Tata wyjął z torby na zakupy pudełko malin, po czym zawołał "Ktoś ma ochotę na maliny?". Mama była w łazience, ale odkrzyknęła że chce, licząc po cichu że kilka zostanie do chwili gdy wyjdzie. Wtedy w korytarzu rozległ się tupot małych stópek, po czym za drzwiami łazienki Mama usłyszała ponaglający głos Jachola "Mama, bieg!".
Nawet Jachol wie, że maliny znikają w domu z prędkością światła.
I co udało się dobiec? :)
OdpowiedzUsuńUdało się! Kochany synek :).
UsuńUdało się! Kochany synek :).
UsuńMaliny jakoś tak mają. U nas, jeśli idziemy do warzywniaka razem z A. i W., czasami nawet nie uda się z nimi dojść do domu. A mamy może ze trzy minuty drogi :)
OdpowiedzUsuńNie ma lekko ;)
OdpowiedzUsuń