środa, 5 września 2012

Powtórka z rozrywki

Od poniedziałku Zochacz chodzi do żłobka do którego przez 2 lata chodził Pietruszka. Jedna z jej wychowawczyń była wychowawczynią Pietruszki. Pozostałe ciocie które zajmowały się Pietruszką są teraz w grupach za ścianą.

Po zobaczeniu Zochacza, pierwszym zdanie każdej z nich było "O Boże, cały Pietruszka!". No fakt, pokrewieństwa by się nie wyparli. A potem pojawiały się kolejne pytania
  • "Czy też ma taki apetyt?" (ma, ma),
  • "Czy też z niej taki złośnik?" (jest, jest, zresztą kiedy strzeliła wczoraj focha ciocia Gosia od razu krzyknęła "O, to właśnie jest ta mina którą robił Pietruszka jak się obrażał").
  • "Czy też jest taka ruchliwa? (i to jak!)
Od skończenia żłobka przez Pietruszkę minęły dwa lata, ale jak widać w sercach cioć jest miejsce na wspomnienia o każdym dziecku.

Dzisiaj Zochacz pierwszy raz została w żłobku sama, na 2 godzinki. Kiedy Mama ją odbierała ciocia Jola powiedziała "No na początku tęskniła, pochlipywała i wołała mama. Ale tak jak pani powiedziała dałyśmy jej kawałek banana i od razu się uspokoiła. A potem już było dobrze".

Wyhodowanie Wielkiego Łakomczucha ma swoje zalety. Swoją drogą, żeby przez te 2 godzinki nie chlipać i nie wołać "Zochacz" Mama poszła do cukierni na ciasteczko. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

poniedziałek, 3 września 2012

Sytuacja bez wyjscia


Poranne zamieszanie w swoim apogeum. W pewnej chwili Tata zauważa, że zamiast przygotowanej dla niej kanapki Zochacz wsuwa płatki które Pietruszka dostał do mleka. Tata zmarszczył brew i spytał "Kto jej dał płatki?!".

Pietruszka rozłożył ręce i powiedział "Ja jej dałem. Musiałem jej dać bo by płakała. Nie miałem wyjścia".

niedziela, 2 września 2012

Za szybko


Rodzice byli z Zochaczem u pediatry po zaświadczenie, że może iść do żłobka. W trakcie wizyty i przy wypisywaniu zaświadczenia pani doktor 3 razy upewniała się, czy Zochacz idzie do żłobka czy do przedszkola.

Za trzecim razem Mama miała ochotę krzyknąć "Jakiego przedszkola? Moja malusia córusia?!". Faktem jest jednak, że mając 90 cm i ważąc 14,5 kilo Zochacz mogłaby spokojnie udawać przedszkolaka. Którym zresztą za rok będzie. A Pietruszka za rok idzie już do szkoły.

Za szybko ten czas leci. Zdecydowanie za szybko. 

sobota, 1 września 2012

Przesada


Podczas pobytu Pietruszki w Ustce, do portu przybiły okręty Piorun, Śniardwy i Maćko. Rozentuzjazmowany Pietruszka opowiadał Mamie przez telefon o tym jak je zwiedzał. Mama zachwycała się jego opowieścią, po czym powiedziała ze smutkiem w głosie, że ona nigdy nie była na okręcie wojennym.

Słysząc to, Pietruszka powiedział z przyganą "No nie przesadzaj mama, byłaś w Turcji na statku pirackim on też był bardzo duży. Więc bez przesady mamo, bez przesady."

 

czwartek, 30 sierpnia 2012

Ucieczka przed czasem

Pietruszka jest z Dziadkami nad morzem. Wczoraj wieczorem raportował przez telefon "I ja jeździłem takim samochodem. I on miał cztery koła. I ja bardzo szybko jechałem. Bo on był pożyczony ten samochód tylko na krótko. Więc ja szybko jechałem żeby zdążyć i uciec".

"Żeby uciec przed tym czasem?" upewnił się zaskoczony Tata. "No właśnie tak" odparł synek zadowolony ze rodzice zrozumieli wyzwania z jakimi się zmagał.




środa, 29 sierpnia 2012

Rozpoznawanie odgłosów

Zochacz ma pewną niezwykłą właściwość - w weekendy budzi się pierwsza, zaś w tygodniu zwykle budzi się ostatnia, najczęściej w chwili gdy reszta rodziny je już śniadanie. Kiedy się odzywa zwykle rodzice patrzą po sobie i pytają kto idzie ją wypuścić z łóżeczka. Wtedy nieodmiennie Pietruszka krzyczy "Ja ja ja ja!" i z tupotem biegnie do pokoju siostry.

Od niedzieli Pietruszka jest z dziadkami nad morzem. Kiedy więc w trakcie śniadania rodzice usłyszeli że Zochacz się obudziła, Mama mrugnęła do Taty i z okrzykiem "Ja ja ja!" pobiegła do pokoju córeczki, tupiąc najgłośniej jak potrafiła. Kiedy otworzyła drzwi usłyszała jak Zochacz mówi "Cześć Piotusiu".

Swoją drogą to niesamowite jak Zochacz wyczuwa kto do niej przyjdzie. Mama ma niskie ciśnienie, a Tata to skowronek. Zwykle więc w nocy do dzieci wstaje Mama a nad ranem Tata. Niespełna dwuletnia Zochacz jeśli obudzi się o 23 albo o 2 rano nieodmiennie woła "Mama!". Ale jeśli obudzi się o 5 rano zawsze woła "Tata!".

wtorek, 28 sierpnia 2012

Motywator

Kiedy Mama przeglądała zdjęcia z wakacji jedno szczególnie zapadło jej w serce. Po wywołaniu zdjęć długo na nie patrzyła, zastanawiając się w jaki sposób mogłaby uchwycić jego niezwykłość. I w końcu postanowiła stworzyć pierwszego w swoim życiu Demota.


Może nie jest najoryginalniejszy na świecie. Ale Mama i tak się wzrusza za każdym razem kiedy na niego patrzy.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

To co najlepsze

Tata zabrał Pietruszkę i Zochacza na rejs tramwajem wodnym. Kiedy Mama spytała Pietruszkę po powrocie jak było, synek spojrzał na nią rozmarzonym wzrokiem i powiedział "To był najlepszy dzień mojego życia ...".  No cóż, widoki faktycznie były inspirujące.


niedziela, 26 sierpnia 2012

Konkretna odpowiedź


Rodzina szykowała się do wyjścia z domu. Tata poszedł do łazienki a Mama zaczęła ubierać dzieciaki. Kiedy Mama i dzieci byli już gotowi do wymarszu, Mama rozejrzała się i spytała "A gdzie jest Tata?". "Tam" powiedziała Zochacz pokazując palcem na łazienkę. "Co on tam robi tyle czasu?" wymamrotała Mama. "Siku" odpowiedziała Zochacz tonem niezachwianej pewności.

sobota, 25 sierpnia 2012

Śniadanie drużynowe


Dzisiaj rano Mama smażyła jajecznicę na śniadanie a Tata szykował chleb. Pietruszka spytał czy mógłby obrać i pokroić ogórka. Widząc całą rodzinę przy pracy, Zochacz spontanicznie wyjęła z szuflady sztućce i rozłożyła je na stole.

"No to chyba nasi nie będą straszyć w gazetowych statystykach" pomyślała Mama.

piątek, 24 sierpnia 2012

Precyzyjna ogólna


Tata i Pietruszka oglądali wczoraj mecz Legii Warszawa z Rosenborg Trondheim. Mama poszła się myć. Kiedy wyszła Tata zawołał "Prowadzimy 1:0!". Zaskoczona Mama zapytała kto strzelił. "Legia strzeliła!" zawołał dumny Pietruszka. 

No w sumie przecież mógłby być samobój, więc informacja istotna.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Powitanie w rodzinie


Pietruszka przywiózł Zochaczowi z wyjazdu misia. Zochacz przytuliła misia z czułością. Po czym posadziła na kanapie i pobiegła do swojego pokoju. Wróciła z Madzią i podeszła do misia mówiąc "Miś, to jest Madzia".

Savoir-vivre obowiązuje w każdej rodzinie.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Niesprawiedliwość dziejowa


Lektura Historii Polski doszła wczoraj wieczorem do okresu rozbiorów. Dziś przy kolacji Pietruszka oświadczył "Ci Austriacy! Jak potrzebowali pomocy i poprosili polskiego króla to on się zgodził. A potem co? Zabrali Polsce ziemię! Tak nie można".

Mama też zawsze uważała, że po odsieczy wiedeńskiej rozbiory były przejawem skrajniej niewdzięczności.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Odpowiednia ilość lodów

Po obiedzie u dziadków Babcia Krysia nakładała lody. Pietruszka stał przy niej i powtarzał "No nakładaj, nie żałuj. Bo ja lody to jak tornado wciągam".
No cóż, chyba trzeba będzie Pietruszce wytłumaczyć, że jak autor tego cytatu dostał w końcu pełen kubek "lodów" to zachwycony nie był.



P.S. Podpowiedź dla bezdzietnych - kucharz Złomkowi "żałował" bo zielony lody to było wasabi...

niedziela, 19 sierpnia 2012

Skala brudu


Pietruszka szykował się do wyjazdu z dziadkami. Ponieważ pierwszy raz w życiu miał jechać pociągiem, Mama tłumaczyła mu, że ma uważać wsiadając, nie biegać po korytarzach i słuchać dziadków. Na koniec dodała "I proszę cię, nie dotykaj buzią szyby. Najlepiej niczego nie dotykaj. Pociąg to najbrudniejsze miejsce na świecie".

Pietruszka zmarszczył brew i powiedział "Nie, bo śmietnik jest brudniejszy". Mama zgodziła się i powiedziała, że faktycznie śmietnik jest brudniejszy, ale nadal pociąg to drugie najbrudniejsze miejsce na świecie. "A wysypisko?" spytał synek.

Nie pierwszy raz Mama uświadomiła sobie, że precyzja i logika myślenia dzieci jest niezwykła. Wiedząc, ze z nią nie wygra, wyjaśniła Pietruszce, że faktycznie są miejsca brudniejsze od pociągu, jednak pociąg jest na tyle brudny że lepiej będzie jeśli nie będzie niczego dotykał.

No cóż, każda dziewczyna może czasem pomarzyć.

piątek, 17 sierpnia 2012

Mimikra


Pietruszka biegał po trawniku. Mama spojrzała na niego krytycznie i powiedziała "Złaź z tego trawnika. Nie jesteś gołębiem".

Pietruszka zaczął gwałtownie machać rękami i wołać "Gruchu gruchu".

czwartek, 16 sierpnia 2012

Kolejny głodomór w rodzinie


Mama kręciła się po kuchni kiedy kątem oka zobaczyła że Zochacz próbuje otworzyć lodówkę. Odwróciła się więc z groźną miną i spytała "Co ty wyprawiasz Zochacz?". Zochacz spojrzała na Mamę z miną świętej niewinności i odparła "Macia kce loda".

Dopiero wtedy Mama zauważyła, że Zochacz ma pod pachą Madzię.

* * *

Następnego dnia Mama dała Zochaczowi po obiedzie morelkę. Zochacz prosiła o więcej, ale Mama stanowczo powiedziała, że Zochacz jest małą dziewczynką i dostanie tylko jedną morelkę.

Zochacz zjadła swoją morelkę i poszła do siebie do pokoju. Po chwili wróciła z Madzią i powiedziała "Lala też kce molele".

Czyli w rodzinie pojawił się kolejny głodomór.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Plaster równouprawnienia


Pietruszka rozbił kolano. Mama je zdezynfekowała po czym nakleiła duży plaster. Widząc to Zochacz stanowczo zażądała, żeby jej też przykleić plaster. Szczęśliwie nie trzeba jej było rozbijać kolana.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Inflanckie tuńczyki


Mama czyta Pietruszce wieczorami "Historię Polski dla Piotrka". Pietruszka twierdzi, że książka mu się podoba, choć Mama podejrzewała dotąd, że synek nie słucha jej zbyt uważnie. Dziś jednak Mamę zaskoczył.

Mama czytała o okresie panowania pierwszych królów elekcyjnych. W pewnym momencie padło zdanie ".... i tylko niewielka część Inflantów należała do Szwedów i Duńczyków". Pietruszka się roześmiał i powiedział, że nie ma takich ludzi. Mama wyjaśniła mu, że i owszem, mieszkańcy Danii tak się nazywają. Pietruszka szeroko otworzył oczy i powiedział "Mama, no co ty, tuńczyki to takie ryby".

Mama musi popracować nad dźwięcznością swojego "d".

niedziela, 12 sierpnia 2012

Wąchanie


Pietruszka i Zochacz bawili się klockami. W pewnej chwili Pietruszka przybiegł do Mamy i zawołał "Mama chyba kupa jest". Mama zajrzała do pieluchy i potwierdziła.

Pietruszka pokiwał głową i stwierdził "Właśnie tak mi coś wąchało że jest tam kupa".