Dobre momenty jak fotografie, zbieram w swej głowie jak w starej szafie ...
niedziela, 17 października 2010
Definicja Samosie
Pietruszka jadł obiad. W pewnym momencie zaczął się odsuwać od stołu. Zaskoczeni rodzice spytali co wyprawia. Pietruszka wyjaśnił, że się odsuwa bo nie chce wybrudzić koszulki zupą która jest na obrusie.
Mama spytała więc zgryźliwie w jakiż to sposób zupa znalazła się na obrusie. Pietruszka wyjaśnił spokojnie "Samo się wylało. To znaczy ja wylałem, ale niechcący."
piątek, 15 października 2010
Beczący konkret
W nocy Pietruszka budził się kilka razy z płaczem. Kiedy zaniepokojeni rodzice szli go utulić i pytali co się stało, synek odpowiadała stanowczym głosem "Nie wiem."
No to było nas troje.
Kluczowe dane kontaktowe
Wychodząc z przedszkola Pietruszka z dumą oznajmił, że wie już gdzie mieszka Maciek. Otóż Maciek mieszka na trzecim piętrze. Dalsze indagacje Mamy ujawniły, że panowie nie uznali za istotne informacji o nazwie ulicy czy numerze domu. Grunt że Pietruszka mieszka na drugim a Maciek na trzecim piętrze. Jakoś się znajdą.
środa, 13 października 2010
Szansa na epokowe osiągnięcia
W przedszkolu Pietruszki pojawiła się duża kartka na której wypisane są imiona dzieci. Przy tych imionach, panie stawiają kropki. Wygląda to jak system punktowy. Zaintrygowana Mama spytała Pietruszki za co te punkty są przyznawane. Okazało się, że punkty są za zjedzenie całego obiadu. Ku zaskoczeniu gawiedzi Pietruszka jako jeden z nielicznych dysponuje kompletem punktów.
Wygląda na to, że rodzice nieświadomie znaleźli dla Pietruszki miejsce, w którym ma szansę na epokowe osiągnięcia. Teraz pozostaje jeszcze znaleźć szkołę, gdzie za nieokiełznany apetyt można dostać maturę.
niedziela, 10 października 2010
Królewskie oczekiwania
Pietruszka pojechał z rodzicami na spacer po Wilanowie. Żeby go zachęcić, Tata obiecał, że zobaczą pałac. Pietruszka upewnił się rzeczowo czy w pałacu będą królewna i królewicz. No i tu zaczęły się schody, bo w sumie skąd rodzice mieliby ich wytrzasnąć?
Ale okazało się że marzenia trzylatków mają magiczną moc. Kiedy tylko rodzice i Pietruszka przekroczyli bramę parkową, zza żywopłotu wynurzyli się nowożeńcy w trakcie sesji zdjęciowej. Chyba trudno byłoby o piękniejszą królewnę i elegantszego królewicza.
piątek, 8 października 2010
Na Maksa
Rodzice rozmawiali o czymś przy Pietruszce. W pewnym momencie Tata powiedział "No i zdziwiłem się na maksa". Synek od razu zastrzygł uszami i spytał "Ale dlaczego na Maksa? Na Maksa Jankowskiego?". Rodzice spojrzeli na siebie niepewnie. No bo jak tu wyjaśnić trzylatkowi co to jest "powiedzonko"? I że wcale nie ma ono nic wspólnego z żadnym Maksymilianem.
Ochona roku
Pietruszka bawił się autkami na kanapie na której leżała Mama. Ponieważ niebezpiecznie zbliżał się do coraz większgo brzucha Mamy, Mama powiedziała "Uważaj synku, Mamy brzuszek trzeba teraz chronić". Pietruszka uśmiechnął się słodko i powiedział "Chrr, chrrr. Ja Chronię!".
środa, 6 października 2010
Jesienny spacer ojca z córką
Ci którzy spodziewali się zdjęć Taty i Zosi muszą jeszcze poczekać. Mama wczoraj dokładnie obejrzała drzewa w okolicy - liście są jeszcze zdecydowanie zielone. Tytuł wpisu dotyczy oczywiście Pietruszki i Madzi.
Grunt to właściwe priorytety
W poniedziałek Pietruszka był jeszcze z Mamą w domu. Chwilę po obudzeniu, poprosił Mamę o bajkę o Franklinie. Mama się zgodziła, ale powiedziała, że włączą telewizor dopiero po wyjściu Taty do pracy.
Tata właśnie kręcił się po kuchni kiedy wpadł tam Pietruszka i wypalił "Tata idź już do pracy!". Po czym zastanowił się chwilkę i dodał "Tylko zrób nam śniadanie. A potem już idź.".
Ładne oczy masz
Pietruszka bawił się z Mamą. W pewnym momencie popatrzył na nią i powiedział z uśmiechem "Masz ładne oczka. Czarne, jak ja.". Po czym dodał z niesmakiem "A Tata ma zielone.".
Wszystko prawda tylko skąd mu to do głowy przyszło to Mama nie wie. Zwłaszcza że jej akurat zielone oczy Taty bardzo się podobają.
poniedziałek, 4 października 2010
Konstruktor oblatywacz
Pietruszka siedzi z Mamą od kilku dni w domu - dopadło go alergiczne zapalenie oskrzeli. Ponieważ w 9 miesiącu ciąży Mama nie może zapewnić mu zbyt wielu rozrywek, Pietruszka radzi sobie np. tak:
A tutaj linia startowa Grand Prix Pietruszki:
Mama nadal nie może uwierzyć że jej mały syneczek potrafi już samodzielnie zrobić takie cuda.
Potęga genetyki
Mama czytała ostatnio Pietruszce książeczkę o wielorybach i delfinach. Dziś rano Pietruszka oznajmił z radością "Jestem humbakiem!". Zaciekawiona Mama spytała "A ja kim jestem?". Pietruszka odpowiedział rzeczowo "Mamą humbaka!".
W sumie w 37 tygodniu ciąży Mama zdumiewająco przypomina walenia. Od jakiegoś czasu wyczekuje na dzień w którym w przedpokoju pojawi się Greenpeace z mocnym postanowieniem zepchnięcia jej do morza.
niedziela, 3 października 2010
Co robi Tata
Pietruszka wie, że Tata pracuje w banku. Wie nawet, że bank to takie miejsce gdzie pożycza się pieniądze. Dlatego szczerze zaskoczył rodziców relacją z "rozmowy telefonicznej" z Taty kolegami z pracy. Zapytani gdzie są, koledzy "odpowiedzieli", że są w kombajnie. Pytanie uzupełniające o to co w nim robią wyjaśniło, że oczywiście koszą trawę.
Gdyby nie to, że rozmowa odbyła się przez telefon własnoręcznie zbudowany przez Pietruszkę z klocków to pewnie Mama musiałaby się bardziej zainteresować tym co Tata porabia w ciągu dnia...
piątek, 1 października 2010
Liściowe miary czasu
Pietruszka już od dawna wie, że Zosia urodzi się (tj. wyjdzie z brzuszka) kiedy będzie jesień i liście będą już żółte.Wczoraj zaskoczył jednak Mamę pytaniem "A jakie były liście kiedy ja wychodziłem z brzuszka?". Mama uprzejmie wyjaśniła, że Pietruszka był w brzuszku przez całą zimę i wyszedł z niego na wiosnę, kiedy na drzewach pojawiły się zielone liście. A potem Mama odetchnęła z ulgą, że jak na razie Pietruszka nie próbuje ustalić jak Zosia weszła do brzuszka Mamy.
czwartek, 30 września 2010
Muzykoterapia
Specjaliści od rozwoju prenatalnego twierdzą zgodnie, że dzieci należy zapoznawać z muzyką już w życiu płodowym. Zalecają ciężarnym słuchanie w szczególności Bacha czy Mozarta. Jako motywację podają, iż dzieci po urodzeniu często uspokajają się przy melodiach które "pamiętają" z czasów ciąży.
Mama w pełni wierzy w tę teorię i dlatego starała się oboje swoich dzieci zaznajamiać od pierwszych dni z dobrą muzyką. I widziała efekty. 3-tygodniowy Pietruszka przestawał płakać gdy puszczała mu polski hip-hop (zwłaszcza Mezo). Teraz Mama podejrzewa, że Zosia szczególnie polubiła Davida Guettę. Może zamiast Zofia Izabela powinna się nazywać Zofia Ibiza?
Mama w pełni wierzy w tę teorię i dlatego starała się oboje swoich dzieci zaznajamiać od pierwszych dni z dobrą muzyką. I widziała efekty. 3-tygodniowy Pietruszka przestawał płakać gdy puszczała mu polski hip-hop (zwłaszcza Mezo). Teraz Mama podejrzewa, że Zosia szczególnie polubiła Davida Guettę. Może zamiast Zofia Izabela powinna się nazywać Zofia Ibiza?
Czasoprzyspieszacz
Pietruszka jest podziębiony i siedzi z Mamą w domu. W ramach uatrakcyjnienia dnia, Mama zgodziła się, żeby Pietruszka obejrzał bajkę o Franklinie. Oczywiście zaraz po jej skończeniu synek poprosił o drugą. Mama zgodziła się, ale z zastrzeżeniem, że drugi film będzie dopiero po spaniu.
10 minut później Pietruszka przyszedł do Mamy i poprosił o opowiedzenie bajki o Cysternie Która Wozi Mleko. Zdziwiona Mama bajkę opowiedziała. Pod koniec Pietruszka zamknął na ułamek sekundy oczy. Po czym krzyknął "Ja już się wyspałem, włącz mi Franklina!".
wtorek, 28 września 2010
Dźwigowa rodzinka
Pietruszka wracał z Mamą z przedszkola. W pewnym momencie wypatrzył budowę, na której pracowały dwa dźwigi. Zafascynowany, Pietruszka od razu pokazał je Mamie. Po czym skomentował "Tam są dwa dźwigi. Duży i mały. Mama dźwig i synek dźwig."
To chyba miłe, że Pietruszka wszędzie widzi szczęśliwe rodziny.
To chyba miłe, że Pietruszka wszędzie widzi szczęśliwe rodziny.
Schron dla kurek
Pietruszka był w weekend u Dziadka Wacka. Po powrocie opowiadał rozentuzjazmowany "Ja karmiłem kurki i świnki i koniki". Zaciekawiona Mama spytała "A jak karmiłeś kurki?". Pietruszka wyjaśnił fachowo "Miałem takie wiaderko. I jak machnąłem mocno to kurki się przestraszyły i uciekły do chrumika.".
niedziela, 26 września 2010
Lubię...
Dziś będzie nie na temat. Kiedy Mama zakładała tego bloga, postanowiła, że będzie to taki pamiątkowy notesik z historyjkami o Pietruszce, a może kiedyś także o innych naszych dzieciach. Z założenia nie miała w nim pisać co dziś było na obiad ani jak się czuje po obejrzeniu ostatniego wydania wiadomości. Ale ponieważ już 2 osoby wystawiły Mamę do zabawy w 10 rzeczy które lubi, przymknijmy na chwilę lewe oko i udajmy, że cały internet faktycznie z zapartym tchem czeka żeby się dowiedzieć czegoś o Mamie Pietruszki.
Lubię ....
- Mojego męża. Nieustająco od 15 lat. Jest moim najlepszym przyjacielem i moją najlepszą przyjaciółką. I ma jeszcze kilka innych zalet o których nie wypada pisać na dzieciowym blogu.
- Być Matką. A nie sądziłam.
- Moją pracę. Lubię to co robię i to z kim to robię. Wymagało to wiele wysiłku ale było warto.
- Leżeć na leżaku nad ciepłym morzem. Chyba po części pochodzę od jaszczurki.
- Dreszcz emocji gdy otwieram skrzynkę pocztową i wyjmuję z niej plik widokówek. Nerwowe przeglądanie skąd są. Układanie ich w albumach. I Postcrossing.
- Muzykę. Beethovena, Robbiego Williamsa, Mezo, Davida Guettę. Czyli dość eklektycznie.
- Czytać książki które kończą się ślubem. Mam całą szafkę Harlequinów.
- Robić i oglądać zdjęcia. Mamy już kilka półek zapchanych albumami. Przez pierwszy rok życia Pietruszki zrobiłam mu 8 tysięcy zdjęć.
- Dobrą kuchnię. Francuską, grecką, libańską. W chwili obecnej oddałabym królestwo za tort bezowy z amaretto.
- Snuć plany na przyszłość. Są moim paliwem i siłą napędową. A potem je realizować. I snuć nowe.
Bajanie dziedziczne
Kiedy Mama była niewiele starsza od Pietruszki, Dziadek Marian opowiadał jej na dobranoc bajki o Zwierzakach - o Lisie, Wilku, Niedźwiedziu i Zającu. Mama zwykle na początku zgłaszała kto ma być głównym bohaterem a potem słuchała z nabożnym skupieniem. Kilka lat później Dziadek Marian opowiadał Wujkowi Maćkowi bajki o Grzesiu, Panu Dozorcy i lokatorach bloku.
Kiedy urodził się Pietruszka Mama trochę żałowała, że w dobie DVD i innych atrakcji Pietruszkę ominie bajkowa frajda. Nawet próbowała opowiadać mu bajki o kocie w butach czy kopciuszku, ale Pietruszka wolał czytanie książeczek, zwłaszcza tych z kolorowymi obrazkami.
No i jakieś 2 tygodnie temu, Pietruszka zażyczył sobie, żeby opowiedzieć mu bajkę o Autach. A konkretnie o Fordzie Mondeonie. Kolejnego zaś dnia bajka miała być o Peugocie. I tak niepostrzeżenie rodzice zaczęli codziennie kończyć Pietruszkowy dzień bajką o wybranym pojeździe. Najczęściej pojawia się w nich Mała Zielona Ciężarówka. Choć ostatnie trzy dni należały do Cysterny Która Wozi Mleko.
Czyli jednak pewne rzeczy są dziedziczne. Nawet jeśli genetycy pewnie polemizowaliby.
Subskrybuj:
Posty (Atom)