dziadkowie. No i oczywiście Pietruszka.

Zochacz pokiwała głową i stwierdziła "Jak Pietruszka będzie ze mną to ja się nie będę bać". Z tonu jej głosu wynikało jasno, że to samo zdanie mogłaby wygłosić nawet gdyby właśnie jechała na sawannę pełną lwów.

czwartek, 15 maja 2014

Okazja do imprezowania

Po wyjściu z przedszkola Zochacz z roziskrzonym wzrokiem opowiadała Mamie "Dzisiaj były urodziny Kornelki. I śpiewałyśmy jej sto lat i było przyjęcie". Mama uśmiechnęła się i spytała o rzecz jak wiadomo najważniejszą czyli czy Kornelka rozdawała cukierki. Zochacz zaprzeczyła "Nie. Bo my tylko sobie wyobrażałyśmy że ona ma urodziny".

Mama zawsze uważała że najlepsze okazje do imprez to te wyimaginowane.

wtorek, 13 maja 2014

Czytelnictwo dziedziczne

Na podłodze w pokoju Pietruszki leży koc. Na kocu, w ciszy i skupieniu, leży Jaś. Jaś leży w ciszy i skupieniu ponieważ Pietruszka czyta mu właśnie przygody Mikołajka.

Chyba Mama powinna zacząć już spisywać biblioteczkę Jasia.

poniedziałek, 12 maja 2014

Każdy pomaga jak umie

Mama grała w scrabble na dwóch graczy - miała dwa pudełeczka z literkami, z których na przemian układała słowa. W pewnej chwili Zochacz poprosiła, że chciałaby zagrać z Mamą.

Ponieważ Zochacz zna tylko kilka literek, nie było mowy o tym, żeby sama układała słowa. Mama przydzieliła więc jej inne zadanie. Otóż po każdym ułożonym przez Mamę słowie Zochacz miała dolosowywać nowe literki, tak żeby w sumie w pudełeczku było ich siedem.

Zochacz poradziła sobie z tym zadaniem koncertowo, ani razu nie myląc liczby kostek z literami. Mama miała jednak pewne wątpliwości co do obiektywizmu maszyny losującej. Jakie jest bowiem prawdopodobieństwo, że wśród siedmiu liter będzie aż pięć "N"?

niedziela, 11 maja 2014

Pomoc w odrabianiu lekcji

Pietruszka miał przygotować do szkoły krótką prezentację o tym do czego wykorzystuje się drewno. Siedział z resztą rodziny na kanapie i rzucał kolejne pomysły. Kiedy zastanowił się dłuższą chwilę Zochacz podpowiedziała usłużnie "I jeszcze Pinokia można zrobić z drewna".

Czyli oprócz tego że beczy w nocy, młodsze rodzeństwo czasami się przydaje.

piątek, 9 maja 2014

Powrót Taty

Tata wrócił wczoraj z pracy i w progu zawołał "Hello!". Z pokoju gdzie bawiły się dzieci dobiegł go głos córeczki "Hejka" i starszego syna "Siemanko!".

No i niech się wapniak uczy mówić jak człowiek.

środa, 7 maja 2014

Kosmiczny podwieczorek


Po tym jak Pietruszka pochwalił się swoją wiedzą o Kosmosie, Tata zapytał go czy na innych planetach też jest życie. Pietruszka ze śmiechem wyjaśnił, że na Marsie mieszkają zielone ludziki z antenkami i trzema rękami.

Tata uśmiechnął się, po czym zaczął tłumaczyć synowi, że antropomorficzne wyobrażenia kosmitów najprawdopodobniej nie odpowiadają rzeczywistości. I że prawdziwi kosmici mogą wyglądać jak bakteria. Albo być zmiennokształtni jak galaretka. Pietruszka ogromnie się ucieszył "To super. To ja tę galaretkę zjem!".

Znając swoje dzieci Mama podejrzewa, że Pietruszka faktycznie gotów byłby galaretkowego kosmitę pożreć. I jeszcze musiałby się osłaniać łokciami przed młodszym rodzeństwem.

wtorek, 6 maja 2014

Opowieści weteranów

Zochacz ma w grupie kolegę Adasia, któremu niedawno urodził się brat. Dziś wychowawczyni opowiadała Mamie zasłyszaną rozmowę Zochacza z Adasiem na temat tego ile młodsi bracia płaczą oraz jak często się budzą w nocy. Brzmiało to podobno jak mała licytacja.

poniedziałek, 5 maja 2014

Znawca kosmosu

Wychodząc ze szkoły, Pietruszka powiedział Mamie, że dziś uczyli się o kosmosie. Znając zainteresowania syna, Mama spytała się czy pani mówiła o czymś, czego Pietruszka jeszcze nie wiedział. Syn pokręcił głową przecząco i odparł "Nie. Ale ja opowiadałem jak działa grawitacja. I mówiłem, że Ziemia kręci się wokół Słońca w jedną stronę a oprócz tego kręci się w koło w drugą stronę".

Mama dla pewności spytała jeszcze Pietruszki czy zna nazwy wszystkich planet. Zna. No to chyba faktycznie wiele nowego się na lekcjach o kosmosie nie dowie na razie.

sobota, 3 maja 2014

Poprawne potwierdzenie

Mama bawiła się z Zochaczem. Córka coś jej tłumaczyła a na zakończenie zdania spytała "Dobla?". Mama uśmiechnęła się słysząc ostatnią niepoprawnie wymawiana głoskę i kiwając głową powiedziała "Dobla".

Zochacz spojrzała na Mamę karcąco i powiedziała "Nie mówimy dobla tylko dobrze". Ech, widać, że purystyczne odruchy nie były przypadkowe.

piątek, 2 maja 2014

Architekt stref sejsmicznych

Podczas weekendowej wycieczki Tata pokazał Pietruszce parkową altankę i powiedział "Zobacz, takie budowle stawia się w Japonii". Pietruszka rzucił okiem i pokręcił głową "Nie. W Japonii nie buduje się z kamienia. Bo tam są często trzęsienia ziemi. Więc oni muszą budować z lżejszych materiałów, żeby im w trakcie trzęsienia ziemi nie spadły na głowę zbyt ciężkie rzeczy. I żeby potem można było to łatwo odbudować".

No to może w Chinach? Jak myślicie?

 

środa, 30 kwietnia 2014

Precyzja lotnicza

Tata dyrygował sprzątaniem w pokojach dzieci. Zajrzał do pokoju córeczki i powiedział "A ten samolot ...". Zochacz podniosła głowę i stwierdziła stanowczo "To jest bombowiec!".

Tata kiwnął głową po czym odparł "Bombowiec to rodzaj samolotu. Więc weź ten samolot i odłóż go na półkę". Nikt się nie wywinie jeśli Tata zarządzi porządki.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Dedukcja odmienności

Cała rodzina szła ruchliwym chodnikiem. Ponieważ dzieci biegały we wszystkie strony, Mama kazała im iść obok siebie tłumacząc "Idziemy wszyscy z tej strony. Bo w Polsce obowiązuje ruch prawostronny."

Pietruszka kiwnął głową i stwierdził "Tak. Ale w Anglii jest ruch lewostronny". Rodzice potwierdzili, po czym zainteresowali się skąd Pietruszka o tym wie. Pietruszka odparł spokojnie "Sam to wymyśliłem. No bo ja mam taki autobus z bajki "Auta". I on jest z Anglii. I ma kierownicę po prawej stronie. Czyli tam musi być ruch lewostronny".

Rodzice potrzebowali dłuższej chwili żeby odzyskać mowę.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Przy owocach o sporcie

Zochacz oglądała z Tatą mecz hokejowy. W pewnej chwili poprosiła o melona. Mama wstała a wychodząc zerknęła na ekran telewizora i spytała Taty "To jest mecz o pietruszkę, prawda?". Zochacz oderwała natychmiast wzrok od ekranu i powiedziała stanowczo "Chciałam melona a nie pietruszkę!".

Kiedy Mama upewniła córeczkę że dostanie jednak melona, Zochacz odwróciła się do Taty i spytała dlaczego na lodowisku jest więcej niebieskich graczy. "Bo Brytyjczycy grają w przewadze" wyjaśnił rzeczowo Tata.

Mama nigdy nie przepadała za hokejem bo miała poczucie, że wszystko dzieje się tam za szybko. Ale jak widać Zochacz ogarnia.

sobota, 26 kwietnia 2014

Zmiana cyferki

Kilka dni temu Mama i Pietruszka byli razem w sklepie. Przechodząc obok regału z akcesoriami cukierniczymi, Mama spakowała do koszyka świeczkę na tort. Kiedy zaczęła wypakowywać zakupy na taśmę przy kasie Pietruszka zapytał ją "Mama, a dla kogo jest ta szóstka?".

No właśnie dla nikogo, pomyślała Mama wysyłając szybko synka żeby wymienił świeczkę . Tylko Mama, jak to mama, uwierzyć nie może że czas mija tak szybko.



100 lat Pietruszko. Rośnij zdrowy i mądry. Niech zawsze otaczają Cię życzliwi ludzie, gotowi dzielić z Tobą pasje i marzenia.