sobota, 31 stycznia 2015

Poszukiwania utajnione

Pietruszka, Zobacz i Jachol odwiedzili przy okazji ferii zimowych rodzinę we Wrocławiu. Największą atrakcją zwiedzania okazało się oczywiście szukanie krasnali. Każdy odkryty krasnal witany było okrzykiem radości i wywoływał małą kłótnię o to kto go znalazł. Najlepszym poszukiwaczem wydawał się być Pietruszka. Za którymś razem Zochacz oświadczyła jednak stanowczo "Tego krasnala ja zobaczyłam pierwsza. Powiedziałam: O, krasnal! Tylko tak cicho że ty mamo nie usłyszałaś".

Z prawdziwą tajną agentką nikt nie wygra.

czwartek, 29 stycznia 2015

Mylne wrażenie

Widząc że Mama je orzechy Zochacz grzecznie poprosiła żeby jej też dać kilka. Kiedy jednak ugryzła pierwszego skrzywiła się, po czym oddała Mamie pozostałe mówiąc "Jednak dziękuję. Tylko mi się wydawało że je lubię."

W takich chwilach przestaje dziwić że 4-letnia Zochacz uważa, że roczny Jachola powinien najpierw nauczyć się mówić "proszę" a dopiero potem "tata".

środa, 28 stycznia 2015

Kupidynka

Rodzice przekomarzali się przygotowując śniadanie. W pewnej chwili Mama sięgnęła po masło i zorientowała się, że zniknęło już z blatu. Spojrzała na Tatę z ukosa i powiedziała zrzędliwym tonem "Schowałeś mi masło. W ogóle mnie nie kochasz!".

W tym momencie do kuchni wpadła Zochacz, złapała Mamę za nogawkę i krzyknęła "To nieprawda. Tata kocha cię bardzo!".

No w sumie Mama to wie. Ale bardzo się cieszy, że Zochacz też to wie. A jeszcze bardziej się cieszy, że to dla niej takie ważne, żeby Mama nie miała co do tego wątpliwości. 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Zabawa w zoo

Zochacz zaprosiła rodzinę do wspólnej zabawy w zoo. Oświadczyła, że jest małą żyrafą, po czym zaczęła pytać pozostałych domowników kim chcą być. Pietruszka został lwem, Tata hipopotamem a Jacholowi przydzielono rolę małej małpki.

Kiedy Zochacz podeszła do Mamy i spytała kim chce być, Mama nie miała wątpliwości "Ja będę panią z zoo. I będę sprzedawać bilety".

niedziela, 25 stycznia 2015

Imprezowiczka

Zochacz została zaproszona na urodziny koleżanki, organizowane w sali zabaw. Mama ją przywiozła na miejsce, po czym spytała matkę jubilatki jakie są dalsze oczekiwania - czy może zostawić Zochacz i przyjechać po nią po imprezie czy też powinna zostać.

Mama Hani spojrzała niepewnie na Zochacz i powiedziała, że oczywiście Mama może ją odebrać za dwie godziny, o ile tylko Zochacz nie będzie się bała zostać sama i nie będzie płakać za Mamą. Zochacz spojrzała na nią jak na ufoludka i odpowiedziała za Mamę "No pewnie że nie będę płakać!". Po czym złapała Hanię za rękę i pobiegły się bawić.

Cóż Mama Hani najwyraźniej nie czytuje naszego bloga.

piątek, 23 stycznia 2015

Precyzja określeń

Wieczorne szykowanie się do snu zajęło wczoraj więcej czasu niż zwykle, głównie przez Pietruszkę. Kiedy w końcu wydawało się, że wszyscy są już gotowi, okazało się że Pietruszki nie ma w pokoju. Mama skrzywiła się, po czym spytała Taty "A gdzie jest ten truteń?".

Zanim Tata otworzył usta rozległ się rzeczowy głos Zochacza "Truteń jest w łazience". Zaskoczona Mama spytała córki czy wie co to jest truteń. "Tak. Truteń to pszczoła chłopak. Tak jak Gucio. A ja jestem pszczoła dziewczynka tak jak Maja".

I tej wersji się będziemy trzymać. 

czwartek, 22 stycznia 2015

środa, 21 stycznia 2015

Przeciwdziałanie postawom niepożądanym

Pietruszka nagle zachichotał. Zaintrygowany Tata spytał go z czego się śmieje. Pietruszka wzruszył ramionami i odparł "Bo ja lubię być wesoły, nie lubię być osowiały".

Mama dodałaby jeszcze do tego, że dobrze nie być zasępionym.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Przeczulona

W przedszkolnej szatni Pietruszka poganiał siostrę "No ruszże się kobito!". W odpowiedzi rozległ się rozpaczliwy okrzyk "Mamo, a on powiedział na mnie kopyto"!

Są takie chwile w życiu kiedy nawet najlepsze chęci nie wystarczą do powstrzymania chichotu.

niedziela, 18 stycznia 2015

Poranne wsparcie

W piątek Tata pojechał z kolegami z pracy na firmowy wyjazd integracyjny. Kiedy w sobotę rano Jachol się obudził, Mama poszła go przewinąć. Chwilę później do pokoju wszedł Pietruszka, z książką w ręku, i wygłosił zdanie które zwykle w soboty wygłasza Tata "Ty jeszcze pośpij a ja się zajmę Jacholem".

To może mu jednak pozwolić iść na ten urlop wychowawczy?

piątek, 16 stycznia 2015

Uprawnienia rozszerzone

Podczas kolacji Pietruszka relacjonował swój dzień. Kiedy Tata spytał jak się udał popołudniowy trening piłki nożnej Pietruszka odparł "No w sumie to nie wiem. Prowadziliśmy 9 do 8 a potem przyszła Zochacz i mnie odebrała i już nie wiem jak się skończyło". Tata potrząsnął głową z niedowierzaniem i spytał "Co się stało?!". Pietruszka powtórzył wolniej "No przyszła Zochacz i mnie odebrała i nie wiem jaki był ostateczny wynik".

Tata spojrzał na Mamę szukając wsparcia, ale Mama kiwnęła głową potwierdzająco i dodała tłumiąc chichot "Szczera prawda. Ja szłam z Jacholem z tyłu a Zochacz wpadła na salę gimnastyczną i wróciła z Pietruszką. Trener mnie nawet nie widział". Widać uznał Zochacz za wiarygodną osobę której może powierzyć opiekę nad drugoklasistą.

czwartek, 15 stycznia 2015

Odpowiednie słowo

Jachol siedział w foteliku do karmienia i śpiewał "mamma ... mamma ...". Tata spojrzał na niego groźnie i stwierdził "Synu, jeśli za 3 tygodnie chcesz dostać w tym domu coś do jedzenia to musisz się nauczyć innego słowa"

"Poproszę" podsunęła usłużnie bratu Zochacz. Wie dziewczyna co mówi, sama odebrała podobną naukę, niemalże w tym samym wieku.

środa, 14 stycznia 2015

Królowa nauk podsumowana

Tata odpytywał Pietruszkę przy kolacji z tego co wydarzyło się w szkole. W pewnej chwili Tata zapytał syna, co robili na matematyce. Znużony już trochę Pietruszka wypalił "Liczyliśmy. To się właśnie robi na matematyce."

Elementarne Watsonie.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Sztafeta opiekuńcza

Przy kolacji Tata poinformował rodzinę, że złożył dziś w kadrach wniosek o urlop wychowawczy i że już pewne, że kiedy Mama w lutym wróci do pracy on zostanie w domu żeby się opiekować Jacholem. Starszaki przyjęły tę informację zaskakująco spokojnie, po czym Pietruszka spytał "A ja i Zochacz kiedy?". Ponieważ żadne z rodziców nie zrozumiało pytania, Pietruszka doprecyzował "Kiedy ja i Zochacz zostaniemy w domu żeby się opiekować Jacholem?".

Pytanie to stało się przyczynkiem do długiej i żarliwej dyskusji, w trakcie której Pietruszka przekonywał rodziców, że on by sobie znakomicie poradził z opieką nad Jacholem i że to niesprawiedliwe, że on musi chodzić do szkoły a nie może mieć pół roku przerwy. Żeby zakończyć temat, Tata wyjaśnił pierworodnemu, że urlop wychowawczy mogą brać tylko rodzice i że on będzie mógł na niego pójść dopiero kiedy sam będzie miał dziecko.

"A żebyś wiedział że pójdę!" rzucił gniewnie Pietruszka. Mama ma nieśmiałą nadzieję, że tak właśnie będzie.

niedziela, 11 stycznia 2015

Zagadka wierszykowa

Zochacz przyniosła z przedszkola nowy wierszyk. A może piosenkę. Na razie powtarza uparcie jeden wers, o tym, że ma gdzieś dać czy podać "uzdobionej mandaryny".

Mama ma szczerą nadzieję, że nie ma na myśli byłej żony Michała Wiśniewskiego.

sobota, 10 stycznia 2015

Palindromy

Jachol wszedł w etap tzw. echolalii czyli wielokrotnego powtarzania jednej sylaby. Wczoraj wieczorem Mama z ogniem w oczach przybiegła do Taty i powiedziała "Słyszałeś? Powiedział mamamamamama!".  Tata pokręcił głową i odparł "To było raczej am am am".

Znając apetyt całej trójki, wersja Taty jest niewątpliwie bardziej prawdopodobna. Co nie zmienia faktu, że Mama będzie obstawać przy swojej.

czwartek, 8 stycznia 2015

Definicja relaksu

Mama dostała w prezencie bon na wizytę w salonie kosmetycznym. Pietruszka bardzo chciał się dowiedzieć po co tam idzie. Mama wyjaśniła więc, że dostała taki prezent bo jest brzydka, a po tym jak pani kosmetyczka się nią zajmie to wróci do domu już ładna. Widząc zaskoczenie syna Tata szybko dodał, że to nieprawda, bo po pierwsze Mama jest ładna a po drugie idzie tam żeby się zrelaksować.

Pietruszka z miejsca się rozpromienił "Już rozumiem, zrelaksować się. Czyli posiedzieć sobie i spokojnie przez 3 godziny poczytać książkę!".

Mama naprawdę nie podejrzewała że pierworodny zna ją aż tak dobrze.

środa, 7 stycznia 2015

Bajkowy ojciec

Jeden z kolegów Taty powiedział niedawno, że najlepszym dowodem na to że ma dwie córki jest fakt, że zna niemal na pamięć "Krainę Lodu". Cóż, Tata ma tylko jedną córeczkę (nie licząc oczywiście Joasi), niemniej jednak Zochacz zadbała już o to, żeby i on uzupełnił swoje wykształcenie z zakresu kinematografii. Od paru dni przybiega do Taty i prosi grzeczniutko "Pobawimy się w Annę i Elzę?". I co robić, Tata lepi Olafa.

Bo dla kochanej córeczki prawdziwy ojciec zrobi wszystko.

Źródło: http://demotywatory.pl/4057670/Prawdziwy-ojciec

wtorek, 6 stycznia 2015

Apokaliptyczne wizje

Pietruszka i Zochacz rozprawiali o czymś zawzięcie - fakt że mówili o czym innym nie przeszkadzał im w tym, żeby to robić równocześnie. Kiedy po dłuższej chwili Mama w końcu jęknęła łapiąc się za głowę, Pietruszka spojrzał na nią współczująco i powiedział "Jak Jachol zacznie już mówić to będzie prawdziwy huragan dźwięków". Widząc w Mamy oczach niedowierzanie Pietruszka dodał "Tak, tak, będzie gorzej niż myślicie".

No cóż, mówią że ostrzeżony wart jest dwóch.

niedziela, 4 stycznia 2015

Nie taka Syrenka straszna

Ostatnio Mama zaproponowała córce wspólne oglądanie "Małej Syrenki". Po 20 minutach Zochacz poprosiła jednak żeby film wyłączyć bo za bardzo się boi. Kilka dni później o ten sam film poprosił Pietruszka. Kiedy oglądali go razem z Zochaczem nagle okazało się, że męskie ramię starszego brata sprawiło, że Zochacz bez problemu dała radę film obejrzeć.

Mamę nieustannie zdumiewa jak wielkie poczucie bezpieczeństwa daje Zochaczowi Pietruszka.

sobota, 3 stycznia 2015

Gadzia podszewka

Z cyklu zimowe piosenki i ich nowe wersje w wykonaniu Pietruszki i Zochacza:

Zbójnik od Kmicica, zbójnik szarooki ....
    Hej z wierzchu baranica a pod spodem smoooki!

No i wyszło szydło z worka, że Pietruszka i Zochacz nie urodzili się w arystokratycznej rodzinie i smokingu na oczy nie widzieli. 



piątek, 2 stycznia 2015

Najwyższy stopień gotowości

Kiedy cała rodzina wychodzi gdzieś "oficjalnie" zwykle rodzice przygotowują dla starszaków ubrania z wyprzedzeniem, informując ich gdzie leżą oraz że mają je założyć jak tylko padnie komenda "ubierać się" (jeśli zrobią to za wcześnie Zochacz zwykle przynajmniej raz wybiega z pokoju z rozwianym włosem i pyta z paniką w oczach "Czy padła już komenda ubierać się?").

Wczoraj trzy minuty po padnięciu komendy Tata krzyknął w kierunku pokoi dzieci "Jak tam szykowanie do wyjścia?". Zochacz wybiegła ubrana, stanęła wyprężona na baczność i zaraportowała "Jesteśmy zwinni i gotowi!".

No w tę zwinność to akurat Mama uwierzyła bez chwili wahania.