piątek, 30 listopada 2012

czwartek, 29 listopada 2012

Retro


Zochacz wskoczyła dziś Tacie na plecy i krzyknęła "Wio koniku na patyku!". No i Mama tak się zadumała, skąd Zochacz XXI-go wieku może wiedzieć co to jest konik na patyku. Refleksja nad zjawiskami już nieaktualnymi powróciła wieczorem. Mama czyta teraz Pietruszce "Plastusiowy Pamiętnik". I musiała nieźle wysilić pamięć by przypomnieć sobie co to jest ta obsadka.

Swoją drogą, "Plastusiowy Pamiętnik" jest lekturą wielce pouczającą. Dla Mamy oczywiście. Kto wiedział, że kiedyś pierwszaki miały w piórniku scyzoryk, żeby ostrzyć nim ołówek?

wtorek, 27 listopada 2012

Powody do niepokoju


Pietruszka i Zochacz bawili się z Mamą w chowanego. Za którymś razem Mama schowała się tak dobrze, że dzieci nie mogły jej znaleźć przez kilka minut. W końcu Pietruszka stanął po środku mieszkania i powiedział "Mamo, odezwij się. Bo już zaczynam się o ciebie niepokoić".

poniedziałek, 26 listopada 2012

Gangamy


Każde małe dziecko ma zestaw własnych słów. Niektóre z nich są szczególnie zabawne dla otoczenia, jak choćby znany na pół internetu "szatan" Niny. Ulubionym słowem Zochacza jest dla Mamy "gangamy!". Oznacza ono "klękamy!" i pada co wieczór jako wezwanie na wieczorną rodzinną modlitwę.

Mama nic nie poradzi na to, że za każdym razem kiedy słyszy pełne entuzjazmu "gangamy!" ma ochotę krzyknąć "Oppa Zochacz style!".

 



niedziela, 25 listopada 2012

Najlepszy lek na ząbkowanie


Niemowlęta i bardzo małe dzieci często płaczą, doprowadzając bezsilnych rodziców do rozpaczy faktem, iż nie potrafią sprecyzować powodu dla którego płaczą ani wyjaśnić jak można im pomóc. Szczęśliwie, rozmowa ze starszakami może dać w tym względzie cenne wskazówki.

Zochacz jechała z Mamą autem kiedy zaczęła marudzić i pochlipywać. Zaniepokojona Mama spytała co się stało. "Zęby bolą" odpowiedziała Zochacz umęczonym głosem. Ponieważ faktycznie kończą się jej wyżynać piątki Mama pokiwała głową smutno i powiedziała "Moje biedactwo. Już niedługo dojedziemy do domu. I wtedy Mama zastanowi się co Ci dać żebyś się poczuła lepiej". Zochacz pomyślała chwilę po czym odparła pewnym głosem "Daj Zosi molele (morelę)".

Tak więc wszyscy rodzice ząbkujących maluchów wiedzą już co robić. Ciekawe czy Madzia też ząbkowała.

piątek, 23 listopada 2012

Szprytnemu łatwiej


Pietruszka od kilku tygodni zaczął mówić "sz", "cz" i "ż". Ponieważ jednak nie zawsze mu to wychodzi, przedszkolny logopeda dał rodzicom zestaw ćwiczeniowy. Obejmuje on obrazki zawierające (lub nie) którąś z trudnych literek. Pietruszka dzielnie ćwiczy co wieczór.

Dziś wieczorem Pietruszka długo wpatrywał się w dorodną szynkę. Układał usta, przełykał ślinę, po czym z radością krzyknął "Wędlinka!".

czwartek, 22 listopada 2012

Pasiasty konik


Mama czytała ulubiona książeczkę Zochacza o zwierzątkach. Jeszcze miesiąc temu, Zochacz bała się w niej kazdego zwierzaka. Tym razem oglądala obrazki w ciszy aż w pewnej chwili zawołała "Zebja (zebra)! Ja lubie zebje. Zosia jedzie na zebje. To Zosi konik!". Po czym zaczęła wydawać odgłosy jadącego konika.

Może być książe na białym koniu to czemu nie Zochacz na zebrze?

środa, 21 listopada 2012

Eski-noski


Mama co wieczór czyta Pietruszce książkę. Od czasu do czasu czyta ją też w ciągu dnia, jednak jak dotąd, zawsze gdy Mama zaczynała czytać "dużą" książkę, Zochacz przybiegała z własną książeczką z obrazkami i domagała się żeby Mama czytała równocześnie obie.

Ostatnio, Mama czyta Pietruszce książkę o Mary Poppins. Wczoraj po raz pierwszy Zochacz słuchała bez protestów o tym jak Mary Poppins i dzieci wyruszyli w podróż dookoła świata. Dzięki temu, Pietruszka i Zochacz dowiedzieli się między innymi, że na biegunie północnym Eskimosi dają sobie buziaki nosami. Bardzo się obojgu ten pomysł spodobał.

Dziś rano rodzina żegnała się przed wyjściem wymieniając tradycyjne buziaki. Widząc córcię w ciepłej czapce Mama uśmiechnęła się i powiedziała "Ty moja Eskimosko!". Oczy Zochacza zabłysły i córka krzyknęła "Jecze noski!". No i wszyscy musieli jeszcze wymienić "eskimoskie całuski".

Po raz kolejny Mama się przekonała, że dzieci słyszą i zapamiętują więcej niż by się rodzicom mogło wydawać.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Sopranistka


W niedzielę w kościele był mini-recital muzyki klasycznej. Kiedy pani sopranistka weszła na wysokie "c" Zochacz weszła na wysokie "o". A właściwie "oooooooooooooo". I żadną miarą nie udało się rodzicom córki przekonać, że pani może krzyczeć w kościele ale Zochacz już nie.

Swoją drogą ma dziewczyna imponującą pojemność płuc.

niedziela, 18 listopada 2012

Rozwiązanie zagadki


Mama zdjęła z półki pudełko z ciastoliną. Widząc je Zochacz krzyknęła "Ja się boję!" i uciekła w kąt pokoju. Zaskoczona Mama spojrzała na pudełko i spytała "Boisz się tego? A co to jest?". Zochacz odparła bez wahania "To jest sinka (świnka). Ona śpi w domku. Ja się boję sinki".

Tak więc dla tych którzy (tak jak Mama) nie wiedzieli: na zdjęciu w poście poniżej jest świnka. I ona śpi. W domku.

sobota, 17 listopada 2012

Zagadka

Mama pokazała Zochaczowi przedmiot na zdjęciu i spytała
  1. Co to jest?
  2. Co to robi?

I teraz Mama ciekawa jest odpowiedzi czytelników. Poprawne podane zostaną jutro :).

czwartek, 15 listopada 2012

Gdzie jest Zochacz


Kiedy spytać Zochacza "gdzie jest Zosia?", Zochacz zawsze dumnie wali się w pierś i mówi "Tutaj". Ostatnio okazało się jednak, że Zochacz składa się tylko z klatki piersiowej. Bo kiedy Mama pokazuje na kolano i mówi "I tu też jest Zosia?" zawsze słyszy zdziwione 'Nie, to jest kolano". Tak samo z ręką, głową,  pupą i każda inną, nawet najmniejszą częścią ciała (np. paluszkiem).

Że też ten konglomerat tak sprawnie działa.

środa, 14 listopada 2012

Poranny brak


Kiedy Pietruszka był w wieku Zochacza miał zwyczaj wynurzać się w weekendowe poranki o świcie i ładować się rodzicom do łózka, zwykle z tłumem pluszaków. Rodzice próbowali się buntować, ale w końcu skapitulowali i pogodzili się z nieuniknioną okupacją.

W niedzielę Mama wstała chwilę później. Poszła do pokoju synka i znalazła tam także Tatę i Zochacza. Uśmiechnęła się do nich i zaproponowała "To co, idziemy się wszyscy poprzytulać u rodziców w łóżku?". Tata wstał z ochotą. Zochacz wybiegła z radością. A Pietruszka powiedział "Teraz buduję".

I tak się skończyło nieuniknione.

wtorek, 13 listopada 2012

Powody do wysiadki

Tata wysiadł na chwilę z auta żeby coś przynieść. Ponieważ chwila się przedłużała dzieciaki zaczęły się nudzić. W pewnej chwili Zochacz zaczęła szarpać za klamkę. Mama odwróciła się i z groźną miną spytała córkę czemu próbuje otworzyć drzwi. "Pa pa, muszę lecieć" wyjaśniła rzeczowo Zochacz.

* * *

"Pa pa muszę lecieć" to tekst z jednej z piosenek ze spektaklu "Czerwony kapturek". Pietruszka i Zochacz mają zwyczaj śpiewać ją na glosy, tj. Zochacz śpiewa "Pa pa" a Pietruszka "Muszę lecieć". Nawet melodię trzymają. No i wreszcie Zochacz znalazła okazję żeby się tym wyrażeniem pochwalić.

niedziela, 11 listopada 2012

Przepis na udane popołudnie

Składniki:
  • opakowanie różowej ciastoliny (szt. 1)
  • młodsza siostra (szt. 1)
Przygotowanie:

Ciastolinę dzielimy na dwie nierówne części (proporcja nie ma znaczenia). Z obu części robimy kulki (nie muszą być idealnie okrągłe). Mniejszą kulkę mocujemy na górze większej kulki. Idziemy do młodszej siostry i mówimy "Popatrz mam świnkę!". Gonimy młodszą siostrę (uciekającą z krzykiem "Ja sie boje sinki!") dookoła stołu. Powtarzamy dopóki któraś ze stron nie padnie.

Z dużym prawdopodobieństwem pierwszy padnie stół.

sobota, 10 listopada 2012

Czułe powitanie


Zochacz i Tata wracają ze żłobka. Otwierają się drzwi. W drzwiach stoi stęskniona Mama z szeroko otwartymi ramionami. Zochacz wpada w otwarte ramiona Mamy i krzyczy z entuzjazmem "Danio!".

piątek, 9 listopada 2012

(nie)Równowaga na blogu

W jednym z komentarzy napisano, że coraz więcej Zochacza na blogu. Jakże mogłoby być inaczej, skoro dziewczyna rozgadała się na całego, mówi pełnymi zdaniami (często złożonymi) i kolekcjonuje wyrażenia używane przez dorosłych. Czasem Mama ma wrażenie, że wręcz szuka okazji do pochwalenia się nową wiedzą. Tak jak na przykład wczoraj rano ...

* * *
O poranku Mama zabrała Zochacz do łazienki. Posadziła córkę na sedesie, po czym przysiadła na stołeczku czekając aż skończy, bo Zochacz jeszcze nie zawsze radzi sobie z samodzielnym zejściem. Ponieważ trwało to chwilę, a o poranku zawsze jest za mało czasu, Mama zaczęła się niecierpliwie wiercić. Widząc to Zochacz powiedziała z dezaprobatą w głosie "Mamo, siedź spokojnie".

* * *
P.S. Pietruszki proporcjonalnie mniej na blogu i dlatego, że coraz częściej Mama zdaje sobie sprawę, że to już duży facet. I zamiast wygłaszać zabawne teksty buduje z lego wielkie konstrukcje. Albo mieli mięso na obiad. Albo uczy się z Tatą obsługiwać wiertarkę. Czego Mama do dziś nie umie.

Liebster Blog


Kawusiowa, Mariolka, Lila, Ela, Nastusia, Fanka i Darkmenowa przyznały Mamie nagrodę.



Mama za nagrodę bardzo dziękuje i rumieni się niezwykle na myśl, że jej mamusine historie komuś się podobają. Mama nie lubi pisać o sobie, a już zwłaszcza na blogu Pietruszki i Zochacza. Więc zamiast odpowiadania na przeciekawe pytania koleżanek Mama prześle im i wszystkim czytającym serdeczne buziaki. I zabierze się za pisanie kolejnej historyjki :).

środa, 7 listopada 2012

Ranking gwiazd


Pietruszka narysował obrazek. Mama pochwaliła go, że bardzo ładnie narysował domek, drzewko i słońce. Pietruszka pokiwał głową i powiedział "A wiesz że słońce wcale nie jest największą gwiazdą? Większy jest czerwony olbrzym."

Mama chyba wiedziała.

wtorek, 6 listopada 2012

Polowanie


Pietruszka i Zochacz dostali od dziadków identyczne pantery-przytulanki. Oboje je bardzo lubią, często z nimi śpią. Z Mamy obserwacji wynika, że oba pluszaki wędrują płynnie między pokojami bez najmniejszych tarć.

Dziś popołudniu Mama jechała z Zochaczem do lekarza. W pewnej chwili Zochacz powiedziała "Nie ma pantely." Po czym dodała "Mysiywy". Mama zastanowiła się chwilę co też to nowe słowo może oznaczać po czym zaskoczona spytała "Myśliwy? Myśliwy poluje na twoją panterę?". Zochacz ze spokojem pokręciła głową i odparła "Nie. Na Piotusia pantelę".

Widać myśliwy pantery rozróżnić potrafi.

niedziela, 4 listopada 2012

Czas na bal


Chyba każda mama ma czasem wątpliwości co do sensu wydawania pieniędzy na zajęcia dodatkowe w przedszkolu. Zwłaszcza kiedy jej dziecko, tak jak Pietruszka, konsekwentnie zapewnia, że niczego się nie nauczyło, nic nie pamięta i na zajęciach zajmuje się zabawą w berka. Jak dotąd Mama najbardziej sceptycznie podchodziła do organizowanych w przedszkolu zajęć tańca.

Wczoraj wieczorem Pietruszka zaproponował rodzinne tańczenie. Mama zapytała go jak będą tańczyć. Pietruszka stanął naprzeciwko niej, wziął ją za ręce i wyjaśnił "Ja prawą nogą do przodu a ty lewą do tyłu. A potem w bok. I dostawiamy. A potem od nowa".

Z której strony Mama na to nie patrzyła wyglądało to jak krok walca angielskiego. Chyba jednak Mama nie będzie Pietruszki wypisywać z zajęć. Idzie karnawał, nowe umiejętności Pietruszki będą jak znalazł.

sobota, 3 listopada 2012

Dzielność


Warszawskie wodociągi dodają w zimie do wody jakieś paskudztwo które bardzo wysusza skórę. Żeby zaradzić podrażnieniom, Tata codziennie wieczorem smaruje Zochacza emolientem. Kontakt kremu z przesuszoną skórą bywa niemiły, więc Zochacz regularnie histeryzuje przy smarowaniu.

Kiedy wczoraj wieczorem Tata zbliżył się do córki z kremem na dłoni Zochacz spojrzała na niego smętnie po czym oświadczyła "Ja nie płakam. Zosia jest dzielna". I jak powiedziała tak zrobiła. Tata nie był pewny czy potrafi smarować bez akompaniamentu szlochów.

czwartek, 1 listopada 2012

Wielki Zochacz


Rodzice uznali, że skoro Zochacz ma już dwa lata najwyższa pora wyprowadzić się ze szczebelkowego łóżeczka. Na urodziny Zochacz dostała więc od dziadków nowe łóżko, a właściwie na razie duży materac, który leży na podłodze, żeby się przyzwyczaiła do braku barierek.

Dziś rano Mama weszła do pokoju i zobaczyła, że córcia leży na podłodze. Zanim Mama zdążyła coś powiedzieć Zochacz wypaliła "Zosia nie mieści!".

No tak, 200 x 90 cm to zdecydowanie za mało miejsca jak dla dwuletniej dziewczynki.