sobota, 29 sierpnia 2009

Pierwszy lot samolotem

Pietruszka pierwszy raz w życiu leciał samolotem. Po wylądowaniu rodzice pytają więc młodego, czy mu się podobało. Pietruszka potwierdził ochoczo. Wtedy Tata zaryzykował pytanie "a co Ci się najbardziej podobało?". Na co Pietruszka odpowiedział stanowczo "aoobus (autobus)".

Że też po 3 godzinnym locie najbardziej zapamiętał 4 minutową jazdę z płyty do terminal.

Co można robić na plaży

Podczas wakacji na morzem Pietruszka odkrył własne perpetuum mobile. Siadał na plaży, moczył ręce w wiaderku, po czym wsadzał je w piach. Następnie ze zdziwieniem stwierdzał, że ręce są brudne i mył je w wiaderku. A potem wsadzał w piach. I tak raz po raz przez pół godziny.

Po paru dniach mycia rąk zabrał się za mycie kamieni na plaży. A potem za podlewanie plaży wodą. A potem za wyjmowanie kamyków z morza i wynoszenie na brzeg. A potem za wrzucanie kamyków do morza.

A potem już musieliśmy wracać do domu. 

czwartek, 27 sierpnia 2009

Pasażerowie

Pietruszka lubi bawić się autkami. Jednocześnie, zgodnie z nowym zwyczajem, relacjonuje na głos wszystko co się w zabawie dzieje. Dzięki czemu rodzice wiedzą np. kto jedzie danym autkiem. Ostatnio lista pasażerów brzmiała następująco:

"Mama. I Tata. I Baba. I Dziadziuś. I Maciek. I super". 

Ulubione piosenki

Pietruszka bardzo lubi śpiewać. Ma przy tym zróżnicowany, acz monotematyczny repertuar, na który składają się następujące szlagiery (tekst powtarzany jest kilkanaście razy na różną melodię):
  1. "Pamama jadzi (jogurt bananowy)"
  2. "Kamaja sejek (kanapka z serem)"
  3. "Kamaja nemik (kanapka z dżemem)".
Dodatkowo, jako mega-hit lata pojawia się "Alleluja!". To ostatnie śpiewane trochę na modłę Wielkiego Pierwowzoru:







Odpowiednia kolejność

Niedawno Mama kładła Pietruszkę spać. Tata poszedł po wodę, więc czekając na niego Mama przytuliła już Pietruszkę i zaczęła nucić codzienną kołysankę.

Zaskoczony Pietruszka aż podskoczył i zawołał "Mama zaczekaj!". Do śpiewania pozwolił wrócić po wypiciu wody i wyłączeniu światła. Porządek musi być! Śpiewać można jak już wszystko inne jest zrobione.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Przypadki i szyk zdania

Dwulatek w domu po wielokroć przypominał Mamie, że polska język trudna język. A gramatyka z logiką wspólnego ma niewiele. Dzisiaj przy śniadaniu Pietruszka odłożył w pewnym momencie łyżkę i oświadczył "Mama je Potusia". Mamę zatkało, i upewniła się czy na pewno synowi o to chodzi żeby go zjadła. Krótka wymiana zdań poparta wiele mówiącymi gestami pozwoliła Mamie odetchnąć - Pietruszka chciał, żeby go Mama pokarmiła.

W sumie to było to rozsądne:
  • podmiotem aktywnym miała być Mama, więc była w mianowniku;
  • podmiotem biernym miał być Pietruszka, więc był w bierniku;
  • czynność którą Pietruszka chciał zrealizować było jedzenie.

Ale jakoś tak po całości to jednak nie wyszło.



Prawie jak blondynka

Był kiedyś taki stary dowcip, o tym jak blondynka stoi przed windą i woła "Windo, windo!". Przechodząc obok, ktoś się zlitował i powiedział "Może lepiej użyj guzika". Uradowana blondynka nachyliła się i zaczęła wołać tuż przy guziku "Windo! windo!".

Dzisiaj Mama i Pietruszka czekali aż przyjedzie winda. Mama przyciskała guzik. A Pietruszka wołał "Inda! Inda!" Inda oć! (winda chodź tu!)".

środa, 5 sierpnia 2009

Magiczne słowa


Rodzice uczą Pietruszkę jak być grzecznym chłopcem. W tym celu pilnują, żeby używał kilku magicznych słów. Pietruszka bardzo się stara, więc na porządku dziennym są sytuacje takie jak ta:
  1. Pietruszka dostaje coś od kogoś / chce żeby ktoś coś mu dał / niechcący kogoś uderzył.
  2. Mama lub Tata patrzą na Pietruszkę znacząco, dodając „Pietruszko, co się mówi?”
  3. Pietruszka ochoczo mówi „poplosze (poproszę)”.
  4. Mama lub Tata mówi "to nie to słowo".
  5. Pietruszka poprawia się: „kukuję (dziękuję)”.
  6. Rodzic cierpliwie wyjaśnia "nie to, też nie".
  7. Pietruszka kończy z uśmiechem: „papasiam (przepraszam)”.
  8. Przy czym zwykle tak dobiera kolejność, żeby właściwe dla sytuacji słowo pojawiło się jako ostatnie. 

niedziela, 2 sierpnia 2009

Kościelne faux pas


Pietruszka co niedziela chodzi z rodzicami do kościoła. Zwykle zachowuje się dość grzecznie (w każdym razie jak na 2-latka). Dzisiaj jednak był w innym kościele niż zwykle, więc pokusa do zwiedzania i rozrabiania byłą większa. W ekefcie rodzice spędzili bitą godzinę z czerwonymi uszami. Do najciekawszych osiągnięć Pietruszki zaliczyć można:

  • wytarcie rękami wszystkich kurzów w kościele, łącznie z zalegającymi w kącie pajęczynami (które to pajęczyny następnie Pietruszka ochoczo pokazywał wszystkim siedzącym w okolicy feralnego kąta);
  • śpiewanie pełnym głosem "chwała na wysokości" wraz z organistą, przy czym dla ułatwienia na słowa składało się głównie "ciuchcia, ciuchcia";
  • poinformowanie całego kościoła, że "pan śpi". Kiedy Mama zainteresowała się gdzie to pan śpi, okazało się, że Pietruszka wypatrzył stacje drogi krzyżowej. Po tłumaczeniu Mamy, że pan nie śpi tylko upadł bo ma bardzo ciężki krzyż, Pietruszka chodził po kościele tłumacząc wiernym, że "pan bach".

sobota, 1 sierpnia 2009

Relaks wg Pietruszki

Pietruszka przyszedł do pokoju rodziców i zaczął się domagać, żeby Mama poszła z nim budować z klocków. Mama była już zmęczona, więc powiedziała "Nie, Pietruszko, mamusia teraz odpocznie". Pietruszka pomyślał chwilę i powiedział "Potuś odpoke (odpocznie)". Mama ucieszona powiedziała "No to połóż się koło mnie na łóżku i razem odpoczniemy".

Pietruszka położył się koło Mamy, po czym od razu zerwał się z okrzykiem "Kapusia (poduszka)!". I pobiegł do swojego pokoju po swoją poduszkę. Kiedy ją przyniósł, położył się na niej na 2 sekundy, po czym krzyknął "Kocyk". I pobiegł po kocyk. Kiedy położył się po raz trzeci, na poduszce i przykryty kocykiem, od razu się zerwał z okrzykiem "Miś!". Kiedy przyniósł misia, położył się na poduszce, przykrył kocykiem i przytulił misia. A po 2 sekundach krzyknął "Mama miś" i pobiegł po drugiego misia dla Mamy. Kiedy już leżeli razem, na poduszkach, przykryci kocykiem, z misiami pod pachą, Mama zaczynała wierzyć, że teraz sobie odpoczną.

I wtedy Pietruszka krzyknął "Soku! Soku! Soku!" i szarpnął Mamę za rękę ciągnąc ją do kuchni.

środa, 29 lipca 2009

Deszczyk

Wczoraj wieczorem Pietruszka wyszedł z Mamą na podwórko. Niestety właściwie już od progu zaczęło padać, więc Pietruszka ze skwaszoną miną powiedział „Deszczyk pada. Mokjo. Potuś nie jedzi motoj. Mama, do domu”, po czym zawrócił do klatki. Mama była bardzo dumna z synka, który potrafi tak trafnie ocenić sytuację.

Dziś rano Pietruszka wszedł do kuchni i zauważył plamę wody na podłodze. Obrócił się więc zdziwiony do ojca i powiedział „Tata, deszczyk pada!”. Fakt, ciężko się połapać skąd tyle tej wody na świecie.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Niecierpliwy

Pietruszka miał jechać z rodzicami do Dziadka Wacka. Rodzice kręcili się po domu zbierając niezbędne rzeczy a Pietruszka siedział w przedpokoju czekając na wyjazd. Po 10 minutach nie wytrzymał i przypomniał "Mama, auto czeka w gajażu (garażu)!".

Faktycznie, rodzice nie pomyśleli, że autko może się niecierpliwić.

niedziela, 26 lipca 2009

Wiertarka


Pietruszka zbudował wieżę z klocków. Przyłożył ją do ściany i zaczął stukać. Mama nie mogła pojąć o co synowi chodzi, więc podeszła bliżej. I wtedy usłyszała charakterystyczne "brrrruuummmm", które przypomniało jej, że Tata ostatnio wieszał u Pietruszki w pokoju obrazki.

Cyrkowiec

Pietruszka wlazł dziś rodzicom do łóżka i zaczął skakać po materacu piszcząc wniebogłosy. W pewnym momencie upadł na kolana i chichocząc skwitował "Batuta!". Rodzice nawet nie wiedzieli, że on zna takie słowo. Tata twierdzi, że do niedawna sam go nie znał.

W co się bawić?

Pietruszka bawił się wczoraj autkami. Układał je pieczołowicie w długi rządek, jedno za drugim. Kiedy skończył popatrzył dumny na swoje dzieło i powiedział "Kojek! (korek!)". No tak, w co się może bawić autkami dziecko z dużego miasta.

czwartek, 23 lipca 2009

Odpoczynek

Dzisiaj był upalny i parny dzień. Mama wracała z Pietruszką samochodem ze sklepu zmęczona i rozdrażniona, marząc o tym, żeby napić się czegoś zimnego i zdjąć buty na obcasie. W pewnym momencie siedzący z tyłu Pietruszka powiedział "Mama odpoke (mama odpocznie)". Zadziwiona Mama spytała "Naprawdę? Pietruszka będzie się ładnie sam bawił a Mama odpocznie?". Na co kochany synek odpowiedział spokojnie "Mama nie odpoke".

No tak, w sumie po co robić kobiecie nadzieję.

czwartek, 16 lipca 2009

Że co, że niby ja?

Pietruszka ząbkuje i popłakuje od kilku nocy. Tej nocy Pietruszka marudził wyjątkowo zawzięcie, domagając się, żeby Tata trzymał go za rękę przez pół nocy.

Kiedy rano wszyscy się obudzili, Mama poszła otworzyć Pietruszce łóżeczko. Popatrzyła na niego, pokręciła głową i powiedziała „Oj narozrabiałeś w nocy synku”. Na co Pietruszka z miną świętej niewinności odpowiedział ‘Nie ja – Miś!”.

Kto by pomyślał, że pluszaki tak długo ząbkują …

poniedziałek, 13 lipca 2009

Kontrola wyższą formą zaufania

Pietruszka ostatnio zaczął przykładać duża wagę do zapiętych pasów. Kiedy sadza się go w foteliku od razu krzyczy „Pasy?”. Po czym zarządza „Mama pasy!”, „Tata pasy!”.

Pietruszka wie jednak dobrze, że Tata nie lubi zapinać pasów i często próbuje coś kombinować, zapinając je potem w biegu jak już jedzie. Bardzo się to Pietruszce nie podoba. Dlatego wczoraj po wydaniu tradycyjnych komend, Pietruszka upewnił się u Mamy: „Mama, Tata pasy?”. I dopiero, kiedy Mama potwierdziła, że Tata pasy zapiął, Pietruszka spokojnie rozsiadł się w swoim foteliku.

piątek, 10 lipca 2009

Sygnał alarmowy

Pietruszka obudził się o 1 w nocy i zaczął wołać rodziców. Ponieważ dość często zdarza mu się gadać przez sen albo wybudzać na 15 sekund i zasypiać, rodzice zwykle nie idą do niego od razu tylko dają mu (i sobie) szansę na dalszy spokojny sen. Tym razem jednak Pietruszka obudził się naprawdę i zdenerwowany brakiem reakcji ze strony rodziców wrzasnął na całe gardło „Kupa!”. Podziałało od razu i Tata pobiegł w mgnieniu oka żeby uniknąć prania prześcieradła.
Oczywiście kupy nie było, ale Pietruszka był bardzo zadowolony ze skuteczności swojego fortelu.

piątek, 3 lipca 2009

Stylista


Pietruszka znalazł dziś grzebień. Najpierw uczesał się sam. Potem przyszedł i uczesał Mamę. A na końcu poszedł i uczesał Tacie włosy na nogach.