Mamy koledzy ze Szwajcarii przysłali jej film
Switzerland second. Pietruszka zaglądał Rodzicom przez ramię kiedy go oglądali. Część odniesień zrozumiał, ale większości nie. Rodzice uznali, że prawie dziesięcioletni Pietruszka jest już wystarczająco duży żeby porozmawiać z nim o polityce, opowiedzieli mu więc o tym dlaczego świat obawia się prezydentury Trumpa. O tym, że chce zakazać wjazdu imigrantom, wybudować mur na granicy z Meksykiem, że nie okazuje szacunku kobietom. Po czym Mama spytała Pietruszkę "Synu, byłeś w szkole w Zurychu. Miałeś kolegów którzy byli Amerykanami i takich którzy byli Arabami, murzynami, Chińczykami czy pochodzili z Indii. Miałeś poczucie, że którzyś z nich byli gorsi? Albo że dziewczyny są zwykle mniej mądre niż chłopcy i że ogólnie można je traktować bez szacunku?".
Pietruszka zamyślił się na krótką chwilę i powiedział "Nie. O tym czy ktoś jest dobrym człowiekiem decyduje to jakie ma serce, czy jest mądry i pracowity. A nie to jaką ma skórę albo płeć".
Skoro dziesięciolatek to zrozumiał, to chyba i w Białym Domu dadzą radę?