Dobre momenty jak fotografie, zbieram w swej głowie jak w starej szafie ...
sobota, 11 sierpnia 2012
Żabka olimpijska inaczej
Zochacz weszła do pokoju w momencie gdy Mama oglądała w telewizji olimpijski konkurs skoków na trampolinie. Zachwycona zawołała "Pan ku kum!".
czwartek, 9 sierpnia 2012
Klub Hotelowych Detektywów
Któregoś dnia, rodzice mieli już trochę dość tureckich upałów i zastanawiali się jak przekonać dzieci żeby nie wychodzić na zewnątrz. Zainspirowana ostatnim Tajemnym Klubem Przygody, Mama zaproponowała zabawę w detektywów.
Wszyscy detektywi dostali opaski na ręce, żeby mogli poznać pozostałych członków ekipy. Następnie wyruszyli w trasę po hotelu. Agent Pietruszka zaopatrzony w zeszyt i ołówek rysował plan każdego piętra, odnotowując w nim najważniejsze informacje na przykład numery pokoi na końcu i początku korytarza, windy, telefony czy punkty usługowe. Detektywi odkryli rzeczy których kompletnie się nie spodziewali, na przykład smoki, bibliotekę czy wejście na dach. Pomimo tego, że przez 2 godziny maszerowali w górę i w dół, Pietruszka i Zochacz nie zamarudzili ani razu, dzielnie zbierając informacje dla centrali.
W końcu bycie w klubie zobowiązuje.
Wszyscy detektywi dostali opaski na ręce, żeby mogli poznać pozostałych członków ekipy. Następnie wyruszyli w trasę po hotelu. Agent Pietruszka zaopatrzony w zeszyt i ołówek rysował plan każdego piętra, odnotowując w nim najważniejsze informacje na przykład numery pokoi na końcu i początku korytarza, windy, telefony czy punkty usługowe. Detektywi odkryli rzeczy których kompletnie się nie spodziewali, na przykład smoki, bibliotekę czy wejście na dach. Pomimo tego, że przez 2 godziny maszerowali w górę i w dół, Pietruszka i Zochacz nie zamarudzili ani razu, dzielnie zbierając informacje dla centrali.
W końcu bycie w klubie zobowiązuje.
środa, 8 sierpnia 2012
Turecki dla początkujących
Rodzice interesują się językami obcymi. Zawsze kiedy gdzieś jadą starają się poznać kilka słów w lokalnym języku. Ostatnio dowiedzieli się jak po turecku jest "Zochacz". Wnioskując z tego jak zwracał się do niej cały lokalny personel, "Zochacz" to po turecku "Princessa".
I Mama się tylko zastanawia ilu z nich zmieniłoby zdanie gdyby wiedzieli co ta blond księżniczka śpiewa za każdym razem kiedy biegnie w podskokach przez hotelowe lobby. Radosna pieśń brzmiała za każdym razem "Jeść, jeść, jeść".
Albo gdyby widzieli jak Princessa w najlepszej sukience próbuje wejść na drzewo.
wtorek, 7 sierpnia 2012
Miss
W hotelu w którym mieszkali Pietruszka i Zochacz co wieczór było jakieś przedstawienie. Któregoś dnia Pietruszka przyjrzał się plakatom na kolejny tydzień i poprosił Mamę, zeby mu powiedziała jakie występy będą jutro. Mama powiedziała mu, że będą wybory miss hotelu.
Zaskoczony Pietruszka zapytał co to znaczy miss. Mama powiedziała mu, że to najładniejsza pani w całym hotelu. Pietruszka spytał czy moze obejrzeć te wybory, ale Mama pokręciła głową i wytłumaczyła mu, że występy są bardzo późno, kiedy dzieci już śpią. I poradziła mu, zeby przez cały kolejny dzień dokładnie przyglądał się wszystkim paniom i sam wybrał swoją miss.
Wydawało się, ze Pietruszka o temacie zapomniał. Jednak przy kolacji zamiast skupić się na talerzu kręcił głową w lewo i w prawo. Po 10 minutach usiadł w końcu spokojnie i oświadczył "Już wiem. Najładniejszą panią w hotelu jest Mama".
I właśnie po to warto mieć syna.
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Krótki raport wakacyjny
Jak słusznie podejrzewała Reniq1, dłuższa przerwa we wpisach związana była z tym, że Pietruszka i Zochacz byli z rodzicami na wakacjach. Po raz pierwszy od urodzenia Zochacza, Tacie udało się przekonać Mamę do wyjazdu nad cieplejsze morze. Podczas pobytu Mama po raz kolejny przekonała się, że jej dzieci są starsze i mądrzejsze niż jej się wydawało.
Pietruszka nauczył się pływać. Przepływa na plecach kilkanaście metrów. Pierwsze próby pływania na brzuchu też rokują dobrze. Nauczył się skakać do basenu oraz nurkować i otwierać oczy po wodą. Chodził co wieczór na mini-disco. Zamawiał (po angielsku!) napoje do kolacji. Nie bał się sam pójść do baru przy basenie i poprosić o wodę. Poznał flagi kilkudziesięciu państw. I prawidłowo identyfikował dzięki nim ekipy na olimpiadzie.
Zochacz zakochała się w wielkich zjeżdżalniach, na które nawet Mama bała się wejść. Po każdym zjeździe na Taty kolanach (zakończonym wpadnięciem z głową do basenu) krzyczała "Tata jecze". A jak ojciec się ociągał to ponaglała "Tata hopsa, idziemy!". Pływała z Tatą na otwartym morzu i robiła awanturę kiedy trzeba było wracać. Wsuwała specjały lokalnej kuchni. Nie bała się niczego.
Najwspanialej jednak Pietruszka i Zochacz rozwijali się razem. Wymyślając co chwila nowe zabawy. I nowe sposoby przyprawienia Matki o zawał serca. Na przykład kiedy okazało się, że turystyczne łóżeczko w którym spała Zochacz nie ma otwieranego wyjścia i Pietruszka który spał z nią w pokoju wypuszczał siostrę co rano przewracając łóżeczko na bok. Albo kiedy bawili się w koniki morskie. Znaczy się basenowe.
Wakacje minęły jak sen złoty zanim Mama się obejrzała. Jeszcze przez chwilę Mama będzie spisywać wspomnienia, licząc, że zostaną na dłużej. Choć pewnie będzie to krótka chwila, bo czy Mama chce czy nie Pietruszka i Zochacz rosną w oczach i za tydzień to co było wczoraj będzie już nieaktualne i przebite przez coś o wiele wspanialszego. Albo straszniejszego.
Pietruszka nauczył się pływać. Przepływa na plecach kilkanaście metrów. Pierwsze próby pływania na brzuchu też rokują dobrze. Nauczył się skakać do basenu oraz nurkować i otwierać oczy po wodą. Chodził co wieczór na mini-disco. Zamawiał (po angielsku!) napoje do kolacji. Nie bał się sam pójść do baru przy basenie i poprosić o wodę. Poznał flagi kilkudziesięciu państw. I prawidłowo identyfikował dzięki nim ekipy na olimpiadzie.
Zochacz zakochała się w wielkich zjeżdżalniach, na które nawet Mama bała się wejść. Po każdym zjeździe na Taty kolanach (zakończonym wpadnięciem z głową do basenu) krzyczała "Tata jecze". A jak ojciec się ociągał to ponaglała "Tata hopsa, idziemy!". Pływała z Tatą na otwartym morzu i robiła awanturę kiedy trzeba było wracać. Wsuwała specjały lokalnej kuchni. Nie bała się niczego.
Najwspanialej jednak Pietruszka i Zochacz rozwijali się razem. Wymyślając co chwila nowe zabawy. I nowe sposoby przyprawienia Matki o zawał serca. Na przykład kiedy okazało się, że turystyczne łóżeczko w którym spała Zochacz nie ma otwieranego wyjścia i Pietruszka który spał z nią w pokoju wypuszczał siostrę co rano przewracając łóżeczko na bok. Albo kiedy bawili się w koniki morskie. Znaczy się basenowe.
Wakacje minęły jak sen złoty zanim Mama się obejrzała. Jeszcze przez chwilę Mama będzie spisywać wspomnienia, licząc, że zostaną na dłużej. Choć pewnie będzie to krótka chwila, bo czy Mama chce czy nie Pietruszka i Zochacz rosną w oczach i za tydzień to co było wczoraj będzie już nieaktualne i przebite przez coś o wiele wspanialszego. Albo straszniejszego.
niedziela, 5 sierpnia 2012
Bo moja szafa jest moja
Pietruszka i Mama wystawiali "Kopciuszka", z Madzią w roli głównej. Balową suknią był Zochaczowy podkoszulek a szklane pantofelki "grały" Zochaczowe skarpetki.
Kiedy przedstawienie się skończyło Zochacz podeszła do Madzi i stanowczym ruchem zdjęła jej skarpetki. Po czym powiedziała "No no lala, to moje kapetki!". Następnie zaczęła zakładać je mamrocząc pod nosem "Moje nogi, moje kapetki.".
sobota, 4 sierpnia 2012
Tajemny klub przygody
Przez kilka dni Mama siedziała z dzieciakami na urlopie w domu. Pierwszego dnia przeczytali z Pietruszką książkę o tym, jak Franklin założył z kolegami tajemny klub.
Po lekturze postanowili, że sami też założą "Wakacyjny klub przygody". Pietruszka przygotował legitymacje (w każdej narysował zdjęcie członka), pomalował makaron z którego powstały klubowe naszyjniki, przygotował tablicę informacyjną na drzwi. Ustalili jakie będą mieli tajemne hasło i tajemny uścisk dłoni na powitanie.
A potem przez cały tydzień klub organizował dla swoich członków atrakcje. Przedstawienia, zabawy w piratów a nawet lot na Marsa. Śmiechu było co niemiara. Powstała nawet księga pamiątkowa, w której Pietruszka rysował wszystkie najważniejsze punkty programu.
Lato w mieście może być fajne. Grunt to właściwa inspiracja.
piątek, 20 lipca 2012
Deklinacja
Zochacz woziła Madzię w wózeczku. W pewnej chwili Mama wyjęła Madzię żeby jej poprawić poduszkę. Zochacz stanowczo zabrała ją Mamie mówiąc "Moja lala!".
Widząc zaskoczoną twarz Mamy, Zochacz podniosła z podłogi inną lalkę i podała ją Mamie mówiąc "Mama pjosze lale".
I tak Zochacz zawitała w świecie odmiany przez przypadki.
czwartek, 19 lipca 2012
Brakujący element
Zochacz uwielbia makaron. Kiedy Mama ostatnio ugotowała na obiad makaron, Zochacz zjadła cały, ignorując mięso i cukinię. Po czym sięgnęła ręką do talerza Mamy. Mama pokręciła głową i powiedziała "To jest mój makaron". Zochacz zwróciła się więc w stronę brata, ale Pietruszka także powiedział, że ten makaron jest jego.
W odruchu desperacji Zochacz spojrzała w kierunku gdzie zwykle siedzi Tata. Po czym zaskoczona powiedziała "Nie ma tata, gdzie jest tata?".
No bo kto to widział żeby ojciec szedł do pracy zamiast siedzieć przy stole i czekać aż córcia poprosi o jego makaron?
wtorek, 17 lipca 2012
Czułe pożegnanie
W domu nastał trudny dzień - Mama uznała, że należy uprać niebieski kocyk. Kiedy Zochacz zobaczył kocyk na suszarce ruszyła do niego ze śpiewem na ustach. Mama zatrzymała ją jednak i powiedziała, że nie może teraz przytulać się do kocyka bo Mama go prała i jest mokry.
Zochacz pokiwała główką ze zrozumieniem. W drzwiach pokoju odwróciła się i pomachała mówiąc "Pa pa mokjy kocyku!".
poniedziałek, 16 lipca 2012
Huzia na wroga
Pietruszka i Zochacz odwiedzili Dziadka Wacka. Tradycyjnie, każde z nich przejechało się na koniku (prowadzonym przez Tatę). Kiedy dzieci już skończyły jazdy, Tata wskoczył na konia, klepnął piętami i krzyknął "Galop!".
Widząc to Pietruszka ruszył za nim z okrzykiem "Łapać Tatarzyna!". A wyglądało to mniej więcej tak:
niedziela, 15 lipca 2012
Strategia na zmęczenie przeciwnika
Pietruszka i Zochacz zjedli obiad około godziny 15, po Zochaczowej drzemce. Po pół godzinie przyszli oboje prosząc o jogurt. Tata zmarszczył brew i powiedział, że nie dostaną jogurtu pół godziny po obiedzie i że jeśli są głodni mogą dostac dokładkę obiadu.
Po chwili zastanowienia młodzież wyraziła zgodę i zasiadła do dokładki a rodzice zagłębili się w lekturze. Pięć minut później rodzice usłyszeli jednak znowu prośbę o jogurt - talerze obiadowe były puste. Ponieważ jogurt już tego dnia dzieci jadły, Tata zaproponował, żeby może zjedli najpierw czereśnie. Pietruszka westchnął ciężko i spytał "A jak zjemy czereśnie to dostaniemy jogurt?".
Mama szybko pokazała Tacie na migi "Dajmy im ten jogurt albo zjedzą wszystko co jest w domu żeby w końcu go dostać. A potem pękną".
Mama naprawdę nie ma pojęcia gdzie oni to wszystko upychają. Ale powoli dochodzi do wniosku, że nie ma takiej ilości jogurtu której by nie zmieścili.
P.S. Po jogurcie zjedli jeszcze lody.
piątek, 13 lipca 2012
Matka znana
Mama odebrała Pietruszkę z przedszkola. Synek początkowo był w dobrym humorze ale po chwili coś przestało mu pasować i zaczął strasznie marudzić. Mama westchnęła i spytała Babci która ich tego dnia odwiedziła "Mamo, nie znasz może jakiejś pani która chciałaby kupić marudzącego pięciolatka? Tanio sprzedam. W sumie jak trzeba to nawet dopłacę".
Babcia się uśmiechnęła i powiedziała "Oj chyba nie da się tak zrobić, płacz by był". Mama się odśmiechnęła i powiedziała "No jakby już go wzięła to na pewno by potem płakała, ale to już jej problem".
Pietruszka przysłuchiwał się temu z uwagą po czym wykrzyknął "Mama ty już tak nie mów. Jakbyś mnie nie miała to byś strasznie płakała. Ja Cię dobrze znam".
No w sumie prawda.
czwartek, 12 lipca 2012
Jedejek
Po ciężkim dniu, Mama leżała sobie na podłodze w pokoju córeczki i odpoczywała. W pewnej chwili Zochacz położyła się koło niej i krzyknęła "Jedejek (rowerek)!". Mama już miała spytać o co chodzi z tym rowerkiem kiedy zobaczyła że córcia leży na pleckach i macha nogami. No tak, rowerek.
Nie ma to jak wspólny damski fitness.
środa, 11 lipca 2012
Smocze odgłosy
Zochacz wyciągnęła z koszyka z pluszakami Smoka Wawelskiego. Przytuliła go, po czym zaczęła machać i wołać "Beeeee beeee beeee".
Rodzice najpierw zamarli. A potem Mama sobie przypomniała, że słyszała gdzieś hasło "Jesteś tym co jesz". No to jak nic Smok Wawelski powinien być owieczką. Szczęśliwie siarką nie zionął.
wtorek, 10 lipca 2012
Starsza siostra
Wczoraj wyjątkowo Zochacza odebrał ze żłobka Tata. Po czym poinformował Mamę, że Zochacz uczy Franka chodzić. Mama myślała, że się przesłyszała. Ale okazało się że nie. Franek jest od Zochacza pół roku młodszy i nie chodzi jeszcze samodzielnie. Ale ładnie chodzi jeśli ktoś trzyma go za rękę. Zochacz więc regularnie przychodzi do niego, bierze za rączkę i chodzą razem po sali.
Fantastyczni starsi bracia wychowują fantastyczne starsze siostry.
niedziela, 8 lipca 2012
Instrukcja wykonania
Zochacz namawiała Mamę na wejście do cukierni. Kiedy hasło "Mama oć!" nie podziałało, Zochacz pokazała paluszkiem na schodek i powiedziała "Mama tutaj noga!".
No bo może Mama nie wiedziała jak?
sobota, 7 lipca 2012
Mapa dla strudzonego wędrowca
Mama była ostatnio w długiej podróży z wieloma przesiadkami. Ostatnia przesiadka wypadła jej na lotnisku we Frankfurcie. Ponieważ jej samolot lądował o 19 a kolejny miał wystartować o 21, umówiła się z Tatą, że kiedy już dotrze do swojego docelowego wyjścia , zadzwoni do domu żeby powiedzieć dzieciom dobranoc.
Ponieważ Frankfurt to jedno z największych lotnisk na świecie, okazało się niestety, że 20 minut po wyjściu z samolotu Mama cały czas szła, szła i szła. W końcu pomyślała, że Tata może się martwić więc zatrzymała się i zadzwoniła. Przywitała się z Tatą i dziećmi i wyjaśniła im, że cały czas idzie i w sumie to już sama nie wie gdzie ma dojść, ale jak tam dotrze to zadzwoni na dłuższą rozmowę.
Mama szła, szła i szła przez kolejne 20 minut. Kiedy minęła kontrolę paszportową, bagażową i dotarła do wyjścia, zadzwoniła. A wtedy dumny Pietruszka poinformował ją „Ja wiem gdzie masz iść, twój pokój jest na pierwszym piętrze”. Po wielu godzinach podróży Mama była już bardzo zmęczona więc myślała że czegoś nie zrozumiała i spytała synka jaki pokój. Na co Pietruszka odparł „No ten gdzie masz iść. Bo powiedziałaś, że nie wiesz gdzie idziesz i ja Ci narysowałem mapę żebyś wiedziała. I żebyś mogła do nas wrócić”.
Jeszcze chwilę wcześniej Mamie się wydawało, że już bardziej za nim tęsknić nie może.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Walkiria powraca
Mama pisała już kiedyś o małej Walkirii. Wielu czytelników, podobnie jak Mama, żałowało, że nie udało się tego widoku uwiecznić. Ale dzisiaj Mama nadrobiła to niedociągnięcie.
Najlepiej ten widok skwitował Wujek Janusz "Rzeźnik w spódnicy".
niedziela, 1 lipca 2012
Przyczyna bezżenności
Pietruszka poprosił Mamę wieczorem, że chciałby spać z rodzicami. Mama odpowiedziała, że po to ma własne piękne łóżko żeby w nim spał. Pietruszka dalej marudził, mówiąc, że on nie chce sam spać. Mama powiedziała więc, że jak się ożeni, to będzie z nim spała jego żona. Po chwili zastanowienia, Mama dodała, że wtedy nie będzie jednak mógł spać z przytulanką, bo albo żona albo przytulanka.
Pietruszka spojrzał z rozpaczą na swojego ukochanego Burka po czym stwierdził stanowczo "To ja się nigdy nie ożenię!".
Kiedy Mama opowiedziała to Tacie, uśmiechnął się i powiedział "Przejdzie mu". Mama pokiwała głową i ze złośliwym błyskiem powiedziała "Ale ja mu wtedy przypomnę".
Subskrybuj:
Posty (Atom)
